@kontrabanda No mamy. Przedtem był Facebook - następny rak.
Oczywiście, że nikomu się nie chce ruszyć czterech liter, bo ilość odbiorców na jakiejś stronce będzie żadna w porównaniu do X, czy też gówna od Meta. A i tak w efekcie zostanie to udostępnione tamże. Używanie mediów społecznościowych wprost daje większą kontrolę nad kanałem informacji. To się nie zmieni, nie wrócimy już do pierdyliarda stronek (choć bardzo tego żałuję).
A co do tego, czy władza powinna dotrzeć do użytkowników stron pornograficznych - nagle pojawiło się mrowie piewców purytańskiej moralności, dla których cycek to grzech gorszy od morderstwa. Co ciekawe, objawili się po lewej stronie (nienawidzę tych etykietek, bo sam jestem liberałem), a po prawej zaroiło się od zwolenników rozluźnienia zwyczajów. Zastanawiam się w jakim wieku żyję, że wirtualna erotyka jeszcze kogoś irytuje. Oczywiście, powinny być pewne granice, choćby jeśli chodzi o CP. Ale goła von der Leyen lub jakaś/jakiś inny polityk? Lub dowolna inna osoba? Jeśli czują się urażone, to są mechanizmy prawne by praw swoich dochodzić. Choć to, przynajmniej dla mnie, śmieszne. Czemu? Bo siedzę w AI długo, dłużej niż wielu innych ludzi. Rozwój generacji obrazów przez AI zawdzięczamy w dużym stopniu znudzonym gostkom tworzącym generatory furry porn i podobnych rzeczy. Do normików to nie dotarło, bo tam gdzie te generatory siedzą, to normiki nie zaglądają. A teraz te mechanizmy generacji dotarły do reszty populacji i nie znikną.
A wracając do Twojego zakamuflowanego postulatu wyłączenia części populacji mającej radochę z wirtualnych golizn jakiś mniej, lub bardziej znanych osobistości z ogółu społeczeństwa, któremu należy się informowanie o bieżących kierunkach polityki - może od razu wprowadźmy policję moralności na wzór irański? Po co się ograniczać?
To są tacy sami obywatele, jak Ty. I wara od nich.
A co do argumentu, że Musk zarabia - to straszne. A jaki to ma związek z tematem?