1812 + 1 = 1813

Prywatny licznik: 40 + 1 = 41


Tytuł: Białoruś. Kartoflana dyktatura

Autor: Marcin Strzyżewski

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Szczeliny

Format: książka papierowa

ISBN: 9788381354462

Liczba stron: 352

Ocena: 6/10


Czasem bywam wredną parówką bez serca - książka bowiem wpadła w moje ręce w ramach prezentu kupowanego dla koleżanki (tzw. secret santa), ale że miałem wolny dzień przed jego wręczeniem, to sobie ostrożnie przeczytałem xD Gdyby nie to, to bym tej książki dla siebie nie kupił, bo wcześniej przy selekcji książki byłem świadomy pewnych jej wad.


Książka opowiada o Białorusi, ale w zasadzie przede wszystkim o władzy Łukaszenki: jak do niej doszedł, jakimi sposobami się utrzymuje u steru, ze szczególnym uwzględnieniem przebiegu protestów w 2020 roku czy jak wygląda życie Białorusinów pod "ostatnim dyktatorem Europy" jak się go niegdyś określało.


Niemniej ten ostatni punkt wyszedł szczególnie słabo - poważniej traktuje o tym jedynie jeden rozdział, gdzie w dodatku w dosyć suchy sposób wymieniane są kolejne statystyki gospodarcze, bez szerszego opisu (po czym na koniec stwierdza, że te statystyki i tak są niewiele warte, bo są fałszowane). Białorusi i Białorusinów jest niestety niewiele - no chyba że ktoś stwierdza, że państwo to przede wszystkim Kartofel stojący u władzy; to było ewidentnie myślenie autora.


I nie, to określenie w poprzednim zdaniu nie jest przypadkiem - autor wymienia przynajmniej kilkanaście podobnych określeń na przywódcę Białorusi. Ba, we wstępie pisze, że robi to celowo, by nie okazywać Łukaszence żadnego szacunku. Rozumiem tę decyzję, ale na litość boską, to jest reportaż drukowany w książce, a nie wpis na portalu społecznościowym czy luźny podcast. Kolejne czytanie o "człowieku-ziemniaku”, “warzywnej bulwie w wojskowej czapce”, “łysej frytce z wąsem”, “humanoidalnej bulwie”, “dyktatorze, który w młodości świetnie komponował się z koperkiem”, “liderze pachnącymfryturą“ czy “Alaksandrze Kartoflowiczu Ziemniaczence”, by wymienić tylko kilka, po prostu z czasem zaczynało to żenować. Trochę mało zrozumiałe dla mnie była również ilość miejsca poświęcona (niestety nielicznemu) oddziałowi Białorusinów walczących po stronie Ukrainy w wojnie z Rosją - jasne, od tego się trochę zaczęła kariera autora, ale nie sądzę, że to odpowiednie wypełnienie tej książki.


Co nie zmienia faktu, że jak już autor pisał o protestach, relacjach Łukaszenki z Putinem czy przewadze języka rosyjskiego w białoruskiej codzienności, to robił to naprawdę dobrze. Książka mogłaby być o połowę krótsza, a niczego wartościowego by nie straciła. I za to tylko lub aż 6/10.


#bookmeter #ksiazki #bialorus

#owcacontent

c8739eeb-62c8-4dd9-b890-4ad05780657a

Komentarze (9)

@bojowonastawionaowca


"człowieku-ziemniaku”, “warzywnej bulwie w wojskowej czapce”, “łysej frytce z wąsem”, “humanoidalnej bulwie”, “dyktatorze, który w młodości świetnie komponował się z koperkiem”, “liderze pachnącymfryturą“ czy “Alaksandrze Kartoflowiczu Ziemniaczence”, by wymienić tylko kilka


Marcinek z rigczem xD

Ciekawa rzecz - przeczytałem kilka książek (zresztą - myślę, że nawet wszytko co było wydane do tej pory) traktujących o współczesnej rosji i putinie, ale nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby poczytać o Białorusi. Chyba pora nadrobić zaległości i poczytać o kartoflanym krulu

Kolejne czytanie o "człowieku-ziemniaku”, “warzywnej bulwie w wojskowej czapce”, “łysej frytce z wąsem”, “humanoidalnej bulwie”, “dyktatorze, który w młodości świetnie komponował się z koperkiem”, “liderze pachnącymfryturą“ czy “Alaksandrze Kartoflowiczu Ziemniaczence”, by wymienić tylko kilka, po prostu z czasem zaczynało to żenować.

@bojowonastawionaowca w sensie ja wiem, że jak go nazywam kartoflanym murgrabią to to nie jest szczyt elokwencji, ale zdaję sobie sprawę, że to moje je⁎⁎⁎ie po nim na portalu niczym się nie różni od jebania po "putlerze", "karzełku z kremla", "fanta fuhrerze", "mango mussolinim", "grubasie z północy" czy innym "puchatku". No tylko to jest hejto. Noooo i tak jakby skoro gościu już się zdecydował na takie docinki, to kurde- ja wiem, że złośliwość i kumam, że specjalnie go obrażał, ale mógł się chociaż w tym postarać. O ile jeszcze "kartofel" to ujdzie, bo jest raczej proste, wpadające w ucho i jakoś brzmi, tak już "dyktator, który w młodości świetnie komponował się z koperkiem" to już ani nie jest kreatywna obelga, ani żadna hasłówka, ani nawet nic celowanego, tylko bezsensowny wysryw bez ładu i składu. A jak na dziennikarza i absolwenta filologii, który powinien być biegły w piśmie... no to chujowo mu to wyszło, bo mógł wybrać zwykłe proste "karmiciel Seagala" obśmiewając słynną akcję z marchewką, a nie jakieś koperkowe kompozycje odjaniepawlać.

@NiebieskiSzpadelNihilizmu Marcin po prostu nie lubi baćki, więc mu się standardowy generator obelg włącza... nie sądzę, żeby robił to z jakimś chytrym planem czy rozmysłem na zawładnięcie szerszą publicznością.

@eloyard no ale w ciągu dalszym- gdyby to był jeszcze jakiś felieton jebnięty na kolanie. Ale on to napisał jako książkę. Ktoś to przejrzał, poprawił, zrobił redakcję, dtpowcy też przyłożyli do tego ręce, w końcu wydrukowali to jako książkę. I on to sprzedaje pod swoim własnym nazwiskiem. I zarabia na tym kasę. Jest jednak drobna różnica między napisaniem wysrywa na forumie w przerwie na kiblu, a pisaniem czegoś pod zarobek jako zawodowy pisarz nie? Wydawać by się mogło, że w takim scenariuszu gość się jednak bardziej postara z poziomem

@NiebieskiSzpadelNihilizmu jebnął książkę na kolanie ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


To czy materiał nadaje się, czy nie - to już kwestia między nim, a wydawnictwem. Ja rozumiem krytykę - nie każdemu musi się podobać, ale dorabianie ideologii "mnie się nie podoba, bo biedny dtpowiec i biedny korektor itp" to trochę śmiech.

@eloyard nie no to nie jest biedny dtpowiec i korektor, którzy musieli się z tym męczyć (szczególnie że tak samo się musieli pierdolić z tak znamienitymi produkcjami jak 50 ryjów szarego, 365 dni czy inne tokarczuki). Tak jak piszesz- to jest kwestia wyłącznie między nim i wydawnictwem, które to przejrzało i zgodziło się to wydawać u siebie. Tylko no... to kurde jednak świadczy o poziomie takiego wydawnictwa trochę

Zaloguj się aby komentować