Chrystepanie to do pierwszego marca a nie 31 trzeba!
Otóż pewien wełniany moderator, w ramach #zimowewyzwania zadał mi następujące prace:
Zrób sobie spokojny wieczór ze swoim ulubionym ciepłym napojem
Otóż źle przeczytałem i zrobiłem sobie popołudnie:) ale przytomny byłem jak wieczorem
Zaplanuj jedno wielkie marzenie do realizacji w tym roku i zapisz kroki do jego wykonania
... Moim marzeniem na ten rok, w sumie takim samym jak rok wcześniej i jeszcze rok wcześniej i jeszcze... jest rzucić tę robotę w pzd...
Oto mój plan, który tym razem, na pewno, bez dwóch zdań zrealizuję:
-
Do końca marca robię portfolio. Niestety robota sprawiła, że moje "prace" i "dzieła" nie są za wybitne (taki charakter branży) więc będę musiał polurkować po behence i podpatrzeć trochę co robią ludzie i popreparować co nieco.
-
W kwietniu odświeżam Figmę, która mi trochę zardzewiała.
-
W kwietniu też szlifuję CV i profil na Linkedinie.
-
Od maja, uzbrojony w portfolio i CV atakuję nieświadomych, potencjalnych pracodawców!
-
Co by się nie stało, w lipcu rzucam pracę!
Ha! Tym razem na pewno!
Udaj się do najbliższego rezerwatu albo pomnika przyrody i go zaprezentuj
Proszę Państwa! Oto Kamień!
I już słyszę malkontentów "Łeee... Kamień pokazał? Jeszcze pod śniegiem?!"... ANO KAMIEŃ! Bo to nie byle jaki kamień! To kamień NARZUTOWY. Głaz narzutowy dokładnie. Ma ponad 5m obwodu, zastygł sobie jako magma gdzieś w Skandynawii miliony lat temu a ruchy płyt tektonicznych wyrzuciły go na powierzchnię razem z całym łańcuchem górskim i w końcu lądolód porwał go i przetoczył do Warszawy nadając mu aktualny kształt. Porządny słoik - wprowadził się do stolicy 200 tys. lat temu



