Dojechałem do pracy rowerem, 50 km w 2h 11m. Ale ogólny czas to 2,5h bo mi most podnieśli, i czekałem 20 minut. Przez miasto przejechać też tragedia, bo ludzi od groma przy piątkowym wieczorze. Na finale spóźniłem się 5 minut, ale to nie problem.

Dojechałem do pracy rowerem, 50 km w 2h 11m. Ale ogólny czas to 2,5h bo mi most podnieśli, i czekałem 20 minut. Przez miasto przejechać też tragedia, bo ludzi od groma przy piątkowym wieczorze. Na finale spóźniłem się 5 minut, ale to nie problem.

@Bibr ja przez długi czas dojeżdżałem 17 km w jedną stronę, dzień w dzień, bez problemu, nawet człowiek zmęczony nie był.
Przy 50 km w jedną stronę to już trzeba mieć większe zaparcie, bo stówka dziennie może dawać w kość.
Ale tak sobie myślę, że w każdy piątek bym mógł tak jeździć, oprócz pierwszej zmiany, bo nie będę wstawał o 2 w nocy żeby na 6 być w robocie
@zero podziwiam, mam 4 kilometry do pracy, ktore praktykuje rowerem. Na poczatku trasy witaja mnie dwie sporej wielkosci gorki, no i rower ktory swoj czas swietnosci ma za soba ale wmawiam sobie ze bycie mieczakiem i wprowadzenie roweru pod gore nie wchodzi gre. Po czym dojezdzam do pracy spocony jak swinia
Zaloguj się aby komentować