Co w lesie? Wersja mniejsza
Dwie godziny dla rodziny dziś będą odbierane.
Trzebież wczesna, całe szczęście tylko hektar więc raczej dzisiaj całą oblecę, zwłaszcza, że już z 40 arów zrobione.
Oczywiście żyzne siedliska pomagają, uwielbiam bez wyższy jak i ja.
W ogóle taka sytuacja: w szkółkach uczyli, że na terenach, na których pracuję, nie występuje bez koralowy. I wiecie co? W rzeczywistości jest tu go od groma. Podejrzane...
Ostatnio mam chęć nabyć drogą kupna dacię sandero stepway, koniecznie czerwoną z silnikiem 1,6. Na marketplace Facebookiem się pojawiają. Marketplace to shit, btw.
Siedzę sobie, odpoczywam, piszę ten post, a obok przechodzi łoš. Tak o, na chilli. Jest tego od groma.
Daniele zaczęły zrzucać poroże, nie udało mi się jeszcze (i pewnie nie uda) znaleźć łopaty.
Jak widać (albo i nie) na zdjęciu korników jest od groma. Aktualnie wygryzają chodniki.
Zdrowie mi znów siada, prawie w ogóle nie mogę mówić. Mam nadzieję, że na tym się skończy.
Na razie tylko jednego kleszcza złapałem, szok.
O, kolejny łoś, to chyba znak, że trzeba do roboty wracać...
W biedrze jest śliwka w czekoladzie za 2 zł, wczoraj kupiłem kilo siedemdziesiąt, dziś jak jeszcze będzie to wleci kolejne 2.
No dobra, tyle
#lesnapracbaza #pracbaza #las





