Ahahaha zgadnijcie czyj wspollokator potrzebuje jakichs 40 minut na to, zeby sie wyprysznicowac.

No moj.

Zgadnijcie, czyj wspollokator nabija sie ze mnie i kolegi, ze nie potrafimy przetrzymac moczu i zawracamy mu d⁎⁎e, kiedy on sie myje.

No moj.

Zgadnijcie, kto dzisiaj zajal lazienkie z rana na mniej niz 10 minut (zeby sie umyc) i ten sam wspollokator nekal go pod drzwiami, czy moze wejsc, bo on tylko na dwie minuty potrzebuje.

Jakby wszyscy myli sie te 40 minut, tak jak on, to trzask d⁎⁎y bylby slyszalny na calym osiedlu xD


#akademik

Komentarze (8)

@solly-1 Czas wprowadzić plan zemsty, od teraz rób tak jak kolega i myj się te 40 minut i nabijaj się z niego, że nie potrafi wytrzymać tych 40 minut.

@suseu byc moze tak zaczne robic, tylko musze wyczaic kiedy on wstaje, zaczne sie myc te 40 minut, zeby nie mogl umyc zebow z rana, bo on lubi jesc sniadanie umytymi zebami

@solly-1 akademiki, to inna gęstość. Ja sam miłem dzieloną łazienkę z innym pokojem i gość z pokoju obok był pseudo dilerkiem... co chwilę miał gości. Zużywali nasze rzeczy i tak dalej i dalej. Nawet go nagrałem, jak chciał mi wcisnąc jakieś dragi. Afetamina pewnie. Student prawa.... Chciałem się go pozbyć, ale nie nagranie zrobiło furorę. Naszczałem mu do żelu pod prysznic, razem z różową. Do dziś podziwiam, jak to zrobiła. Plus jego szczoteczką czyściłem miejsca, gdzie słońce normalnie nie dociera... Wiem, gówniarskie podejście, ale i gnojkiem byłem. No może nie do końca, ale przejąłem styl...:P

@razALgul inspiracja?

Stefan: Opowiadałem ci o romansie mojej żony? Ochroniarz „Małpa”: Nie… Stefan: Aaa, to było jakiś rok temu kręcił się przy niej taki przylizany frajerzyna. Literat czy coś. Gołodupiec w każdym razie. Ochroniarz „Małpa”: To żadna konkurencja dla pana, szefie. Stefan: No, niezupełnie, moja żona zawsze miała skłonności romantyczne. Oszalała na punkcie tego człowieka. Zabrała go na wakacje do jakiegoś afrykańskiego kraju, nazwy nie pamiętam. Z resztą tam ciągle powstają jakieś nowe kraje. I wyobraź sobie, już pierwszego dnia pobytu, spotkała ich niemiła przygoda. W hotelu ktoś włamał się do ich pokoju i ukradł im wszystkie rzeczy oprócz szczoteczek do zębów i aparatu fotograficznego. Ochroniarz „Małpa”: Aparatu nie zabrali?! Stefan: No nie zabrali… Ale zakochana para nie widziała w tym nic dziwnego. Moja żona miała karty kredytowe, więc kupili nowe ubrania. Miło spędzali czas, jeździli na safari, robili zdjęcia o zachodzie słońca, patrzyli na siebie zakochanym wzrokiem. Postanowili, że po powrocie do Polski zamieszkają razem. Moja żona wystąpi o rozwód i potem się pobiorą. Powrócili opaleni, szczęśliwi i jeszcze bardziej zakochani. Dopiero po jakimś czasie moja żona przypomniała sobie, że nie wywołała filmu z tej bajkowej wycieczki. Okazało się, że jest tam kilka zdjęć, które nie oni robili, tylko trzej miejscowi Murzyni, którzy włamali się do nich pierwszego dnia. Na tych zdjęciach ci Murzyni wsadzali sobie ich szczoteczki do zębów w dupę. A oni potem, przez cały miesiąc, tymi szczoteczkami myli zęby. Niestety, ich miłość nie przetrwała tej próby. Moja żona nadal kochała tego człowieka, ale nie mogła się przemóc żeby go pocałować. Cały czas miała przed oczami tych trzech Murzynów – z jego szczoteczką do zębów w dupie. Ochroniarz „Małpa”: Co za przypadek! Stefan: A kto powiedział, że to był przypadek?

Zaloguj się aby komentować