300 tys. zł za nadgodziny. Finał sprawy

300 tys. zł za nadgodziny mają dostać trzy pracownice za służbowe rozmowy telefoniczne, prowadzone poza czasem pracy. Taka jest decyzja sąd apelacyjnego w Olsztynie, który odrzucił odwołanie od wyroku, jakie złożył pracodawca. Sprawę opisał portal WP Finanse.


Decyzja o przyznaniu 300 tys. zł trzem pracownicom zapadła w olsztyńskim sądzie jeszcze wiosną 2025 r. Wówczas wymiar sprawiedliwości uznał, że czas pracy kobiet rozpoczynał się znacznie wcześniej niż "oficjalnie". Powódki jeszcze przed pojawieniem się w firmie m.in. prowadziły służbowe rozmowy telefoniczne, a także "analizowały pocztę elektroniczną".


Zdaniem sądu były to "bezpośrednie czynności przygotowawcze do wykonania zasadniczego zadania pracowniczego" - wynika z uzasadnienia opublikowanego w sieci przez prawnika dra Grzegorza Ilnickiego. Można w nim przeczytać, że "czas ten (pracy - red.) obejmował również powrót do domu po zakończeniu zasadniczego zadania pracowniczego. W domu bowiem powódki kończyły pracę, pisząc raporty oraz dokonując innych jeszcze czynności".


Portal przytacza opinię dra Ilnickiego, który we wpisie na platformie internetowej zwrócił uwagę, że tzw. nadgodziny "powstają nie tylko wtedy, gdy ktoś fizycznie przebywa na terenie zakładu pracy, ale w każdym miejscu, w którym praca ta jest świadczona". [...]


#wiadomoscipolska #sad #wyrok #praca #nadgodziny #rmf24

Rmf24

Komentarze (4)

Nie ważne gdzie. Pamiętajcie żeby zbierać kwity kiedy dzwonią, wysłane maile itd bo jak was wyjebia to musicie mieć dowód że pracowaliście poza czasem pracy.


Te panie po porstu były sprytne i widocznie na każdą okazję pracy poza pokazaly kwity i dokładnie wyliczyły nadgodziny


Ale żeby nie było nie możecie ot tak sobie zbierac i w końcu w sądzie pokazac. Musicie co jakiś czas prosić o uregulowanie nadgodzin z tej przyczyny.

@kodyak w sumie to się zgodzę ze wszystkim poza jednym- one nie były "sprytne". One po prostu dbały o swoją dupę i takie coś powinno być praktykowane przez każdego pracownika wszędzie. Jakby janusz jeden z drugim dostali takie same uzasadnienia sądu i potrzebę wypłacenia komuś takiego wyrównania, to rynek bardzo szybko by się oczyścił z takiego cwaniactwa, które "płaci" pracownikowi minimalną, pod stołem i jeszcze na raty, a potem i tak nie wypłaca wszystkiego.

Zaloguj się aby komentować