Ale mnie naszło, zjadłbym taką prażonkę z kociołka

Ale mnie naszło, zjadłbym taką prażonkę z kociołka

@Petrolhead Tak naprawdę to zapiekanka, tylko robiona w okolicznościach przyrody. U nas nazywa się to "pieczonki" i obecność dużej ilości wody w potrawie uznawana jest za błąd w sztuce. Przyrządzamy to z żoną, gdy przychodzą goście: ognisko, wieczór, klimat - wiadomo. Ale gdy chętnych jest zbyt wielu (a tego dania nie odpuszcza nikt. Nawet wegetarianie potrafią skosztować, udając że nie widzą boczku i kiełbasy), wówczas w konspiracji przygotowujemy dodatkową michę w piekarniku. Nigdy, nikt się nie zorientował.
O to wam chodzi?
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Ziemniaki_po_caba%C5%84sku
Popularne w mojej okolicy jako prażone/pieczone
Zaloguj się aby komentować