Hejto.pl

Dzisiaj zamówiłem zakupy z Biedronki i dostałem zamówienie od kogoś innego.

Moja wina, że się nie zorientowałem, ale byłem zajęty, zaraz po postawieniu toreb obok drzwi wróciłem do swoich zajęć i zorientowałem się dopiero kwadrans później.

Więc jakby ktoś się zastanawiał, jacy między innymi są nabywcy lunchboxów składających się z kaszy, słonecznika i warzyw, dań lekkich i niskokalorycznych, ale pożywnych?

A więc między innymi są to osoby, na które po takim lekkim lunchu czeka DZIESIĘĆ grześków, a do nich 400g jakiegoś smarowidła do herbatników, nawet już mi się nie chce iść sprawdzać, ile takie combo ma kalorii, no na pewno tyle, ile wynosi różnica pomiędzy zwykłym obiadem, a takim lunchboxem, więc wychodzi się na zero, tylko ta różnica to razy dwadzieścia może lekko licząc.

Ale wiadomo, że jakby pozostał cień niepewności, czy wystarczy, to jeszcze cała paczka jakichś Cremollo, które w sumie przyznaję są całkiem niezłe.

Jakby ktoś się zastanawiał co na to dostawca, czyli Uber Eats, no to na razie nic (trzeci obrazek).

Kiedyś jak ich dostawca pomylił zamówienia, wtedy jedzenia z knajpy, a zorientowałem się dopiero odpakowując, to Uber zwrócił mi całość od razu na konto. Mnie było łyso, bo w sumie ten ktoś też zamówił obiad i go zjadłem, więc żeby jakoś się mimo wszystko dostawcy odwdzięczyć, to dałem mu maksymalny napiwek, kilkanaście złotych wtedy to było.

Teraz pewnie też dostanę zwrot za swoje zakupy, chociaż chętnie za nie zapłacę, jeśli się uda, bo tych wafli z tym smarowidłem to spróbuję z ciekawości, a też nie było w tych zakupach nic, czego bym nie lubił, jeszcze jakieś bułki, pomidor, ser, szynka, soki.

Ta osoba na oko dostała zakupy moje o 100% więcej kosztujące, za to kalorii mające nie za dużo. Ja też święty nie jestem, ale dałem radę zamówić sobie tylko pojedynczy batonik, jeden deser i 1L soku świeżego - to wszystko z rzeczy, na które sobie pozwoliłem, reszta to piersi, warzywa na patelnię, wody mineralne, obiady, ale takie bez żółtego sera, smażonych rzeczy czy makaronu - nie postne, ale po prostu nie bardzo kaloryczne, mandarynki, jabłka no i trochę gotowych musów i owsianek w tubkach, zupy - zero fastfoodu, serów, przekąsek czy większych słodyczy - a piszę o tym bo też nie mam wagi idealnej, ale wziąłem się za siebie. A gdy tyłem, to przynajmniej nie oszukiwałem sam siebie jakimiś lunchami w towarzystwie dziesięciu wafelków i słoika cukru do nich.

Oczywiście lepiej, że ta osoba mimo wszystko wzięła tego lunchboxa zamiast pizzy czy hamburgerów, ale z tymi słodkimi to jest pojechane kompletnie bez umiaru.

Szkoda babki, która dostarczyła, bo to ona pewnie zapłaci za te zakupy z własnej kieszeni. No ale też trzeba naprawdę się postarać, żeby pomylić tak zakupy - nie było ani jednej rzeczy, która znajdowałaby się w obu zamówieniach, wystarczyło spojrzeć ze zrozumieniem na jeden produkt. Po dostawie Uber nie umożliwia kontaktu z dostawcą i vice versa, dostawcy z klientem, gdyby było inaczej, to dałoby się to odkręcić. Pozostaje support, który kuleje pomimo tego, że akurat dobrze wdrożone AI w supporcie potrafi być autentycznie pomocne i mieć skuteczność dobrych odpowiedzi na poziomie powyżej 90%.

#dieta #ubereats

9fff56b0-7691-4ea6-ba4b-54a8831dabad
256f2685-648d-4577-82d2-842a8f1eb623
4b8b05c3-b9b8-415b-9fbd-d027c71523d0

Komentarze (13)

@Thereforee i co w związku z tym? Drugie śniadanie też powinno mieć jakąś wartość.
To jest nic, nic tam nie ma, to posiłek sycący na 20 minut, po czym następuje dopychanie się słodyczami jak widać na obrazku. Typowa logika grubych bab "ojej, jem sałatki i nie chudnę"

@Thereforee 

btw to całkiem dobry lunchbox jest moim zdaniem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zgadzam się, zacząłem go jeść, jest naprawdę niezły jak na takie "zdrowe" składniki, to jest moim zdaniem świetne danie, gdy jesteś bardzo zajęty, wtedy sobie można skubnąć go co jakiś czas, łagodząc głód.

