Komentarze (24)

@Dzika_kaczka_bez_dzioba To masz zajebiście, ja miałem kilka kilometrów i nie dało się skrycie podejść tak, żeby majstrowie nie zauważyli i nie zagęszczali ruchów na mój widok. Im częściej tam jesteś, tym lepiej przede wszystkim dla ciebie i twojej budowy. Zauważą, że bywasz rzadko, to zaczną lecieć w kulki, podkradać materiały i się obijać.

@Dzika_kaczka_bez_dzioba Cierpliwości i wytrwałości, ten etap jest wbrew pozorom bardzo wdzięczny, bo co prawda idzie na wszystko od cholery szmalu, ale postępy widać gołym okiem. A później pójdzie jeszcze więcej szmalu, ale wszystko będzie gdzieś pod podłogą albo tynkami, postęp wizualnie zwolni i pozostanie się tylko jałowo zastanawiać, gdzie te sumy się podziały.

@Dzika_kaczka_bez_dzioba jeśli już na tym etapie jest ciężko to będzie tylko gorzej niestety. Im dalej w las, tym więcej kwestii do ogarnięcia, a niestety bez sporej dawki wiedzy lub dobrego doradcy możesz popełnić sporo błędów. Dla mnie budowa była super przygodą, ale absolutnie rozumiem osoby, które to po prostu męczy.


Tak czy inaczej trzymam kciuki. Jak coś potrzeba to wal śmiało z pytaniami, sporo osób tutaj chętnie pomaga.

Najbardziej mnie męczy bałagan no i ja generalnie nie lubię ludzi, a w takiej sytuacji trzeba współpracować z hurtowniami itd.. Każdy madry, robi z ciebie debila i mówi co innego, a tak naprawdę jesteś tylko pieniądzem dla nich.

@Dzika_kaczka_bez_dzioba E no e no, zdecydowanie za wcześnie na czarną rozpacz. Poza tym czy ty aby nie budujesz właśnie małego domku na przedmieściach?


@dez_ Dla mnie też to była przygoda, ale taka w stylu "ja sam nagi w nocnym gejowskim klubie, z głośników leci 'Mann gegen Mann' Rammsteina, a naokoło pełno silnych i stanowczych typów, uradowanych świeżym mięskiem w menu". Na każdym kroku trzeba było się oglądać, kto, w jaki sposób i na ile próbuje mnie wychędożyć bez łoju.


@bartek555 Nie ma sensu koloryzować, to jest wykonalne i zdecydowałbym się jeszcze raz, zwłaszcza uzbrojony w wiedzę, jaką mam teraz. Ale i bez niej nie doszło do straszliwych błędów, ot parę rzeczy bym inaczej zrobił, o paru innych pomyślał wcześniej i byłoby o wiele łatwiej. No ale takie tam gdybanie, kwadrat już stoi, mieszkać się da, cyk pora na CS-a.


@Dzika_kaczka_bez_dzioba Na tym polega ta cała zabawa. Ja też ludzi nie lubię, nie znoszę gadać z obcymi przez telefon, nie lubię się targować o każdą pierdołę jak na jakimś arabskim bazarku, ale inaczej tego nie da się zrobić. Znaczy da się, ale to kosztuje kilka razy więcej, kiedy zlecasz wszystko osobistemu konsjerżowi, a on ma w dupie twoje pieniądze i nie obchodzi go, na ile cię hurtownicy i podwykonawcy oskubią. I wcale nie muszą ordynarnie dopisywać marży pierdyliard procent, wystarczy że polecą ilością towaru - tego tyle, tamtego tyle, skąd jako nie-budowlaniec masz wiedzieć, ile czego faktycznie pójdzie?

A tym, że nie wiesz co to jastrych, erbetka albo klinkier, nie przejmuj się w ogóle. Z czasem się dowiesz, a potem zapomnisz jak całe mnóstwo wiedzy użytecznej tylko w danej chwili i miejscu. Poza tym facet handlujący dachówkami albo kafelkami też nie ma pojęcia co to jest różnicówka albo krańcówka, a żyje.

Jako typ, któremu zostały dwa tygodnie do wyprowadzki do własnego domu: nie m większej patologii, niż branża budowlana. Każdy chce cię wydymac w każdy możliwy sposób. Nawet ci, którzy robotę robią super. Za to zakasanie rękawów i ogarnięcie spraw samemu to super przygoda i doświadczenia - ja w sumie tylko sufitów nie podwieszałem i zostawiłem hydraulikę w spokoju (za to kanalizacja cała tymi recyma zrobiona).

niemniej - niech się to piekło już kończy, rzygam wybieraniem firanek.

Co innego budować jak mieszkasz w przejściówce i masz ciśnienie a inaczej jak budujesz następny dom mieszkając w tym czasie już w akceptowalnych warunkach i nigdzie się nie śpieszysz

Zaloguj się aby komentować