Dzisiaj pierwszy raz byłam na targach książki we Wrocławiu i mam trochę mieszane uczucia. Najpierw minusy:

-malutkie stoiska, nawet duże wydawnictwa miały kilka książek na krzyż;

-problemy z internetem i tym samym z płatnościami kartą, przez co

-nie kupiłam nowej Pajączkowskiej i nie wzięłam autografu


Plusy:

+małe, kameralne, bez ludzi włażących sobie na głowę;

+krótkie kolejki, w tym te do toalety;

+parking podziemny z wolnymi miejscami (szok i niedowierzanie, więc to tak się da? Kraków, wstań kiedy do ciebie mówię);

+były malutkie niszowe wydawnictwa, lokalne antykwariaty i kilka stoisk z płytami;

+historyczny budynek, a nie zwykła blaszana buda;

+można było odwiedzić też Targi Wszystkiego Dobrego z milionem pierdółek, cudeniek, skorupek i ozdóbek.


Nie zrobiłam zbyt wielkich zakupów, wzięłam kilka romansideł za 5 zł w Tezeuszu dla osiemdziesięcioletniej cioci, a dla siebie jeden kryminał, jeden reportaż i książkę na której mi najbardziej zależało, czyli Życie codzienne w Londynie Dickensa.

#ksiazki #ksiazkikatie

719c058b-0a4c-49ff-83d7-f92f929d6326

Komentarze (9)

@KatieWee Wspominając jakie to bzdury wyczytałem ukradkiem i zupełnie przypadkiem w co wyście myślały to musiałem rozchodzić przez kilka dni. Nie wiem co tam nowego wysmarowała ale jak dla mnie to jest autorka skreślona kompletnie, nie muszę nic czytać od niej i będę wiedzieć że będzie to babskie pierdolamento.


Ale skoro chciałaś to jednak jestem w stanie zrozumieć rozczarowanie

@moderacja_sie_nie_myje Wędrowny Zakład Fotograficzny był całkiem ok, mam nadzieję, że ta nowa to będzie skrzyżowanie Zakładu z Chłopkami, zobaczymy

@koszotorobur no nie, a też chciałam! Ale sypało białym paskudztwem, a my mieliśmy trzysta kilometrów do domu. Droga zajęła nam prawie pięć godzin!

Zaloguj się aby komentować