Czuję się jakbym był chory psychicznie. I czuł za dużo. Albo jak dziecko, które przegapiło dojrzewanie emocjonalnie, związki i kilka lat życia


Często się boję samotności, tak jak w tej chwili. Nie mam ochoty wstać i wziąć się za siebie. Chodzę na terapię, ale co z tego że potrafię widzieć swoje schematy, skoro nie jestem w stanie ich zmienić? Jak na razie 1,5- 2 miesiące, więc zbyt krótko. Z jednej strony potrzebuje kogoś obok, z drugiej znów się boję że się uzależnię emocjonalnie. Że znów jeśli się zakocham to będę potrafił dzwonić po kilka razy dziennie na telefon i messenger żeby tylko chwilę pogadać z jedną osobą, czy wysłać kilka wiadomości. Choć już wątpię czy spotkam kogoś takiego. Terapeutka zaproponowała mi aż spotkania dwa razy w tygodniu bo widzi że potrzebuje ogromu pracy/ wsparcia


Ch⁎⁎⁎we jest też to że jeśli bardzo mi zależy to jestem w stanie popełnić największą głupotę. Nawet stawiając się w sytuacji drugiej strony, wiedząc że może ich to bardziej odepchnąć. Bo w środku siedzi mały Zenek krzyczący „nie zostawiaj mnie”. I tu chodzi tylko o sprawy miłosne. Uczucia że zepsułem cos ważnego bo się zbyt mocno uzależniłem emocjonalnie i nie dostawałem ciepła którego potrzebowałem. A teraz sądzę że jeśli nawet dostanę to nie wiem jak się z tym dam radę zachować. A pierwsza osoba z którą byłem w związku dostała taki ogrom bliskości i kontaktu ze poczuła się osaczona. I to k⁎⁎wa dwa razy, bo nie potrafiłem inaczej. Później zdarzyło się kilka razy że powiedziałem coś co miało zaboleć, bo nie wytrzymywałem ciszy

Nie wiem czy po prostu jestem głupi, czy aż tak bardzo brak mi doświadczenia w relacjach romantycznych. Jak mówiłem, nie czuję żebym potrafił wstać i wziąć w garść, może jestem zbyt leniwy


Znajomi i rodzina oczywiście że są, każdy ma swoje życie a ja nie chce się narzucać. Jestem o tyle ciekawym typem że jak rodzina czy znajomi siedzą w większej liczbie to uciekam. Przy czym przy rodzinie wolę z nimi spędzać czas poza domem


#przemyslenia #zalesie #chcepogadac #chcesiewyzalic

Komentarze (13)

@5tgbnhy6 ale gdzie tu ADHD jak to prawdopodbnie zaburzenia lękowe z niewłaściwym wzorcem budowania relacji (być może zależnym)? :p

@Fafalala RSD i niedojrzalosc emocjonalna, troche strzal w ciemno, ale uwazam, ze warto zwrocic uwage na aspekt neurodywergencji, bo czesto ludzie nie wiedza jak szeroko to moze rzutowac rowniez na psychologie. leki i specjalistyczna terapia moga tez ulatwic droge

@5tgbnhy6 masz rację, ale szukanie wciąż wokół neurorużnorodności, odwraca uwagę od typowych środowiskowych i psychologicznych przyczynyn problemów.

@Fafalala zdecydowanie nie jest to moja intencja i nie uwazam ze powinno sie tak na to patrzec, ze "to nie jest zle dziecinstwo, tylko neurodywergencja" a wrecz uwazam, ze bycie neurodywergentnym moze utrudnic rodzicom zadanie i prowadzic do wiekszych bledow wychowawczych, bo neurodywergentne dzieci czesto wymagaja specjalnego traktowania, a z drugiej strony sa tez bardziej podatne na negatywne skutki trudnych sytuacji i gorzej sobie z nimi radza, wiec statystycznie jak masz osobe z problemami to jest wieksza szansa na neurodywergencje niz w ogolnej populacji.

@5tgbnhy6 zgadzam się z tym co piszesz. Nie zmienia to faktu, że takie nasze dywagacje są tyle samo warte co strzelanie na ślepo z karabinu.

Odpowiedziałam, bo jestem wrażliwa na zakluczaniu tematów zdrowia psychicznego w ostatnim czasie wokół spektrum czy ADHD. Dla mnie to kolejny element omijania pewnych istotnych kwestii. Szuka się przyczyn w swoim układzie nerwowym i neurologii, a nie tego że to w złym systemie rodzinnym się wzrastało, co zaburzyło nam postrzeganie istoty zdrowych relacji i przez to jesteśmy rozpieprzeni większość życia na milion kawałków.

@Fafalala @5tgbnhy6 Sądzę że wcześniejsze przeżycia też dodają sporo do naszych żyć i neuronów, jakiekolwiek by te nie były. Co do rsd, niedojrzałości i lękowego stylu przywiązania to jest to możliwe. Tyle że nie miało to jak wcześniej wyjść. Dlatego chcę nad tym pracować by zapobiec podobnym sytuacjom w przyszlosci

Masz na pewno jakieś źródła swojej przypadłości. Na terapii powinieneś znaleźć ich źródło, ale to wymaga czasu i pracy.

Mnie dobrych kilka miesięcy zajęło znalezienie kierunku, a po drodze nie było jakoś super fajnie. Teraz mam nie tylko kierunek, ale też cel i drogę. Nie wiem ile to potrwa, ale wiem, że warto. Bez tego skończę z nerwicą, przynajmniej.

Nie jesteś sam w odczuwaniu samotności. Dziś to niestety norma. Na pewno da się to zmniejszyć kiedy zaczniesz pracować nad źródłem problemu.


daj sobie troche czasu byq.. 2 miesiace to w zasadzie poczatek drogi... widzisz juz jakies schematy to znaczy ze cos sie zaczyna dziac... walczyc z nimi nauczysz sie pewnie na pozniejszych etapach.. takze cierpliwosci, wytrwalosci i zdrowka !

Jak chcesz to posprzątać to czeka Cię ogrom pracy. Będziesz się cieszył z małych sukcesów i płakał nad tym z czym musisz walczyć.

Polecam książkę "czasem czuję mocniej".

Pomysł dodatkowo może, aby wspomagająco dodać coś przeciwlekowego w terapii jak pregabalina. Jak mózg jest przeciążony to nawet najmądrzejsze teksty i rady nie są w stanie przebić się przez ścianę bólu, lęku i rozczarowania.

@LesnyZenek polecam uważność. Z Twojego wpisu wynika, że bardzo dużo analizujesz, a takie podejście może pogłębiać problemy. Nadmierne analizowanie jest bezpośrednio powiązane z wieloma problemami typu depresja i zostało to już naukowo udowodnione. Uważność i medytacja bardzo pomaga wyjść z tego kręgu ciągłej rozkminy i zacząć zwracać uwagę na to co naprawdę ważne i cieszyć się z tego.

Zaloguj się aby komentować