Finał Stranger Things obejrzany i powiem wam, że ja osobiście jestem zadowolony. Wiem, że wiele osób oczekiwało czegoś innego, ale ja zawsze do tego podchodziłem jak do serialu przygodowego dla nastolatków i w związku z tym nie oczekiwałem czegoś wybitnie epickiego. I taki właśnie finał dostałem. Owszem - bardzo bezpieczny i zachowawczy, ale też taki ten serial był, a hype sami fani budowali swoimi samonapędzającymi się teoriami. Gra o Tron mogłaby się uczyć, jak bezpiecznie zamykać historie.
Był to swego rodzaju fenomen i coś co chyba ugruntowało pozycje Netflixa, jako platformy streamingowej lata temu.
Pierwszy sezon to dla mnie miks Half-Life (tajne laboratorium i eksperyment, który poszedł nie tak) z FEARem (mroczna, poteżna dziewczynka) podlany sosem DnD i ET, a wszystko to w zaprawie z amerykańskich lat 80 XX wieku. Pamiętam, że wsiadłem do tego rollercoastera trochę z przypadku i zarwałem nockę, bo nie chciałem z niego wysiąść. Z sezonu na sezon było czuć coraz większy piniądz, ale też trochę zmęczenie materiału, zwłaszcza, jeżeli chodziło o bohaterów sparowanych ze sobą, także cieszę się, że 5 sezon był tym finałowym, ale nie zdziwię się, jak będą spin-offy, bo część wątków pozostała otwarta, a część została zamknięta niechlujnie i dalej daje pole do popisu.
I skoro to już koniec to pozwole sobię na moje prywatne oceny poszczególnych sezonów:
S1: 12/10
S2: 8/10
S3: 10/10
S4: 9/10
S5: 8/10
Fajny "blockbuster" dla młodych dorosłych, wiem, że na pewno do niego wrócę!
#strangerthings #netflix #seriale
