BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY
part 8 - praktyki w stacji uzdatniania wody
Rok 2017
#niemakolaczy
Po pożegnaniu się z pracą w sieciowce w galerii, nie szukałam kolejnej pracy dorywczej, uznałam, że to bezsensu skoro i tak wszystko mnie męczyło na tamten moment. Na dodatek moje oceny na studiach zaczęły wyglądać słabo, prawie same 3. Drugi rok studiów to też był dla mnie kryzys co do tego czy na pewno warto było iść na Mikrobiologie.
Po drugim roku studiów musieliśmy obowiązkowo odbyć praktyki i szukanie ich to był koszmar - wszędzie odmowy. Dostałam jednak zgodę na praktyki w mojej wymarzonej firmie która zajmowała się produkcją biocelulozy. Niestety jak doszłam do wniosku że bez auta nie będę wstanie tam dojeżdżać plus to było po drugiej stronie Polski to się poddałam.
Dostałam zgodę na praktyki w oczyszczalni ścieków w mieście wojewódzkim najbliżej położonym mojego domu rodzinnego. Dojazd codziennie to było 1,5h więc nie tak źle.
Dostałam przydział do działu uzdatnia wody i moje obowiązki były super, dokładnie to czego się uczyłam na studiach. Robienie podłoży mikrobiologicznych, posiewy, liczenie bakterii, obsługiwanie wirówek i inne takie zabawy w małego naukowca. Praca była na max 4h dziennie no ale trzeba było siedziec 8h więc w między czasie czytałam sobie książki lub plotkowałam ze stałą pracownicą. Oprócz niej była jeszcze starsza Pani, która średnio się dogadywała z tą młodsza. Jedna chciała robić wszystko oldschoolowo, zeszyty notesy i inne takie a młoda chciała używać komputerów i nie mogły się przez to dogadać. Takie papierowe problemy, ale też pracowały na różnych zmianach więc się głównie mijały. Więcej niż jedną osobą nie była potrzebna na zmianie.
Generalnie praca idealna dla introwetyka, cisza, spokój i jedynie przyjemny szum maszyn w tle, a w między czasie bawisz się w probówki. W tej pracy był tylko jeden mankament zarobki to najniższa krajowa plus stażowe. Dla młodej pracownicy było to git bo miała męża chirurga więc na brak hajsu raczej nie narzekała. A tak miała swoje zajęcie, a za wypłatę mogła sobie kupić waciki. Jednak dla kogoś kto nie ma odziedziczonego majątku ta praca to skazanie się na wegetację.
Praktyki trwały 3 tygodnie i podobały się dla mnie, nie mam uwag ani żadnych dram. Smutne jedyne było to, że ta młoda pracownica mówiła że i tak bardzo trudno było dostać tam pracę i długo się naczekala na ten etat. No cóż dlatego też znam tylko jedną osobę z mojego kierunku która pracuje w zawodzie...
#pracbaza #praca
