A do tego GitLaba to zmigrujcie jeszcze Jenkinsa, mówili
Skoro tak wam dobrze poszło z GitLabem to z Jenkinsem nie będzie problemu, mówili
K⁎⁎wa
jego
mać.
#programowanie #humorinformatykow

A do tego GitLaba to zmigrujcie jeszcze Jenkinsa, mówili
Skoro tak wam dobrze poszło z GitLabem to z Jenkinsem nie będzie problemu, mówili
K⁎⁎wa
jego
mać.
#programowanie #humorinformatykow

@Jarasznikos o to to. W robocie to miałem jako część gotowego rozwiązania- fajnie działało, nie powiem. I uważałem tak do czasu aż nie pogadałem kiedyś przy okazji z ludzikami, co robią w zespole odpowiedzialnym za faktyczny developing i konfigurację tego ścierwa. Dawno temu miałem ambitny plan, żeby sobie zrobić z tego jakiegoś prywatnego laba, tak żeby ogarnąć podstawy, to było sporo przed tymi wszystkimi Azurowymi pipelinami, Github akcjami i tak dalej więc taka forma CI/CD była zrozumiała. Szczególnie, że to była część takiego klasycznego stacka deweloperskiego używanego po korporacjach więc dodatkowe punkty do CV jak coś. Czas leciał, zawsze coś stawało na drodze, aż w końcu dotarłem do momentu wspomnianej rozmowy. Powiem tak- po tej dyskusji chęć mi totalnie odeszła, bo jak się mam z tym pierdolić non stop, bo ciągle coś się zesrywa, to ja po prostu wolę poszukać innego rozwiązania. A że wtedy popularne stały się Azurowe pipeliny, no to cóż.
@dziki co za różnica z czego odpalasz skrypty shellowe?
Jenkins ma jedną zaletę, otwartość. Naskrobanie pluginu jest bardzo proste. To jest też wada, jak nasrasz pluginów, które nie są wspierane, no to masz problem z zależnościami i lukami bezpieczeństwa.
Zaloguj się aby komentować