864 + 1 = 865


Tytuł: Sea of Rust

Autor: C. Robert Cargill

Kategoria: fantasy, science fiction, post apo

Wydawnictwo: Orion Publishing Co

Format: audiobook

Długość: 10h 30min

Liczba stron: 365

Ocena: 9/10



Sea of Rust, czyli Morze Rdzy to jedna z ciekawszych książek, jakie ostatnio ukończyłem i dość mocno ubolewam nad faktem, że nie została jeszcze przetłumaczona. Pokuszę się na początek o opis:

Minęło trzydzieści lat od apokalipsy i piętnaście lat od chwili, gdy roboty zamordowały ostatniego człowieka. Ludzkość przestała istnieć, a świat zmienił się w wielką pustynię. Większa jego część znajduje się pod kontrolą kilku OWI (One World Intelligence) – zbiorowych świadomości milionów robotów połączonych w jeden ogromny centralny umysł. Nie wszystkie maszyny zgodziły się jednak porzucić własną indywidualność i osobowość w imię potężniejszej, nadrzędnej siły.

Buntownicy stworzyli własne społeczności i zaczęli żyć częściowo pod ziemią, powoli wymierając przez brak dostępu do części zamiennych. Te roboty w pewnym sensie muszą być kanibalami i żerować na innych, by pozostać przy życiu. Brittle jest jednym z tych, którzy części starają się pozyskiwać aktywnie. Przemierza Morze Rdzy, czyli wielką pustynię, na którą wysyłane są roboty, które znajdują się u schyłku swojej egzystencji. Potencjalnie niebezpieczne dla otoczenia, bo przejawiające coś na kształt demencji.


Nie wiem czy to oddaje sens tego świata w pełni, ale w gruncie rzeczy to opowieść o maszynach i tym, jak różne bywa ich spojrzenie na różne sprawy, od tego ludzkiego. Brittle w wyniku pewnych zdarzeń zacznie powoli przechodzić na "drugą stronę", czyli w objęcia szaleństwa i pozna prawdę o sobie, którą usunął dawno temu przez emocje, których nie do końca rozumiał. Opisy bywają bardzo brutalne, bo miejscami to takie ostre +18, choć z poziomu rozumowania maszyn... No nie do końca.


W zasadzie książka opowiada dwie historie. Jedna odbywa się w czasie rzeczywistym i trudno by ją było opisać bez spoilerów. To podróż, której cele co chwilę się zmieniają przez z pozoru losowe wydarzenia. W pewnym stopniu masa tu filozoficznych rozmyślań, przemieszanych z mocną akcją. Towarzyszą temu retrospekcje z przeszłości Brittle, bo ta zaczyna do niego wracać. Wszystko działa mocniej, bo narratorem jest główny bohater i przyznam, że często nie wydawał się być postacią pozytywną.


Tą drugą historią była narracja o przeszłości tego świata. Jak mamy momenty w których Brittle gdzieś daleko maszeruje lub jedzie, odpala się lekcja historii i kurde, to było dobre. Pewnych scen można się było domyślić, ale nie brakowało zaskoczeń. Wszystko raczej wydawało się "możliwe" i to jest fajne. Zwrot akcji przy końcu też pięknie poukładał pewne fakty, a sposób w jaki roboty uzasadniły pewne decyzje trochę jeżył włosy na głowie. xD


Nie wiem czy każdemu przypadnie do gustu, ale dla mnie to mały ukryty klejnocik. Taka niepozorna historia, a ukończyłem ją na pstryknięcie, bo tak mnie wciągnęły tajemnice tak "egzotycznego" świata. No i przede wszystkim to, jak dziwne, a za razem ciekawe wydały się przemyślenia maszyn.


Pewnie do niej wrócę za jakiś czas, bo mam wrażenie, że coś mi mogło umknąć. Jak już znamy zakończenie, pewne sceny z początku nabierają innego znaczenia. Zwłaszcza jest jeden fragment, który sugeruje, że są tu odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące Brittle. Zwyczajnie wcześniej nie rozumiałem jeszcze co "widzę". W planach chyba najpierw są pozostałe książki z tej serii, czyli Day Zero i All the Ash We Leave Behind, które są prequelami.



#bookmeter

> #dziwensieodchamia

#ksiazki #storytel #audiobook

ffdd7a6c-ab91-40dd-b6c0-cb47592bc561

Komentarze (5)

Zaloguj się aby komentować