Gdzie jesteś, jeżu, o półncy włóczęgo,

Maruderze z trawnika, strudzony mordęgą?

Splotły się nasze losy na balkonie marzeń –

Obaj szukamy okruchów w cieniu zdarzeń.

Ty łapiesz resztki chleba, ja – marzenia kruche,

Lecz niczego to nie zmienia, jak księżyc pośród chmur.

O północy na balkonie suszy się pranie,

Różne możesz mieć o tym, czytelniku, zdanie.

Księżyc noc rozjaśnia, ciepły wiatr ogrzewa,

Towarzysz mój – jeż z krzakiem. I czegóż nam więcej trzeba?


#naczteryrymy #rozkmina

4bcc8f2b-20f9-4c9e-971f-0198183d1b45

Komentarze (3)

Tupta nocą stworzenie, którego nie ima się spanie,

Rodzi się w każdym świadku konkretne pytanie,

Dokąd on tak pędzi? Może wraca do łóżka? Czy nie ziewa?

Być może chęci mordu budzi się w nim potrzeba?

Zaloguj się aby komentować