@moll hmmm... Jak jesteśmy przy smokach:
- Dobrze... Ale czy mógłby pan co jakiś czas ryczeć?
- Po co?
- Niech ona myśli, że my się tu bijemy.
Parsknęłam w zaciśniętą pięść.
- A mossże mam panu jessszcssze nogę urwać i wyrzucić przez płot? Jako potwierdzenie -
zaproponował smok.
- Nie, nogę raczej nie - po chwili namysłu całkiem poważnie odpowiedział rycerz. - Lepiej
zróbmy tak... - Podniósł miecz i przerzucił go przez płot. - Niech ona myśli, że walczymy bez broni.
Szkoła zadrżała od grzmiącego śmiechu. Smok opadł na bok, wycierając łzy i kaszląc
dymem. Chyba rycerz faktycznie miał niezłe szanse na wykończenie gada bez użycia miecza.
Olga Gromyko, "Zawód Wiedźma"