@saradonin_redux "posiłek sycący na 20 minut"

XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD


Ekhm, rozmawiamy o lunchboxie na obrazku?

No to stek też niesycący w takim razie, pierś też. A dorsz w ogóle już, dramat. XDDDDD

@Thereforee dokładnie tak, patrzysz na foto, ale przeczytać już nie potrafisz: kasza i trochę warzyw, minimalna ilość białka, większość z tych 383 kcal pochodzi z dodanego oleju rzepakowego, a spora część z również dodanego cukru w różnej postaci. To nie jest pełnowartościowy posiłek, tylko pretekst do podjadania.

@saradonin_redux 

i co w związku z tym? Drugie śniadanie też powinno mieć jakąś wartość.
To jest nic, nic tam nie ma, to posiłek sycący na 20 minut

Średnio mam ochotę prowokować męskie przepychanki w anonimowych komentarzach, ale ja jestem wielki i na pewno potrafię zjeść. I bywałem w sytuacjach, gdzie ja po sześciu kawałkach pizzy coś bym w końcu zjadł konkretnego, a moja towarzyszka nie potrafiła dojeść do końca drugiego. Ludzie jedzą skrajnie różne ilości.

po czym następuje dopychanie się słodyczami jak widać na obrazku

To są chorobliwe ilości i tutaj to już problem raczej psychiatryczny. Ja tam pączka jeszcze znalazłem później, bo wypadł z torby, gdy ją przeszukiwałem.

@Zwalisty 

ale ja jestem wielki i na pewno potrafię zjeść

Zupełnie nie chodzi mi o ilość jedzenia, ale jego jakość i bilans makroskładników, a ten jest niewiele lepszy niż tych grześków. Można zjeść podobną ilość kalorii i nasycić się na 2-3 godziny, a nie 20-30 minut.

@saradonin_redux OK, ja przyznaję, że na oko kasza, sałata, nasiona itp. to nie wygląda tak źle pod względem wartości odżywczych.


Można zjeść podobną ilość kalorii i nasycić się na 2-3 godziny


Gotowało się ziemniory, gotowało. Byłem na diecie 1600 kalorii przez jakiś czas i do dziś wspominam, jak zwykłe ziemniaki mi smakowały wtedy. Jak masz inne nasycające dania niskokaloryczne, to chętnie się zapoznam. Oprócz ogórków kiszonych, one mają 11 kcal na 100g, ale to jest prawie sama woda, do tego kwaśna.

@Zwalisty w tym daniu z 383 kcal aż 180 kcal to dwie łyżki oleju rzepakowego. Czyli pół posiłku w tych dwóch łyżkach, których nawet nie poczujesz.


Objętość (ziemniaki) to jedno. Podczas redukcji lubię dokładać marchew czy paprykę do różnych dań między innymi właśnie w tym celu.


Druga rzecz to białko. Jest ono jedną ze składowych poczucia sytości. Homeopatyczna ilość białka w posiłku powoduje, że zaraz znów chce się jeść. Uczucie "chce mi się coś słodkiego" jest właśnie skutkiem niedoborów białka w diecie, podobnie jak łamliwe włosy i paznokcie (ale przecież lepiej sprzedać drogie kosmetyki, żeby maskować skutki). A wcale nie trzeba go jakoś super dużo, 30g w posiłku robi różnicę, stąd sugestia, że ten box mógłby być dodatkiem do indyka czy dorsza.


Poniżej porównanie makro z jednym z moich stałych szybkich obiadków redukcyjnych (indyk, warzywa na patelnię, chow main). Porcja dobrana specjalnie tak, żeby kalorie były identyczne. Różnice chyba widać.

e7311ac4-86cb-48a5-8ce6-de13b9cdfd7c

Spróbowałem tych wafelków z tym kremem, ma to jednowymiarowy smak, dzisiaj rano do kawy wolałem samego wafelka. A ja lubię słodycze, na przykład czekoladę to jem może raz na kwartał, ale od razu całą tabliczkę.

Zmierzam do tego, że te wafelki z kremem są dla osoby mocno uzależnionej od cukru już. Nie mają żadnych wyjątkowych wartości smakowych. Ja byłem w tych miejscach. Jak nie da się inaczej, to Ozempic, bo szkoda zdrowia.

Zaloguj się aby komentować