Droga do szczęścia nie wiedzie przez zmiany w świecie zewnętrznym, ale przez zmianę naszych wyobrażeń. Nie będziemy naginać świata i losu do naszych skrzywionych myśli, lecz wyprostujemy te myśli. (...) Łatwiej jest bowiem - uczą stoicy - zapanować nad sobą samym niż nad światem. Łatwiej jest usunąć fałszywe wyobrażenia o faktach, niż zmienić same fakty.


Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików


#stoicyzm #filozofia

5e2f1e7f-c2f7-47e6-9fce-c009678ade0f

Komentarze (11)

@splash545 praktukując długo i skutecznie stoicyzm nie odczuwa się szczęscia, w rozumieniu "euforia". Konsekwencją praktyki jest wyprucie z emocji, zarówno tych negatywnych jak i pozytywnych. Stoicyzm prowadzi do spokoju, a nie do szczęscia takiego, jak rozumie je większość osób. Stoicyzm może prowadzić do bólu, że nie cieszą nas już własne sukcesy.

@jaczyliktoo i dlatego zawsze się zastanawiam, czy warto? Nawet negatywne emocje są nam nadal potrzebne. Stan, który opisałeś brzmi jak apatia i przechodzą go raczej osoby w kryzysie.


Myślę, że w takim rozumieniu stoicyzm może być ekstremum i że złoty środek leży... no właśnie, po środku, w połowie drogi. Dobrze jest ograniczyć wpływ świata zewnętrznego na nasze samopoczucie i zaakceptować to, że nie mamy na niego wpływu, niezależnie od tego jak bardzo nam się on nie podoba i jak bardzo uważamy, że powinien funkcjonować inaczej.

Nawet wczoraj kolega podrzucał cytat. To od was zależy czy będziecie cieszyć się z sukcesu lub płakać ze smutku


"Muszę umrzeć. Czy muszę więc umrzeć, lamentując? Muszę zostać zakuty w łańcuchy. Czy mam w tej sytuacji lamentować? Muszę się udać na wygnanie. Czy ktokolwiek powstrzymuje mnie przed udaniem się tam z uśmiechem, radością i zadowoleniem?"

@jaczyliktoo Po części się zgodzę, ale tylko do momentu o euforii.

Stoicyzm jak najbardziej prowadzi do szczęścia. Jest to jednak szczęście, które odczuwamy od wewnątrz, jest ono wypracowane przez nas samych i niezależne od czynników zewnętrznych. Jest to szczęście, że cieszymy się tak po prostu, dlatego, że jesteśmy.

A wspomniany przez Ciebie spokój jest tylko środkiem do celu - czyli szczęścia, a nie celem samym w sobie

@sayda Pewnie, że warto bo cały Twój drugi akapit gdzie opisujesz ten złoty środek to jest właśnie wykładnia stoicyzmu. To co wyżej napisał kolega @jaczyliktoo jest przeinaczeniem i niezrozumieniem stoickich nauk. Takich argumentów od wieków używali krytycy stoicyzmu, jednak wynikają one z niezrozumienia stoickiej wykładni, która może wydawać się specyficzna czy kontrowersyjna - jest ona taka, jednak tylko powierzchownie

@jaczyliktoo Stoicyzm nie prowadzi do bólu, że nie cieszą nas własne sukcesy. Stoicyzm pozwala nam do dążenia do różnych celów np. materialnych. Nakazuje jednak równolegle pracę nad sobą, swoim wnętrzem. Daje to nam dzięki temu narzędzie do tego, że gdy nie uda nam się osiągnąć tych zewnętrznych celów, to nie załamiemy się, bo mimo to jesteśmy szczęśliwi po prostu. Jeśli nasze cele zewnętrzne okażą się sukcesem to też możemy się z nich cieszyć - jak najbardziej, jednak nie nadmiernie, bo trzeba pamiętać o tym, że możemy ten nasz sukces (np. finansowy) utracić. A wtedy musimy wiedzieć, że to szczęście które czujemy z siebie jest ważniejsze od tego zewnętrznego

@jaczyliktoo owszem, można wtedy nie odczuwać euforii, bo rozumiesz, że takie uczucia nie są stałe, tylko są dość gwałtownymi stanami, które szybkie mijają. Podobnie z gniewem. Ale nie sądzę się, że to prowadzi do wyprucia z emocji. Zrozumienie prowadzi do spokoju. Spokój prowadzi do szczęścia. Ale nie do szczęścia gwaltownego, uzależnionego od innych osób lub przedmiotów, tylko do stałego, ugruntowanego uczucia, gdzie wiesz, że to od ciebie zależy reakcja na to co się z tobą dzieje i co czujesz. Wyprucie z emocji nie jest wypośrodkowaniem - tylko skrajnością.

@Rashan Jak to dobrze kiedyś ujął Epiktet:

Prawdziwe szczęście trwa wiecznie i nie może być zniszczone. Wszystko, co nie posiada tych dwu własności, nie jest prawdziwym szczęściem

@splash545 Ludzię utożsamiają szczęście ze stanem euforii, dlatego napisałem o tym, że stoicyzm to spokój, a nie euforyczne szczęście jak przy zakochaniu, czy wygranej na loterii. Dla osób, które oczekują wzrostu endorfin może być nie lada zaskoczeniem czy bólem "zobojętnienie" na te dobre i złe doświadczenia. Sam jako swego czasu zafascynowany stoicyzmem jestem mu wdzięczny za spokój ale brakuje mi dziecięcej euforii przy przeżywaniu sukcesów

@jaczyliktoo Jasne jeśli chodzi o tą euforię to wszyscy się z Tobą zgadzamy

Stoicyzm jak i wszystko w życiu ma swoje plusy i minusy, jeśli decydujesz się na spokój i wewnętrzne szczęście, to w jakimś stopniu odcinasz się od euforii i ekscytacji z rzeczy zewnętrznych.

Każdy może zdecydować czy chce mocno ekscytować się sukcesami, ale równie mocno odczuwać porażki, czy może mieć bardziej stałe i stabilne źródło szczęścia w sobie i być wtedy chronionym przed odczuwaniem negatywnych emocji i porażek

Zaloguj się aby komentować