Ale sztos byłoby, jakby zrobili nowe Call of Duty z wojną na Ukrainie. Obrona Azowstal, misje z dronowaniem konwojów, pojedynczych wojaków w krzakach lub rafinerii w Moskwie.
Grałoby się, a do tego Rosjanie by zgrzytali zębami, że są tymi złymi (choć to akurat nie nowość w popkulturze).
#gry
