Cytat na dziś:
– ...a zresztą i tak nie mógłbyś go ze sobą zabrać. Przecież nie zapakowałbyś do Bagażu całego domku, prawda? – Rincewind wskazał Bagaż, który leżał przy kominku i w zupełnie niepojęty sposób wyglądał jak zadowolony, ale czujny tygrys. Potem Rincewind spojrzał na Dwukwiata i zmartwiał. – Prawda? – powtórzył.
Nie potrafił się jakoś pogodzić z faktem, że wnętrze Bagażu istniało jakby w innym świecie niż zewnętrze. Był to oczywiście tylko produkt uboczny ogólnej niezwykłości. Niepokoił jednak. Czasem Dwukwiat wypełniał Bagaż po brzegi brudnymi koszulami i starymi skarpetkami, po czym otwierał wieko, odsłaniając stos czystej, poukładanej bielizny, lekko pachnącej lawendą. Ponadto kupował sporo fascynujących wytworów tubylczych czy też, jak Rincewind by je nazwał, śmieci. I nawet siedmiostopowy drąg do ceremonialnego łechtania świń zmieścił się w Bagażu jakoś bez trudu i nigdzie, zupełnie nigdzie nie wystawał.
Terry Pratchett, Blask fantastyczny
#uuk