@Belzebub oj jest masa toksyków, tylko często do pewnego momentu dobrze się kamuflujących przed innymi Od czasów szkolnych znałem taką jedną laskę, bo chodziliśmy do tej samej klasy. Przed innymi- ideał człowieka, zawsze uśmiechnięta, zawsze wesoła, "dusza towarzystwa" co to z każdym mogła o byle pierdołach gadać. No przynajmniej z frontu. Bo jak wszyscy nie patrzyli, to zaczynało wychodzić szydło z worka i już wtedy potrafiła się mścić i manipulować innych, żeby ci szkodzili za byle pierdołę. Jakąż to pierdołę zapytasz? Ano na przykład że miałeś lepszą ocenę od niej na jakimś sprawdzianie. Albo że coś powiedziałeś, co jej się nie spodobało. Albo że lepiej wypadłeś od niej. Coś nad czym nikt normalny by się nie zastanawiał. I się zapytasz jakim chujem jej to wszystko uchodziło i nikt głośno nie gadał o tym? Ano... bo jej mamuśka robiła co kilka dni (!) maratony do szkoły na "herbatkę i ciasteczko" z większością nauczycielek, więc nawet jak ktoś poszedł się poskarżyć, to był zbywany i uciszany, a resztę załatwiało jej prywatne kółeczko wzajemnej adoracji złożone z podobnych do niej. Że tak powiem- wiele się w tej materii musiało nie zmienić, bo od wspólnych znajomych się dowiadywałem, że po szkole dalej próbowała terroryzować każdego, kto się do niej zbliżył, a teraz bawi się w silną niezależną feminę co to nikogo nie potrzebuje. A czemu się w to bawi? Bo absolutnie nikt już nie chce mieć z nią nic wspólnego.
Ludziom pojebała się odwaga z odważnikiem- prawda- ale ja bym raczej powiedział, że to raczej w drugą stronę i myślą, że wszystko im wolno i nigdy nie sięgną ich konsekwencje ich własnych działań.