Europa atakowana w 2026

Unia Europejska stanie się celem ataku trzech mocarstw. Podczas gdy Rosjanom zależy na jej całkowitym upadku, Amerykanom i Chińczykom wystarczy powstrzymanie prób konsolidacji i uczynienie z niej rynku zbytu. Dla USA, surowców i usług cyfrowych. Dla Chin, głównie elektroniki, maszyn, samochodów elektrycznych, high-techu itp. Ma to być zasób, którym można swobodnie zarządzać, a nie konkurencyjny podmiot geopolityczny.

Dlatego nadchodzący rok stanie się dla wspólnoty największym testem w jej historii. Jego oblanie skończy się nie tylko jej rozpadem, ale także podziałem Europy na różne obozy.


1. Próba konsolidacja

Głównym zadaniem stanie się odparcie presji mocarstw zewnętrznych, amerykańskiego szantażu, chińskiej groźby gospodarczej i rosyjskiej agresji. Przewiduję, że spór o sposób reagowania rozgrywać się będzie między dwoma obozami. Jeden otwarty będzie na negocjacje i ustępstwa, drugi na twarde stawianie granic. Wielowymiarowy nacisk osłabi wolę oporu, a brak silnego lidera jedynie pogłębi podziały. Szok jaki powoduje amerykańska polityka, może jednak wyzwolić zmianę proporcji sił na korzyść obozu tzw. koalicji chętnych, który chcieć będzie podmiotowości Europy. Zwłaszcza jeśli problem Grenlandii stanie się krytyczny, to właśnie "dostarczyciele bezpieczeństwa" (Francja, Niemcy, Wielka Brytania, państwa skandynawskie, Polska) zyskają większe znaczenie w unijnych układankach.

Po tytuł lidera dalej sięgać będą zarówno kanclerz Fredrich Merz, jak też prezydent Emmanuel Macron. Ten drugi nie ma szans ze względu na bardzo słabą pozycję we własnym kraju. Z kolei Merz mógłby liczyć na większy posłuch, gdyby otrzymał wsparcie Polski i państw skandynawskich. Czy tak się stanie, zależy głównie od postawy kanclerza i tego czy uszanuje interesy wymienionych partnerów i nie będzie próbował ich zdominować. Interesującymi postaciami są Giorgia Meloni oraz Alexander Stubb. Jednakże premier Włoch pozostaje raczej na uboczu, a fiński prezydent mimo swojej popularności reprezentuje zbyt mały kraj by móc być rozgrywającym. Oboje wezmą na siebie rolę balansujących relacje z USA. Niezależnie od wszystkiego, zagrożenie bezpieczeństwa znacznie zbliży Wielką Brytanię z państwami Unii Europejskiej. Myślę, że Keir Starmer zmuszony do wyboru, stanie po stronie Europy przeciwko USA.

Państwa członkowskie nie będą też zgodne co do polityki bezpieczeństwa. Myślę, że coraz większa ich liczba będzie skłonna do podjęcia negocjacji z Rosją. Ogólnie, szeroka konsolidacja prawdopodobnie się nie uda. Zacieśnią się jedynie poszczególne grupy interesu, w tym ta odpowiedzialna za bezpieczeństwo. Pamiętajmy, że Amerykanie będą bardzo ostro mieszać się w wewnętrzną politykę, starając się doprowadzić do obalenia nieprzychylnych im rządów. Wiele pracy w ujednolicenie stanowiska państw członkowskich jak zawsze włoży Komisja, która jako instytucja unijna stanie się celem najbardziej zajadłych ataków USA i Chin. Jeśli umiejętnie poprowadzi swoją politykę nie bojąc się trudnych tematów, może stanowić skuteczną tarczę, za którą skryją się poszczególne państwa aby nie narażać się na bezpośredni odwet mocarstw


2. Wojna handlowa

Zarówno USA, jak i Chiny będą na Unię Europejską naciskać aby otworzyła rynek tylko dla jednego z nich, a zamknęła dla drugiego. W tej rozgrywce wszystkie chwyty będą dozwolone stąd prawdopodobieństwo wybuchu wojny handlowej przeciwko Europie. Zamiast więc pisać jak to się skończy (szczerze mówiąc - nie wiem), napiszę jakie postępowanie uważam za właściwe z punktu widzenia Brukseli. Przede wszystkim nie wolno toczyć wojny na dwa fronty, chociaż nie należy się od niej za wszelką cenę uchylać. Przyciśnięta do ściany UE powinna reagować symetrycznie, ale ograniczać czas trwania konfliktu do minimum. Na cła odpowiedzieć cłami, a na szantaż szantażem. Prawdopodobnie do pierwszego starcia dojdzie z USA, jako pokłosie łamania prawa międzynarodowego i ataku na UE.

