@Half_NEET_Half_Amazing kumple byli ministrantami (też z musi, bo sąsiedzi plebana). Każda msza polegała na tym, żeby nie zacząć ryczeć ze śmiechu. Tak to już jest że jak się jest w miejscu gdzie trzeba zachować powagę, widzisz cały czas morde kumpla i on też trzyma twardo policzki i patrzy gdziekolwiek byle unikać kontaktu wzrokowego xD
@Half_NEET_Half_Amazing a to u nas nie było szans się załapać. Zawsze chodził ten, który chyba loda robił księdzu, bo wybierał że tak powiem "specyficznie". I cała kolende szedł ten jeden wybrany. Ja nie mogłem zostać, bo byłem raz, ale pomyliliśmy z kumplem godziny i byliśmy wcześniej. Pokazał mi gdzie jest klucz do kasetki z trofeami i skończyło się na wypiciu wina i zjedzeniu opłatków xd ehh to był pamiętny wpierdol w domu, największy jaki dostałem xD
Zaloguj się aby komentować