Rzymski grób psa z I wieku n.e. Sposób pochowania zwierzęcia dowodzi, że był on ważnym członkiem rodziny. W grobie znaleziono naczynie, a głowa ułożona została na kawałku skóry. Obiekt odkryto w Kolonii (Niemcy). Obecnie znajduje się w Römisch-Germanisches Museum Köln.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Tego dnia, 79 n.e. – Tytus Flawiusz został cesarzem rzymskim. Po wstąpieniu na tron okazał się władcą łagodnym i wyrozumiałym. Pozytywnie oceniają go historycy w tym Swetoniusz. Nieszczęśliwie to za jego rządów nastąpiły kataklizmy: erupcja Wezuwiusza (79 n.e.), wybuchły pożar oraz zaraza w Rzymie (80 n.e.). Ponadto za jego rządów zakończono budowę Koloseum. Tytus bardzo zgodnie współrządził z Senatem, dlatego doczekał się życzliwych opinii rzymskich historyków. Podobno też nie znosił krwi na arenie i nie pozwolił nigdy, by w jego obliczu dobijano rannych gladiatorów.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Tego dnia, 217 p.n.e. – nad Jeziorem Trazymeńskim odbyła się jedna z większych bitew II wojny punickiej, w której armia kartagińska pod wodzą Hannibala rozgromiła armię Republiki Rzymskiej, dowodzonej przez Gajusza Flaminiusza Neposa. Hannibal, swoim zwycięstwem nad Jeziorem Trazymeńskim, udowodnił że jest genialnym dowódcą i poważnym zagrożeniem dla niepodległości Rzymu. Ponieważ rachuba czasu wyprzedzała wówczas kalendarz słoneczny o blisko dwa miesiące, liczyć można, że bitwa rozegrała się, według wyrównanego później kalendarza, tak naprawdę już w kwietniu 217 roku p.n.e.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Czy zastanawialiście się kiedyś, kiedy pojawiło się oznaczanie dat wg czasu, który upłynął od śmierci Jezusa? Jak się okazuje, sprawa wcale nie jest taka oczywista, jak mogłoby się wydawać. Okazuje się bowiem, że przez długi czas konkurowało ze sobą kilka systemów i z początku wcale nie było pewne, że to właśnie data urodzenia Chrystusa stanie się wyznacznikiem dla oznaczania dat.
Pogrzebałem w „Vademecum historyka starożytnej Grecji i Rzymu” pod. red. Ewy Wipszyckiej (PWN, Warszawa 1983) i znalazłem na ten temat wiele ciekawych spostrzeżeń, którymi dzielę się poniżej.
Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, Rzymianie wcale powszechnie nie używali systemu datowania „od założenia miasta”. Zamiast tego wskazywali po prostu, że to a to wydarzyło się za konsulatu takich, a takich urzędników. Z naszej perspektywy taki system jest wyjątkowo niepraktyczny, ponieważ mało kto z nas dobrze orientuje się w chronologii rządów konsulów, ale Rzymianie najwyraźniej nie mieli z tym problemu. Gdy Rzymem zaczęli rządzić cesarze, daty zaczęto określać jako kolejny rok przyznania danemu cesarzowi jego tribunicia potestas. Datowanie „ab urbe condita”, jak się okazuje, w Rzymie było wykorzystywane dosyć sporadycznie i jedynie w szczególnych sytuacjach. Choćby z tego powodu, że przecież data założenia Rzymu nawet dla samych Rzymian była sporna – najpopularniejsza wersja wskazywała datę 752 rok p.n.e., ale w obiegu były też inne: 753, 754, 751, 728, 729, 814 i 875. Innymi słowy – sposób podawania dat „od założenia miasta” jest nowożytnym romantycznym wymysłem, który ma dosyć wątłe podstawy w rzeczywistości historycznej.
Używany na wschodzie Imperium system datowania oparty o lata między kolejnymi olimpiadami jest niewiele prostszy – po pierwsze z powodu niejasności dotyczących tego, kiedy faktycznie miała miejsce „pierwsza olimpiada”, a także niepewności, czy rzeczywiście terminy organizacji olimpiad były tak sztywne, jak chcielibyśmy wierzyć. Mimo to system ten był w użyciu bardzo długo i przetrwał nawet starożytność. Choć olimpiady w rzeczywistości od końca IV wieku n.e. nie były już organizowane, w cesarskiej administracji w Konstantynopolu dalej datowano lata według olimpiad, jak gdyby odbywały się one „wirtualnie”.
Gdy ostatecznie w cesarstwie bizantyjskim zaprzestano odwoływać się do olimpiad w systemie datowania, punktem odniesienia w Konstantynopolu stał się „początek świata”, który swe korzenie miał w tradycji żydowskiej. Otóż niezależnie od datowania obowiązującego w cesarskiej administracji na Wschodzie i na Zachodzie, data stworzenia świata była punktem odniesienia upływu czasu zarówno w gminach żydowskich jak i chrześcijańskich. Niestety i tu pojawia się problem: obie wspólnoty wyznaczały ten „prapoczątek wszystkiego” w zupełnie inny sposób. Wedle tradycji żydowskiej początek świata miał przypadać na 3761 rok p.n.e. (wedle naszej numeracji), a wedle chrześcijańskiej: na 5492 lub 5493 rok p.n.e.
