Gdzie jesteś, jeżu, o półncy włóczęgo,
Maruderze z trawnika, strudzony mordęgą?
Splotły się nasze losy na balkonie marzeń –
Obaj szukamy okruchów w cieniu zdarzeń.
Ty łapiesz resztki chleba, ja – marzenia kruche,
Lecz niczego to nie zmienia, jak księżyc pośród chmur.
O północy na balkonie suszy się pranie,
Różne możesz mieć o tym, czytelniku, zdanie.
Księżyc noc rozjaśnia, ciepły wiatr ogrzewa,
Towarzysz mój – jeż z krzakiem. I czegóż nam więcej trzeba?
#naczteryrymy #rozkmina
