Artysta głodny jest o wiele bardziej płodny, to wiadomo nie od dzisiaj. Dzisiaj natomiast nad kuchenką głód mnie dopadł, a z nim wena. No i obudziły się moje uczucia patriotyczne, a z nimi poczucie winy:
***
Elegia kulinarna, przy gotowaniu obiadu napisana
Z przykrością oglądam kuchenną zmianę –
zamiast rosołu jadają ramen!
Na krótki spacer się wczoraj wybrałem,
idąc w talerze ludziom zerkałem
i obserwowałem to z przerażeniem
że niepatriotyczne jedzą jedzenie!
Tak przemierzając sobie Warszawę
gościa widziałem, gdzieś pod kebabem,
aż trząsł uszami, tak kebab wcinał!
Na to Sobieski Turków wyżynał?!
Koło południa dzieci wesoło
wybiegły skończywszy na dziś ze szkołą,
żeby tak chociaż z fajkami, wódą! –
a one? U Japończyka udon!
A popołudnie?! – no to był koszmar!
Wszystko rozumiem – że ciepło, wiosna,
tylko że po co tak po mieście latać
i siadać w ogródkach z kuchniami świata?
Na koniec, kiedy zaczęło się ściemniać,
wracam i patrzę – pełna pizzeria!
I parę widziałem, co jadła precle –
w Lidlu kupione, a więc niemieckie!
Ale i ze mną gorzej jest coraz –
zamiast cebuli, skroiłem pora
i tego pora mało mi jeszcze,
bo doprawiłem to wszystko pieprzem!
I tak podążam za duchem zmiany,
bo pieprz jest przecież importowany.
#wolnewiersze
#zafirewallem
