3 509,82 + 1,12 + 23,01 + 1,21 = 3 535,16
You cannot be simply told, what GPK is - you have to see it for yourself 😉
Zgodnie z zapowiedziami – dziś wystartowałem w "Hardej 23" w ramach Grand Prix Krakowa w Biegach Górskich 😁Pierwszy poważny dystans po przymusowym odwyku od biegania - nie powiem, miałem trochę pietra czy dam radę 🤪
Dziś był bieg karnawałowy - więc kto tylko zechciał, przebrał się za co chciał... a ja chciałem 😃 I wiecie co? Młodzież (i nie tylko) słabo pamięta niektóre filmy, najczęściej byłem proszony o wyspowiadanie - a na podbiegach o ostatnie namaszczenie xD
Tu można zobaczyć krótki filmik z prezentacją przebierańców 😁
https://www.facebook.com/share/r/1APHNFM37x/
Dzisiaj warunki były dość ekstremalne: -12°C i lekki wiatr, a dzięki ostatnim wahaniom temperatury i marznącym mżawkom cała trasa biegu to było jedno wielkie lodowisko. Wybranie się na ten bieg bez kolców pod butami byłoby czystym samobójstwem - obstawiam, że dałoby się tylko pobiec pierwsze pół kilometra odśnieżonym asfaltem 😅
Dzięki znajomemu miałem i ja zakładane kolce - i kurczę, muszę przyznać że to prawdziwy gamechanger! Biegnąc po oblodzonych ścieżkach i pochyłościach czułem się tak pewny podłoża, że nawet latem bym biegł ostrożniej 😅 Najgorsze pochyłości i goły lód były niczym gumowane podłoże 😎
Zabawnie brzmi, jak setka luda w takich kolczastych butach tupta po gołym asfalcie 😉
https://www.facebook.com/share/r/18DPW6FJEt/
Jak pisałem, miałem lekkie obawy co do swoich możliwości - zwłaszcza, gdy potruchtałem na podbieg z biura zawodów na linię startu (jakieś 600-700 metrów) i dość konkretnie się zmęczyłem - a co dopiero 23 km/900m 🙄 Na szczęście na linii startu jakoś nabrałem wigoru, wyruszyłem standardowo powolutku - ale biegło się całkiem fajnie. W cholerę osób mnie na początku odstawiło i niemało też wyprzedziło na pierwszym zbiegu, ale już na pierwszym poważniejszym podbiegu zacząłem nadrabiać straty - nie jest to trudne, gdy się choćby truchta a współzawodnicy przeszli do marszu 😎 Owszem, nadal czasami ktoś mnie wyprzedzał, ale już było to znacznie rzadsze. Jest parę miejsc, gdzie wszyscy maszerują a można się rozpędzić i przelecieć biegiem - z czego skorzystałem.Na drugim okrążeniu już leciałem po bandzie, prawie nigdzie się nie asekurując hamowaniem tylko szedłem na żywioł - może mądre, ale chyba raczej głupie gdy się ma obie ręce zajęte pistoletami xD Niemniej na finalnym odcinku, gdzie miesza się dystans 23 z dystansem 5,7 - szedłem jak burza, wyprzedzając masę "piątkowiczów" (czyli pewnie trafiłem na ogon najsłabszych zawodników). Potem już tylko męka ostatniego podbiegu i sruuu do mety! Skończyłem z czasem niemal 2:32h, co jest dość słabym wynikiem (połowa stawki dla 23km), ale w mojej obecnej sytuacji jeste z niego dumny 😁
No i w końcu ani raz się nie wypierdzieliłem! Po raz pierwszy w tej edycji xD
Dobra, kończę bo północ dochodzi a jutro trzeba po bułki lecieć... ma być radosne -14°C 😅
Miłej resztuni niedzieli! ♥️
#sztafeta #bieganie
