Dzisiaj zakończył się mój "maraton" chodzenia do pracy na 7. Pewnie ktoś powie, że co on pi⁎⁎⁎⁎li, co to za problem wstać na 7. Otóż to nie jest problem, problemem jest to, że wtedy mam na głowie całą firmę. U nas największe dramy dzieją się między 6:50 a 8:00. Dlatego mamy sprawiedliwy podział z kumplem, że zmieniamy się co tydzień.
Czemu o tym piszę? Ogólnie jestem przed urlopem, już mam serdecznie dość chodzenia do pracy, zmieniać nie będę bo to dalej dobra fucha, ale k⁎⁎wa mać. Jeszcze do tego była nawiązała kontakt, l czym kiedyś pisałem, ale ciężko mi się z nią dogadać. Wszystko mnie wkurwia, ale wiem, że za tydzień odpocznę.
#zalesie