Cytując klasyka "Co to za sztuka skręcić dwa kabelki..." A no, właśnie, dlatego też pokusiłem się o skręcenie trzech. Ale nie będę spamował tagu używanego przez @myoniwy, a potrzebuję jeszcze jego pomocy


Od kilku ładnych lat używam przedłużacza o długości około 25 m, samodzielnie złożonego z przewodu w białym poliwinicie OWY 3*2.5. Już kilka razy zdarzyło się że stopił wtyczki, oraz raz przepalił listwę. Ale stało się nieuniknione, ząb czasu zdołał pozostawić swój ślad. Przewód, stał się strasznie twardy zwłaszcza teraz w chłodniejsze dni, również ma tu i ówdzie przetarcia i był raz łatany. Ale też jest delikatnie niewygodny ponieważ jak potrzebuję przedłużenia kilku metrów muszę rozwijać cały aby tam się nic złego nie wyindukowało.


Dlatego postanowiłem zrobić sobie prezent, nie jeden a dwa... przedłużacze. Wykazując się sprytem i przebiegłością, 30 metrowy odcinek przewodu gumowego OW 3*2.5 podzieliłem na odcinki równo 10 oraz 20 metrowy.

Zakupiłem już sprawdzone przeze mnie dwa komplety, ze względów oczywistych, wtyczki oraz gniazda.


Po zapoznaniu się z obszernymi instrukcjami obsługi, przejściu internetowego kursu elektryki a także konsultacji z dobrze wiecie kim, przystąpiłem do działania.


Obrałem z gumy końcówki przewodów, kabelek fazowy oraz neutralny delikatnie skróciłem względem, tego kolorowego ochronnego, zdjąłem izolację na długość około 6 mm.

Dalej, co ciekawe pokryłem końcówki cyną, ponieważ tak, podobno jest lepiej. Ale nie mnie to wyjaśniać.


Uwaga! Na tym etapie warto skupić się na elementach które, mają zostać założone na przewód, przed przystąpieniem do przykręcania kabelków do kostek. Dlatego też od razu na wszystkie cztery końcówki założyłem odpowiednie gumy i osłonki wtyczek.


Następnie według schematu L jak faza, N jak niebieski i żółto-zielony do środkowego, dokręciłem z odpowiednią siłą, śrubki trzymające przewody w kostkach.


Założyłem osłonki skręciłem wtyczki oraz gniazda i ..... Voilá ... Działa za pierwszym razem, nawet wiatrak się w dobrą stronę kręci


#elektryka

#chwalesie

#kabelki

#diy

#zrobtosam

#prad

efb23e01-aefb-4678-9b65-620b27fcd597
d78645ff-f33c-4fba-8bb5-5ad237e4a913
cee6c2e7-8678-4138-b12b-ae5869fda8b5
67e83609-7ce9-41ee-b477-31df80012081
71bdf928-5531-4129-b9f7-e2778c8ac9e0

Komentarze (14)

@Zielonywewszystkim Ty lepiej powiedz skąd dorwałeś takie śrubokręty? Ja nawet takich nie mam.


Lutowanie jest dobre jeśli się nie ma tulejek.

Bo usztywnia końcówkę żyły przez co łatwiej o jej odłamanie, tak jakby była z pojedynczego drutu. No i jest jeszcze topnik który w połączeniu z wilgocią potrafi tworzyć różne cuda, typu kwasy trawiące tlenki, co samo w sobie jest przydatne w czasie lutowania ale już po lutowaniu może być przyczyną szybszego utlenienia żyły. Dlatego po lutowaniu trzeba go wymyć, np IPA.

@Asior Wiha nie leży mi w ręku.

No i patrząc na względy praktyczne to jednak wolę pojedyncze śrubokręty.

A taki modułowy to dynamometryczny

Zaloguj się aby komentować