Cały dzień w radio ostrzegają przed bardzo mocnym wiatrem wieczorem, silnymi opadami, żeby zabezpieczyć wszystko na balkonach itp. Wypowiadają się znawcy meteorologii, strażacy itd. Wróciłem 15 minut temu do domu, gdy nie było nawet mżawki, wyszedłem z psem i po pół minuty odwrót, niesamowita ulewa z wichurą. Spodnie są w 2/3 mokre, a dotarłem ledwo do wiaty śmietnikowej. Teraz hipotetycznie załóżmy, że ktoś do pracy pojechał rowerem, bo zasugerował się poranną pogodą, a w pracy nie ma radia.
W normalnym państwie rozesłane by zostały ostrzegawcze powiadomienia na telefon, przecież to nic trudnego. Gdybyśmy tylko coś takiego mieli u nas.