Chleb żytni na zakwasie podejście nr 2
Rezultat: dwa dni babrania się z zakwasami i rozczynami do wypierdolenia przez okno. Wizualnie nie najgorzej, chociaż prawie zakalec na dole i spieczony na kamień na zewnątrz (anonimowy grzybie z neta, c⁎⁎ja warty twój przepis, żeby piec prawie godzinę #pdk ). Jeśli chodzi o smak, to znowu czuć coś dziwnego chemicznego, jakbym krem do rąk jadła. Nie odważę się zjeść ani kromki, bo przeczucie mi mówi że może się to skończyć dniem na toalecie. Nie smakuje jak jakikolwiek znany mi chleb, czy to że sklepu czy domowy, nie smakuje w ogóle jak cokolwiek jadalnego.
Nie wiem, może z tą mąką jest coś nie nie tak. Żytnia 720. Powoli odechciewa mi się tych chlebów na zakwasie.





