Corrida - absolutnie po⁎⁎⁎⁎ne. W Maladze odwiedziłem ostatnio ze znajomymi arenę "walk" z bykami. Podczas "eventu" bykami by mnie tam nie zaciągnęli, ale ot jako ciekawy obiekt architektoniczny, to czemu nie. Jednak zwiedzanie czegoś takiego to co innego niż Koloseum, gdzie masz świadomość, że te powalone rzeczy działy się dawno dawno. A tu masz rozpiskę tegorocznych "walk", wszystko prezentowane jest z wielką dumą (señor stanie tutaj, wypnie klatę, zrobimy zdjęcie i obrobimy na matadora! co, jak to nie?), nawet porównują się do jakichś antycznych bogów w materiałach multimedialnych
Obecnie walka składa się z kilku uświęconych tradycją etapów. Specjalnie hodowanego byka wpuszcza się na arenę (plaza de toros, plac byków). Najpierw toreadorzy drażnią byka, prowokując go do ataków za pomocą żółto-różowych płacht (capa). Następnie pikador (jeździec na koniu obłożonym materacami) wbija mu lancę w unerwiony garb tłuszczu na karku. Dalej piesi (banderilleros) starają się wbić mu w to samo miejsce krótkie włócznie (banderille). Właściwe trafienie powoduje, że byk na chwilę zwalnia, co pozwala ludziom bezpiecznie uskoczyć sprzed jego rogów. Banderille powinny pozostać wbite w garbie byka, a zdobiące je długie, kolorowe wstążki dodatkowo drażnią zwierzę. Wszystkie te etapy mają na celu osłabienie mięśni karku byka, by ten trzymał głowę nisko, oraz miał nieco wolniejsze ruchy głową. Kiedy byk jest już zmęczony, występuje matador (zabijacz). Unika rogów, myląc byka ruchami małej mulety. Kiedy się upewni, że zmęczone zwierzę przestaje reagować, stara się je zabić trafiając szpadą w miejsce wielkości monety na karku byka. Taki cios przerywa rdzeń kręgowy. Kiedy ta sztuczka uda się za pierwszym razem, matador zyskuje brawa widowni i ma prawo odciąć sobie na pamiątkę ucho byka, czasem również ogon. Martwe zwierzę zostaje szybko zasłonięte płachtą i odciągnięte na bok przez osły lub muły.
#shagwestwhiszpanii #hiszpania #ludzietodebile #podroze




