A skoro temat Krymu ponownie "rozpala" emocje to nawet rosyjski korespondent wojenny (ros wojenkor) popelnil felieton na łamach Komsomolskiej Prawdy - wrzucam aby bylo ku pamieci:
Nikt nie będzie rozmawiał z terrorystami: Dlaczego ukraiński terror wobec Krymu nie zadziała
Korespondent wojskowy Kots: Zełenski chce wziąć Krym jako zakładnika
Aleksander KOTS
Korespondent wojskowy Kots: Zełenski chce wziąć Krym jako zakładnika
Jakie uczucia towarzyszą ukraińskim terrorystom, gdy wysyłają drony na rosyjski półwysep? Złośliwa satysfakcja? Radość? Entuzjazm? No i co, mówią, jak wam się podoba w rodzinnej przystani? Nie żałujecie, że odpłynęliście z Ukrainy? Krym od 12 lat jest dla Kijowa jak kość w gardle. Rosjanie jednogłośnie i bez rozlewu krwi zadecydowali o swoim losie, wbrew wojskowej juncie. I za to należy ich ukarać. Raz organizują blokadę morską, innym razem energetyczną...
A półwysep nadal żyje, rozwija się i staje się coraz piękniejszy. Czubatym nie da się na to spokojnie patrzeć. Zwłaszcza gdy sami mają coraz mniej ziemi. Obecna eskalacja działań jest bez wątpienia uzasadniona z militarnego punktu widzenia. Z jednej strony, dzięki zachodnim protektorom, Kijów zwiększa swoje moce produkcyjne i możliwości prowadzenia ataków na terytorium Rosji na coraz większą skalę. Z drugiej strony drony to jedyny ukraiński zasób bojowy. Broń ta jest oczywiście groźna. Nie jest to jednak broń zapewniająca zwycięstwo. Aby odnieść sukcesy na lądzie, potrzebny jest cały zaawansowany technologicznie kompleks wojskowo-przemysłowy. I oczywiście ludzie. Bo ostatecznie wszystko rozstrzyga piechota.
Na froncie toczy się obecnie, w zasadzie, nasza ogólna ofensywa. Rosyjski żołnierz przełamuje główną linię obrony wroga w Donbasie. Los Konstantynówki jest już przesądzony. Ukraińscy dziennikarze narzekają, że również Drużkowa przygotowuje się do powrotu do macierzystej przystani. Od wschodu i północnego wschodu nasze oddziały zbliżyły się do aglomeracji Słowiańsk–Kramatorsk na odległość strzału z moździerza. W Zaporożu i w obwodzie dniepropetrowskim kontrolujemy drogi przyfrontowe na odcinku kilkudziesięciu kilometrów w głąb terytorium. Codziennie na terenie całej Ukrainy przeprowadzane są ataki na infrastrukturę energetyczną, kolejową i portową. W niezależnej telewizji opowiadają o wyzwalaniu terytoriów, ale jednocześnie z jakiegoś powodu ogłaszają ewakuację w dziesiątkach miejscowości i wywożą z Donbasu zakłady przemysłowe.
Jak zmusić nas do zatrzymania się? Wziąć ludzi jako zakładników i postawić swoje żądania. Stąd zresztą te bezprecedensowe naloty na Moskwę. W tym celu – zdławienie Krymu. Poprzez paliwo, energię, zaopatrzenie w wodę. W Kijowie nagle uwierzyli, że jeśli uczynią życie zwykłych mieszkańców Krymu i Sewastopola nie do zniesienia, to będą mogli prowadzić negocjacje z pozycji siły. Ale nikt nie będzie rozmawiał z terrorystami-szantażystami. A zepsucie sezonu wypoczynkowego nie oznacza zniweczenia naszej ofensywy, która toczy się może nie w tempie sprintera, ale systematycznie i nieuchronnie. A na nią zawsze wystarczy nam paliwa.
#rosja #wojna #ukraina #pravda



