@Furto
Jako że pochodzę trochę z "zadupia" niedaleko pełno jest bagien, jezior, polan lasów itd. Bawiłem się z kolegami w "wojnę" (miałem z 12 lat tak mniej więc +-rok) czołgając się pod pozycję "wroga" w wysokiej trawie niestety nie zauważyłem węża, no i ten mnie dziabnął w prawą rękę na wysokości dłoni a palca wskazującego.
Tu zaznaczam że żmije mogą mieć przeróżne barwy, nie muszą mieć zygzaka na tułowiu, jeśli dobrze pamiętam to ta która mnie ugryzła była cała czarna (za dzieciaka nie wiedziałem jak odróżnić zaskrońca od żmii, dla ciekawych najlepiej jest to zrobić po oczach, zaskroniec ma okrągłe zaś żmija "kocie" kreski ) Ja jak to dzieciak nie miała zygzaka, znaczy zaskroniec.
Na początku nie przejmowałem się tym i bawiłem się dalej ale po jakichś 5 -10 minutach zaczęła mi drętwieć i puchnąć dłoń później zaczęło to iść w górę. W drodze do domu pojawił się ból. Od ukąszenia do pojawienia się w szpitalu na SOR minęła jakaś godzina max. Do dziś pamiętam jak miła pielęgniarka pytała się mnie i mojej matuli co też się stało patrząc na moją rękę i tak jak personel chodził, to po usłyszeniu żmija i ugryzienie wszyscy zaczęli biegać.
Na oddziale zakaźnym (bo na taki mnie wsadzili) znalazłem się po niecałych 15-20 minutach już podłączony do surowicy której we mnie wpompowali jeśli mnie pamięć nie myli więcej jak 8l (ale wspomnienia mogą mnie mylić to było bardzo dano temu) Szła kroplówka za kroplówką. Rękę codziennie rano i wieczorem okładano mi gazą z rywanolem aby zeszła opuchlizna. Od pojawienia się w szpitalu nie wolno mi było nic pić przez jakieś 36h aby nie rozrzedzać krwi. Uwierz mi lub nie ale tej nocy śniła mi się woda, tak bardzo chciało mi się pić, trzeba pamiętać że do szpitala trafiłem po całym dniu zabawy na słońcu, ciągłych biegów itd. Prawdziwe pragnienie jest to bardzo surrealistyczne uczucie jeśli ktoś nie przeżył tego wcześniej.
Gdy wreszcie pozwolono mi się napić to wciągnąłem 1,5l butelkę na raz. Lekarze długo się zastanawiali czy nie ciąć skóry aby nie popękała, na szczęście obeszło się. W szpitalu spędziłem ~2 tygodnie Przy wypisywaniu dowiedziałem się od jednego z lekarzy że mam dużo szczęścia, jeśli skrzep doszedł by trochę wyżej ( a doszedł do połowy ramienia) to chirurdzy mieli mi amputować rękę. Moja matka była na niego za to wściekła (że mi to powiedział)
Mam nadzieję że nie za długo i podobał ci się mojego spotkania ze żmiją oko w oko