@bori jeśli chciałbyś się dalej przejechać to zdecydowanie gravel będzie dobrą opcją. Większość bezdroży i tak zrobisz - na mniejszym komforcie, ale możesz swobodnie jeździć po lasach. To nie jest szosówka. Niemniej zawieszenia nie ma, więc trochę bardziej wytrzęsie
To taki kompromis między szosówką a mtb. Możesz jeździć zdecydowanie szybciej niż mtb, oraz na dłuższe wypady - wygodniej. Robienie 100km bez baranka to dla mnie męczarnia. A z nim żaden dystans cię nie boli na łapach, bo masz wiele chwytów.
Ogólnie jeśli chcesz jeździć deczko dalej, to gravel idealna opcja. Szosa to jednak szosa, tylko asfalty i czasami jakaś dojazdówka na chwilę patrząc na opony A gravelkiem to ja robię wszystkie ujeby w zasadzie. Wytrzęsie, nieraz zaboli nadgarstek, ale i po gałęziach, polach, wertepach i najgorszych gównach jadę. Nie tyle co na mtb, bo komfort mniejszy, ale nic cię nie ogranicza.
I w razie czego masz opcję zmiany opon/kół. Bo jak jeździsz głównie asfaltem, to wrzucisz sobie oponkę 30 na jakimś płaskim bieżniku i możesz się zbliżać do osiągów szosy. Ja jeżdżę na 42, gruby bieżnik, więc śmigam i w zimę i po lasach, a nie tylko szuterki i asfalt. Duża niezależność.