Narzędziami w europejskich rękach jest np. stosunek do amerykańskiego BigTechu, kwestia amerykańskich obligacji i dostępu do unijnego rynku. Agresywność USA, kontrować należy negocjacjami z Chinami. Po usztywnieniu Chin (co musi nastąpić w odpowiedzi na propozycje ochrony unijnego przemysłu), wrócić do Amerykanów z kontrpropozycją. Wiadomo, że zbliżenie Europy z Chinami nie byłoby mile widziane. Kluczowe jest więc utrzymywanie obydwu stron w niepewności i negocjacjach. Myślę, że istotnym parametrem wzmacniającym pozycję powinno być budowanie relacji ze wszystkimi pozostałymi państwami Azji (szczególnie Indiami), Ameryki Południowej oraz Azji.


3. Wojna hybrydowa

W rozdziale o Rosji opisałem na czym polegać będą operacje hybrydowe przeciwko Europie. W niniejszym opisie odniosę się do europejskiego punktu widzenia. Wydarzenia minionego roku, szczególnie doświadczenia związane z zatrzymywaniem tankowców floty cienia, powinny zaowocować większym zdecydowaniem w nadchodzącym roku. Jeśli Europa będzie chciała odpowiedzieć na rosyjską wojnę hybrydową, najlepszym do tego miejscem będą wody Morza Bałtyckiego, na których siły sojusznicze posiadają całkowitą przewagę. W dodatku ewentualna eskalacja, inaczej niż w przypadku działań na lądzie, nie musi powodować szkód w infrastrukturze, czy stanowić zagrożenia dla cywili (tylko w ograniczonym zakresie).

Oczywiście, rosyjska marynarka i lotnictwo nie pozostaną bierne, jednakże ryzyko krótkotrwałęj eskalacji powinno być wkalkulowane w koszta. Siły sojusznicze mogą ułożyć dowolną liczbę scenariuszy, w których Rosja będzie miała problemy z odpowiedzią. Przede wszystkim bezpośredniego abordażu powinny podjąć się państwa o najmniejszej ekspozycji na rosyjski szantaż, a więc te które nie mają z nią granicy. Najlepsza byłaby do tego celu Dania, która kontroluje przejście z Atlantyku. Powinny jej w tym asystować okręty marynarki brytyjskiej, niemieckiej i szwedzkiej. Niezmiennym zagrożeniem pozostają ataki na infrastrukturę podmorską, o czym należy pamiętać we wszystkich kalkulacjach.

Naturalnie, wszelkiego typu akty dywersji na lądzie będą intensyfikowane i mogą przynieść ofiary wśród ludności cywilnej co tylko podniesie napięcie. Powtórzyć się mogą naruszenia przestrzeni powietrznej, ale raczej w intensyfikacji pojawiania się niezidentyfikowanych dronów, a nie naruszeń przez rosyjskie lotnictwo, chociaż w szczycie eskalacji na Morzu Bałtyckim i taka ewentualność jest możliwa. Cała ta presja obliczona będzie na wymuszenie na Europie rozmów pokojowych na temat nowego środowiska bezpieczeństwa i układu z Rosją. Bez wątpienia wśród państw europejskich pojawią się zwolennicy szukający porozumienia z Kremlem w imię deeskalacji. Niestety, takie rozmowy są niemal pewne, także z uwagi na postawę Amerykanów. Nie należy ich unikać, tylko zadbać aby Europa miała w nich odpowiednie stanowisko.


4. Pokonanie słabości

Europa ma potencjał by stać się samodzielnym graczem na arenie międzynarodowej ale cierpi na krytyczny brak woli politycznej, solidarności, a przy tym sama rzuca sobie kłody pod nogi. Nie odzyska własnej podmiotowości jeśli nie zrezygnuje z polityk, które charakteryzowały miniony ład międzynarodowy. Polityka klimatyczna została uśmiercona przez USA i liberalnie do niej podchodzące Chiny. Utrzymywanie systemu ETS oraz forsownej dekarbonizacji w sytuacji egzystencjalnego zagrożenia dla kontynentu jest działaniem samobójczym. Europa musi postawić na obniżenie kosztów energii oraz reaktywację przemysłu, chroniąc go przed zagranicznym dumpingiem i szantażem technologicznym. Kołem zamachowym jest przemysł zbrojeniowy, ale to jeszcze zbyt mało. Pewną jaskółką nadziei na porzucenie starych idei jest fundamentalna zmiana jaka odbywa się w stosunku do problemu migracyjnego. W tym roku, europejskie rozwiązania zaczną iść w kierunku obserwowanym w USA, tylko z większą delikatnością. Za największy problem uważam brak konsolidacji wewnętrznej. Nadal twierdzę, że nie musimy się obawiać federalizacji, oni dominacji Niemiec w UE, nie w obecnej sytuacji geopolitycznej.


