#epstein #kiciochpyta #polityka
Wołam nadwornego filozofa @Al-3_x również
Czy ostatnia publikacja plików Epsteina jest najbardziej namacalnym dowodem spisku wszech czasów pokroju wysp z filmów Bondowskich gdzie eilta po prostu się bawi oddając się najgorszym pokusom? Że to jest właśnie to ucieleśnienie wszystkich teorii spiskowych? A okazuje się, że JA mimo wszystko zawsze węsząc spisek, jestem definitywnie kretynem i/lub sparaliżowany, bo nie jestem w stanie pojące tej całej skali?
Jak to jest, że to jeszcze nie wypierdoliło przewrotów? Odnoszę się do mema z George Floydem, gdzie brutalność policji sprawia, że pół świata medialnego klęka na żywo, a tutaj dzieją się rzeczy wnet gorsze a tak jakby "d⁎⁎a cicho".
Moje rozumowanie jest takie, że jak sąsiad zdefraudował 10 tys. to januszowi gul skacze, ale jak rząd przepierdala miliardy to na niego to nie działa, bo jest za duża kwota.
Myślę, że to jest podobnie. Żądni wiedzy ludzie zostali powaleni przez ogromną ilość informacji. Im większy scope, tym mniejsza reakcja?
Czy wypuszczanie tychże plików to nie jest istny eksperyment społeczny? Damy im na twarz prawdę absolutną, a społeczeństwo i tak z tym nie zrobi? Za duże by upaść, by było prawdziwe?
O co tu cholera chodzi?
EDIT: #hejto cenzuruje słowo od dolnej części pleców? No być nie może! Ścigacie się z #wykop na najbardziej niedorzeczne cenzury czy co? @bojowonastawionaowca proszę o opinie.
