Jest to idealny przykład człowieka z idea, którego niszczy polityka. Z perspektywy Hołowni - człowiek oparł swój wizerunek na pozytywach, nie wiem na ile realnie chciał stworzyć jakąś lepszą wersje polityki, a potem się zderzył z ludźmi, którzy żyją z polityki, nie mają żadnych moralnych zahamowań.
Jestem sobie w stanie wyobrazić z jego perspektywy jak przychodzi do koalicjantów i mówi: słuchajcie możemy zrobić coś dobrego mam taki pomysł A który pomoże wielu ludziom poprawi coś tam. A tam słyszy, że no fajnie ale tak się nie da, to trzeba pomyśleć, a co na to sondaże, a trzeba zrobić badanie opinii, a my obiecaliśmy innemu koalicjantowi ze to ich minister będzie odpowiadał za ten resort i zmiany w jego obrębie, będziecie musieli z nimi pogadać, pewnie będą chcieli coś dostać w zamian itd. Albo już nawet na poziomie formowania koalicji spotkał się z dzieleniem miejsc na listach na ludzi zasłużonych, którzy z koalicji mieli zasilić szeregi 2050, żeby się lepiej kojarzyli(jako powiew świeżości) a realnie mieli realizować program KO/Lewicy itp.
Zresztą nie pierwszy przykład, jak Kukizowi "partia" zaświeciła możliwościami finansowymi to też bardzo szybko wyrzekł się swoich idei. Ciężko to oceniać bo nie zdajemy sobie sprawy o jakich realnie pieniądzach mówi się w polityce. Mimo hejtu który zbiera to rodzinę ma ustawioną na następne 3 pokolenia za zaprzedanie duszy