Byłem pod prysznicem! – że się tak pochwalę. A ponieważ przez internet nie da się mnie powąchać to, żeby udowodnić, że naprawdę się umyłem, zamieszczam to, co pod tym prysznicem przyszło mi do głowy ( @splash545 ! – uważaj co piszesz w komentarzach!):
***
O spalaniu
albo może nawet i o wypaleniu bardziej
To, co my znamy jako spalanie,
poważna nauka zwie utlenianiem.
Więc, kiedy sobie ognia zażyczysz,
to ze wściekłości płoną chemicy.
No bo dla ciebie – po prostu ogień,
a taki chemik? – wyobraź sobie:
doktorat robił? – dokładnie nie wiem,
lecz nad zjawiskiem spędził lat siedem.
Zbywał promotor chemika śmiechem,
chemik spirytus pił na pociechę
zamiast go spalać. Miał go niewiele –
no bo był biedny, jak mysz w kościele.
I, mimo swoich dla nauki zasług,
miast grantów, stosy miał tylko gratów,
i chodził tak, coraz bardziej pijany,
bo co to za chemik niewypromowany?
Aż w końcu dość już miał tej posuchy,
do jakiejś murarzy najął się grupy,
bo – jak to polscy młodzi uczeni –
również chemicy są wypaleni.
***
#nasonety
#zafirewallem