@serotonin_enjoyer @razALgul @maximilianan @Odczuwam_Dysonans
Dziękuje za miłe słowa.
@Opornik
Kot miał dziwne objawy. Początkowo zmiany behawioralne typu lizanie różnych powierzchni przy niezłych wynikach mikroelementów, apatia, ciągłe zmęczenie. Miał zespół suchego oka, jakieś problemy z dziąsłami, ale to wszystko zostało od razu ogarnięte.
Później pojawiło się delikatne drżenie, rzadko i prawie niezauważalne. Ostatnie 2 tygodnie równia pochyła. Kompletne osłabienie, problemy z poruszaniem się, coś na granicy utraty przytomności, krótkie fałszywe poprawy stanu zdrowia. Ostatnie 4 dni to częściowy paraliż. Ostatnie 2 dni całkowity paraliż.
Objawy pojawiły się w lutym po kastracji. Prawdopodobnie przyczyną 'aktywacji' problemu była narkoza.
Sam problem zdiagnozowany finalnie przez naurologa to FIP. Czyli jakiś koci koronawirus. Dla dorosłego kota to sraczka, dla młodego jak mój, szansa na mutację w coś niebezpiecznego atakującego układ nerwowy.
Uważam, że sprawę zbagatelizowali weterynarze tam gdzie chodziłem a byłem w 3 różnych miejscach. Ja wiem, że jest pewna procedura, którą starają się śledzić, ale jak trzeci czy czwarty raz przychodzę z tym samym to mogli pomyśleć o rozszerzeniu badań lub skierowaniu do innej placówki skoro brak pomysłów a nie kasować w kółko za to samo przy miernych bądź żadnych efektach. A kasowali ładnie. Ostatnie 2 tygodnie to łącznie 4k na leczenie. Dopiero zwierzęcy neurolog w jasny i oczywisty sposób przedstawił problem, poparł to dowodami w postaci namacalnych dowodów w kocim zachowaniu i objawach i podał diagnozę.
Jakkolwiek FIP jest praktycznie nieuleczalny. Lekarstwo które jest, jest nielegalne w Polsce przy stosowaniu u zwierząt (remdesivir) i w zasadzie tak naprawdę dostępne od lutego tego roku. Można załatwić sobie leczenie bokiem za jakieś 6-10k. Na biednego nie trafiło, ale było za późno w przypadku Rysia.
Z rad mądrego po szkodzie - to jak z byciem biednym i oszczędzaniem na zakupach. Zapłaci się dwa razy. Raz za tanie i słabe a potem drugi raz za to lepsze i drogie.
Po którymś razie z tym samym problemem lepiej od razu iść z grubej rury, MRI, pełne badania i sprawa będzie jasna.
Nie można ufać nikomu i trzeba samemu niestety wiele robić albo mocno różnicować źródła opinii.