Ech, sobota wieczór, człowiek porobiłby rzeczy - książka czeka na przeczytanie, pudełeczko na wykończenie - ale nie, migrena wpadła z wizytą i nici z planów. Trzeba zakopać się w łóżku, wziąć proszki i położyć wcześniej spać. Na jakieś dwanaście godzin czy coś, o ile uda się w ogóle zasnąć.
Jak ja tego nie cierpię
#zalesie