5. Rola Polski

Mogę tylko powtórzyć to samo, co pisałem w poprzedniej prognozie. Nie grozi nam w tym roku otwarta wojna, ale nadal będziemy celem poważnych operacji hybrydowych. Warszawa musi za wszelką cenę obudzić się do nowej rzeczywistości i wygasić wewnętrzny konflikt polityczny. Kohabitacja jest możliwa. Dwa przeciwne sobie pałace - prezydencki i premiera, mogą być atutem, ponieważ równocześnie realizują politykę zbliżenia zarówno z Amerykanami jak i UE - piszę o tym od dwóch lat. Istnieje niestety ogromna pokusa, która może pogrzebać wszelką współpracę. USA bardzo mocno zaczną grać na pogłębienie podziału polskiej sceny politycznej próbując wykorzystać obóz prezydencki obietnicą powrotu do władzy. Ceną tej oferty będzie gwarancja, aby po zmianie władzy Polska nie sprzeciwiała się układom zawartym z Rosją i Białorusią. Nie próbowała ich sabotować. Taką ofertę należałoby odrzucić, choć przekonany jestem, że zostanie przyjęta.

Postawieni pod ścianą w chwili sporu USA z UE, powinniśmy jednak wesprzeć Europę, ponieważ podważenie jedności terytorialnej czy wojna handlowa, będą dla nas szalenie niebezpieczne jako państwa frontowego. Szczególnie w kontekście państw bałtyckich. Jednocześnie bądźmy proaktywni politycznie, zacieśniajmy regionalne sojusze, ostro reagujmy (symetrycznie) na wojnę hybrydową. Pokazujmy, że sami gotowi jesteśmy do decydowania o sferze bezpieczeństwa. Wykorzystajmy naszą pozycję do zasiadania przy stole. Priorytetem powinno być wepchnięcie się do grona negocjującego przyszłość Ukrainy i Europy - pilnujmy rozmów z Rosją (najlepiej przy stole jako rzecznik regionu). Jeśli nie pójdziemy w tym kierunku, czeka nas marginalizacja, a w przyszłości utrata części suwerenności, ponieważ staniemy się przedmiotem w grze mocarstw.

#europa #polityka


https://x.com/FilippDM/status/2010401897895624861

Komentarze (6)

koszotorobur

@paulusll - ale zbieg okoliczności - wczoraj o tym z rodzicami rozmawiałem.

Matka niestety trochę ruskiej propagandy łyka ale z ojcem żeśmy ją naprostowali.

paulusll

@koszotorobur Zalew wszelkiej maści propagandy płynącej z X czy TT tylko to potęguje, nie ma co się dziwić twojej mamie. (づ•﹏•)づ

Fulleks

Całość składa się w jedno, będziemy żyli w ciekawych czasach.

UE powinna niestety prowadzić wspólną politykę zagraniczną i zakaz dla krajów członkowskich prowadzenia własnej - jeśli ktoś chce z nami rozmawiać to tylko i wyłączenie jako z kolektywem. Jak znaleźć kogoś kto dbał by o dobro kolektywu, a nie swojego kraju przede-wszystkim, którego zaakceptuje większość ?. Nie wiem czy Polska, jest w stanie zaakceptować bycie reprezentowaną przez Niemca, już prędzej przez Francuza. Starożytny Rzym, powołał by w takiej sytuacji dyktatora, ale jak wiemy ze Star Warsów to nie zawsze kończy się dobrze.

Fly_agaric

@Fulleks Przecież próbuje. Mercosur, to krok do przejęcia tamtejszych rynków, ale rolnicy mogą trochę (!) stracić, więc popatrz ile teraz hałasu. Nie jest łatwo robić wspólną politykę, skoro poszczególni członkowie sami sprzyjają przeciwnikom Unii.

Fulleks

@Fly_agaric Rolnicy w UE to jest jakiś dziki gatunek, żyje tylko dla utrzymania bezpieczeństwa żywnościowego dzięki cłom i dotacjom, a ma się za zbawcę narodu. I bardzo dobrze - mamy najlpeszje jakości jedzenie na świecie, jednak ego im wybujali niczym górnikom w Barbórkę.

BoTak

tl;dr;


Nic się nie zmieni, nadal będzie bicie pokłonów i całowanie stóp przez Europę każdemu kto się nawinie bo jest chłopcem do bicia lanym przez trzech dryblasów i nie ma siły przebicia. Ewentualnie "supermocarstwa" rozerwą nas na trzy części i na tym się skończy.


No nie napawa mnie to optymistycznie. Trzeba już teraz wybrać czy chce się mieszkać w Eurorosji, Eurochinach czy Eurousa i przeprowadzić do odpowiedniego kraju. Polska niestety ma wysokie szanse na skończenie w Eurorosji jak już wielcy gracze podzielą Europę między siebie.

Zaloguj się aby komentować