Hejto.pl

BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY

part 13 - kelnerka w kawiarnii

2018

#niemakolaczy

Jak tylko zostałam zatrudniona jako kelnerka od razu humor i motywacja sie poprawiła. Dojazd do pracy był dwa razy krótszy w porównaniu do poprzedniego miejsca pracy i zmiany były 12h więc miałam dzięki temu więcej wolnego. Początek był super, była to kawiarnia prawie przy rynku, więc na brak klientów nie było co narzekać. Powiedzmy, że sama kawiarnia starała się udawać taka lepszą, burżujską więc nie odbyło się od tego, że jak nie było co robic to kelnerki musiały stać na baczność przy ladzie. Na tamten moment uważałam to za coś normalnego. Aktualnie jest to dla mnie absurd - choć z drugiej strony to rozumiem w takim miejscu kelnerka jest najbardziej widoczna i sama najlepiej widzi salę, więc tak najłatwiej jest zobaczyć czy jakiś gość nie potrzebuje obsługi. Absurd był wtedy kiedy kompletnie nikogo nie było, a i tak trzeba było stać na baczność.

Szybko przekonałam się, że praca w kawiarnii jako kelnerka nie jest zbyt dochodowym biznesem xd znaczy nie dla kelnerki. Kto normalny zostawia napiwek do kawy i ciastka? Raczej mało kto to robił. Trochę to demotywowalo bo stawka była podstawowa, o ile dobrze pamiętam albo trochę wyższa niz najniższa krajowa, a trzeba było się spinać i dużo stresować...

Sama praca nie była trudna, trudne było to, że było to siedlisko żmij... W żadnej innej pracy jaką miałam wcześniej czy później nie trafiłam na takie zbiorowisko fałszywych i chamskich ludzi. Oczywiście pracowały tam same laski ... W pewnym momencie, aż mi głupio było pytać się o coś jak czegoś nie wiedziałam bo dostawałam opierdol za dosłownie wszystko. Nikt mnie tam nie lubił( tak po prostu dla zasady, nie znali mnie, a ja też im nic złego nie zrobiłam), a tym bardziej nikt mnie tam nie szanował. Ale akurat kasy na tamten okres potrzebowałam bardzo, więc pozwoliłam się gnoic dla paru zlociszczy.

Pamiętam sytuacje, jak została zatrudniona jakaś koleżanką jednej z kelnerek. Nie pamiętam o co dokładnie chodziło, ale popełniła ona jakiś poważny błąd przy nabijaniu zamówienia, doszlo do tego że nie wiadomo za co w zasadzie kto miał zapłacić. Akurat ten rejon sali należał do tej nowej dziewczyny. Kto dostał opierdol? Ja, poniewaz gdy kierowniczka zmiany zapytała się czyja to sprawa, nowa powiedziała że moja, ponieważ już zdążyła się dowiedzieć że nikt mnie tam nie lubi i uznała mnie za idealnego kozła ofiarnego. Czy się broniłam? Nie. Domyślałam się, że moje dni raczej już są tam policzone, jedyne co zrobiłam to patrzyłam z pogardą na nową, która uciekała wzrokiem gdzieś po sali byle na mnie nie spojrzeć.

Ogólnie zjebki dostawałam nawet za to, że pracuję xd dostałam polecenie posprzątania rozlanego soku przez dziecko na piętrze, poszłam ogarnęłam, a laska do mnie drze ryja, że ludzie czekają na sali i czemu do nich nie podchodzę.

Najbardziej zjebana była jedna z baristek, uważała się za jakąś alfę i omege. Jak się dowiedziała, że studiowalam Mikrobiologie to zaczęła jechać po moim kierunku, że ludzie po nim to debile, zero wiedzy, niczego was tam nie uczą itp laska studiowała Diagnostykę więc czuła się zagrożona przez Mikrobiologów, którzy mogli by jej zabrać i tak marnie płatną pracę xd ogólnie też potrafila mi prosto w oczy powiedzieć że jestem głupia. Współczuję każdemu kto ma z nią aktualnie do czynnienia w swojej karierze zawodowej - tacy ludzie się nie zmieniają. Jest to typ ludzi, ktorzy nie lubią kogoś dla samej idei nielubienia i leczenia swoich kompleksów, po przez obrażanie innych.

Nie pamiętam jak długo tam pracowałam chyba 2 miesiące. Oczywiście zostałam zwolniona i jak zostałam zwolniona to się popłakałam i kierowniczka wykazała odrobinę empatii i dała mi opcje pracy tam jeszcze dwa tygodnie żebym mogła sobie poszukać czegoś innego w międzyczasie. Myślę, że jakieś tam dobre serce w niej było, ale też laska była znerwicowana i mimo, że się znała na swojej robocie to tym jak jej nerwy wpływały na atmosferę totalnie psuło prace tam. Z nią akurat miałam najmniej do czynienia więc też ciężko mi się o niej wypowiedzieć.

Generalnie było to dość zabawne, że ta kawiarnia raczej miała klimat miejsca z klasą, a kelnerki odzywały się do siebie jak jakieś patusy, darły mordę i przeklinaly, myśląc, że tego nie słychać xd pamiętam kiedyś wpadli do kawiarni moi znajomi i powiedziali to samo, że kelnerki to jakaś masakra, powiedziałam im tylko, że wiem i że przykro że musieli na to patrzeć. Później w sumie mowili mi, że dobrze, że już tam nie pracuje.

