A ten wrześniowy za oknem wiatr
sentymentalne mi nuty gra.
Wrzesień – czas powrotu do nauki.
Lecz wcześniej robiło się jeszcze zakupy:
***
Dżinsy z USA
Się na kartonach człowiek przebierał,
gdzieś pośród różnych straganów i wiat,
a mama, wyjmując pieniądze z portfela,
z czułością mówiła: „Mój przystojniak”.
Swetry i dżinsy z importu, z Turcji,
choć się marzyły nam z USA,
a spełnialiśmy te swoje marzenia
wmawiając kolegom, że „to Levi Strauss”.
Później, gdzieś w grudniu, już pierwsze z łat
tata przyszywał na kolanach,
bo święta za pasem, więc forsy brak.
Czasami tęsknię za tym. No wiesz,
nie że za biedą, lecz za młodością –
barwniejszą niż z szarych wynika zdjęć.
***
#nasonety
#zafirewallem
I jeszcze tekst di proposta.
A zdjęcie nie moje, ukradzione z Internetu. Aż tak wysoki to w podstawówce nie byłem.

