818 + 1 = 819


Tytuł: Powódź

Autor: Michael McDowell

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383617954

Liczba stron: 268

Ocena: 4/10


Alabama, 1919 rok. Po tym, jak powódź spustoszyła miasteczko Perdido na południu stanu, Oscar Caskey, najbogatszy miejscowy kawaler, dokonując rekonesansu w zalanym miasteczku spotyka tajemniczą Elinor Dammert, która cudem zdołała uratować się z katastrofy. Elinor decyduje się zostać w miasteczku, gdzie niebawem znajduje posadę w miejscowej szkole, a jej urok osobisty szybko zjednuje jej wszystkich mieszkańców Perdido, z wyjątkiem władczej matki Oscara, Mary Love. Nikt nie przypuszcza, że nieufność matrony wobec przybyszki jest w pełni uzasadniona…


Opisywanie tej powieści jako „arcydzieło horroru” to chyba jakiś żart. To zwyczajna obyczajówka z odrobiną realizmu magicznego, którą można zaliczyć co najwyżej do fantastyki. Głównym wątkiem powieści jest rywalizacja pomiędzy apodyktyczną teściową i sprytną synową o możliwość sterowania maminsynkiem, a wszystkie nadnaturalne wydarzenia to tak naprawdę zbędne dodatki, które nie wywołują w czytelniku żadnego napięcia, o co zadbał sam autor, już na początku rzucając hinty odnośnie prawdziwej natury Elinor tak subtelnie, jakby jechał radzieckim czołgiem. Z tego względu moja ocena to tylko 4/10 – gdyby McDowell wyrzucił wątek fantastyczny, albo chociaż umiejętnie go poprowadził, dałabym ocenę o pkt. wyższą (ale też nie wyższą, niż 5/10 – wątki obyczajowe są zwyczajnie średnie i pozbawione mroku oraz realizmu typowych dla podgatunku Southern Gothic).


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

34106b22-f5ba-456f-9dc3-0253fee0df1f

Komentarze (8)

@Telezajaczek mam wrażenie, że ta książka jest sztucznie podzielona na 6 tomów, bo widziałem wydanie po angielsku 1 tomowe i ono (z perspektywy 4 przeczytanych tomów) ma chyba większy sens.

@WujekAlien też mam takie wrażenie. Ogólnie z tego, co widziałam na Goodreads, hiszpański przekład też jest tak podzielony i ma takie same okładki, więc może to amerykański wydawca mający prawa do Blackwater narzucił taki podział europejskim wydawcom.

@cyberpunkowy_neuromantyk mam podobne zdanie nawet na zachodzie tuzy świata literackiego nie chcą uznać fantasy/SF za poważne gatunki nadające się do nagród, o czym świadczy chociażby brak Nobli dla autorów klasyków fantastyki.

Zaloguj się aby komentować