Oczywiście punkt widzenia moich współpracowników mógł być inny na moją osobę. Ja uważam, że zawsze robiłam swoje i nie uciekałam od zajęć czy obowiązków jak to robiły niektóre dziewczyny. Już pomijam fakt, że większość z nich co chwilę chodziła na fajkę.

Podsumowując: ta praca dała mi do myślenia jedno. Nigdy nie dawaj sobą pamiatac, żadne pieniądze nie są tego warte i wkurw mnie tylko bierze na myśl, że tak się ludzie w pracy traktują. Nie jestem nieskazitelna też gorszy nastrój potrafi ograniczać moją cierpliwość, to co jednak uważam za słuszne to autorefleksja. Nie chce żeby ktoś przeze czuł się gorzej w pracy, a jeżeli tak się czuję to staram się poprawić w swoim zachowaniu i wyciągać wnioski. Na tamten moment mojego życia byłam kłębkiem stresu i niestety nie umiałam się przeciwstawić żmijkom, a przez kolejna dwa lata było tylko gorzej w tej kwestii

#pracbaza #praca

0585b187-c948-4464-8e70-aacf00835e48

Komentarze (11)

Niesamowite. Ludzie w, za przeproszeniem, gowno pracy, za gowno pieniadze sami sobie utrudniaja zycie. ja pi⁎⁎⁎⁎le, jakie odpady xD


nalewanie kawy, ril biznis. mam nadzieje, ze dalej sie kisza w robocie ktorej nienawidza

@bartek555 wątpię, tam każdy coś studiował, kelnerowania to niemal zawsze praca dorywcza, jednak jak mówiłam raczej w nowych miejscach pracy raczej nie zachowują się lepiej

Ehh za dobra z ciebie duszyczka jak bym zaraz ku⁎⁎⁎⁎zony powyjasnial jak mozna funkcjonowac nacodzien plywajac w az takiej ilosci negatywnych emocji, ja to chyba jakis po⁎⁎⁎⁎ny bo zawsze staram sie byc chociaz neutralny, nawet w stosunku do ludzi ktorych nie lubie, przeciez jutro i tak trzeba wstac i isc do pracy i sie z nimi widziec. Studenckie roboty mialem zawsze z super osobami w moim wieku zawsze vibik czesc z nich do tej pory utrzymoje kontakt, moze to byly wlasnie mcdonlads jakies sklepy, moze placili prawie nic ale nigdy nie doprowadzono mnie tam do lez.

@ErwinoRommelo akurat wychodzę z założenia, że zawsze się trafi jakaś zakała na jeden zakład pracy, wcześniejsze miejsca pod tym względem nie były złe, byli i fajni ludzie i ci trudno w obyciu. Jednak to jako jedyne miejsce pracy z jakim miałam do czynienia było dosłownie zmijowiskiem. Ani jednej uczciwej osoby. Najgorsze były takie co udawały, że są dla mnie mile, a potem słyszałam jak mnie obgadują i na siłę zrzucają na mnie błędy, byle mieć kozla ofiarnego. Coś na zasadzie pytanie życie przez kogoś w eter "kto podał pani z stolika z zimną kawe" to odpowiadały "pewnie Cori" choć to nawet nie był mój przydział sali xd to już wolałam ta chamska baristke bo chociaż nie udawała, że mnie lubi xd Co do zjebanych ludzi to tylko jedna praca była gorsza pod tym względem bo tam się zawiodłam na kimś kogo dobrze znałam i komu dużo pomogłam totalnie bezinteresownie, a dostałam od tej osoby nóż w plecy

@Niv ja mam zawsze uczucie scisku w brzuchu jak przechodzę obok tej kawiarni, mimo że prawdopodobnie nikt z tych ludzi tam nie pracuje

@Cori01 widzę pewną zależność, że ludzie się dostosowuja do danego zakładu pracy. W jednym był luz, obijanie, zlewanie obowiązków i robienie po najmniejszej linii oporu, potem babka przeszła do drugiego gdzie była atmosfera sumienności i przykładania sie do swoich obowiązków i od razu pracowała jak trzeba, nawet nie próbowała po staremu i nie tyle przez szefostwo, co przed innymi nie pasowało tak robić.

Przypuszczam że większość przychodzacych nowych pracownic do tej kawiarni była zatruwana obecną tam atmosferą i jedyną szansą było wymienić cały zespół na raz.

@Niv tak coś w tym jest. Też w zasadzie to zauważyłam. Byłam tam jedna dziewczyna, która zaczęła tam pracę dokładnie w tym samym czasie co ja. Dosłownie widziałam na jej twarzy dysonans moralny kiedy inne dziewczyny po mnie jechały. To był taki krótki moment w którym mogła wybrać trzy drogi: 1) zostać naturalnym, umyć ręce 2) przeciwstawić się i zaprzeczyć kłamstwom na mój temat 3) wejść w gniazdo żmij i stać się jedną z nich. Wybrała ostatnia ścieżkę, myślę że po prostu sama się bała że jej nie przedłużą umowy, więc chciała po prostu poczuć się lubiana, bo również nie chodziła na fajkę, więc było jej trudniej. Nie tłumaczy jej to, ale mimo wszystko ciekawe było zaobserwowanie u kogoś procesu przechodzenia na zła stronę mocy xd

Zaloguj się aby komentować