Jak widać, nawet u chrześcijan narodziny Chrystusa przez długi czas nie były punktem odniesienia. Powody tego były związane nie tylko z tradycją, ale miały także praktyczny wymiar: znawcy Biblii wskazywali bowiem różne daty roczne tego wydarzenia, a przyjęcie jednej niebudzącej wątpliwości przez długi czas okazywało się niemożliwe.
Dopiero w VI wieku pewien mnich dokonał na podstawie Ewangelii stosownych obliczeń i wskazał datę narodzin Chrystusa, którą ostatecznie przyjęto jako wiążącą. Co ciekawe, jego wyliczenie wskazuje nie konkretną datę, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni, ale na „czwarty rok 194 olimpiady lub pierwszy rok 195 olimpiady”. To pokazuje, że on sam przywiązany był raczej do datowania opartego na dawnym systemie greckim.
Nawet jednak mimo ustalenia roku narodzin Jezusa, w dokumentach urzędowych wciąż używano innych systemów datowania. Pierwsze wskazanie daty liczonej „od narodzenia Chrystusa” miało miejsce w cesarstwie wschodniorzymskim dopiero na przełomie VII i VIII wieku! Co ciekawe – pierwotnie używano tego systemu wyłącznie w odniesieniu do wydarzeń mających miejsce już po Chrystusie, a nie przed. W odniesieniu do wydarzeń z bardziej zamierzchłej przeszłości wciąż jeszcze przez bardzo długi czas stosowano dotychczasowe zasady określania lat.
Kiedy pojawiło się określenie „przed Chrystusem” lub „przed naszą erą” – tego niestety nie udało mi się ustalić, ale z powyższych uwag wynika, że nie mogło być to wcześniej niż ciągu VIII wieku n.e.
Na marginesie warto dodać, że wskazywanie dat „przed” i „po” jakimś wydarzeniu stanowiącym punkt historycznego odniesienia wcale nie jest chrześcijańskim wynalazkiem. Jak się bowiem okazuje, w niektórych częściach basenu Morza Śródziemnego takie określenie bywało już w użyciu wcześniej: bardzo popularne było datowanie od założenia dynastii Seleucydów, których ośrodek dynastyczny mieścił się pierwotnie w Babilonii, a potem w Syrii. Ten punkt odniesienia był dosyć długo używany w wielu krajach skupionych we wschodnich rejonach Morza Śródziemnego, nawet przez Żydów, Arabów i Partów.
„Lokalne” ery pojawiały się w różnych prowincjach czy miastach. Żadna z nich nie nabrała jednak charakteru uniwersalnego – były stosowane zazwyczaj przez nieduże społeczności i szybko wypierały je tradycyjne systemy datowania wskazane wyżej (wg olimpiad, wg urzędników lub od stworzenia świata). Z tej reguły wyłamał się jedynie system oparty o narodziny Chrystusa jako punkt odniesienia, który stosujemy po dziś dzień.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Pozostałości Vindolanda – obozu rzymskiego w Brytanii
Cudowne zdjęcie wykonane przez The Vindolanda Trust i ukazujące rzymski obóz wojskowy Vindolanda w północnej Brytanii. Miejsce to jest prawdziwą skarbnicą informacji o armii i społeczności rzymskiej.
Obóz Vindolanda powstał w I wieku n.e., a obszar pod rzymską kontrolą był do końca IV wieku n.e.
Naukowcom udało się poznać historię obozu bardzo szczegółowo. W Vindolandzie stacjonowała piechota i jazda należąca do oddziałów pomocniczych (m.in. kohorta Batawów czy Tungrów).
Na zachód od fortu utworzył się vicus – mały ośrodek, a na południu znajdowały się duże termy.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Tego dnia, 168 p.n.e. – w bitwie pod Pydną wojska rzymskie dowodzone przez Lucjusza Emiliusza Paulusa Macedońskiego zniszczyły armię macedońską Perseusza Antygonidy w ciągu jednej godziny. Rzymianie zabili około 20.000 Macedończyków przy stosunkowo niewielkich startach własnych (około 1000 legionistów). Wojska rzymskie wygrały bitwę, jak i całą wojnę – trzecią z kolei. Skutkiem bitwy pod Pydną było podporządkowanie Macedonii Rzymowi.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
W Muzeum Narodowym Prado w Madrycie znajduje się cudowna marmurowa rzeźba rzymska, która otrzymała nazwę „Apoteoza Klaudiusza”. W górnej część rzeźby widoczny jest pięknie odwzorowany orzeł, który znajduje się na stosie broni. Orzeł trzyma w jednych pazurach błyskawicę, a w drugich kulę.
Wspomniana kompozycja znajduje się na prostokątnym piedestale grobowym, na urnie, która zaginęła (zapewne zawierała szczątki Korwinusa). Obiekt powstał w czasach panowania Oktawiana Augusta (27 p.n.e. – 14 n.e.). Na rzeźbie znajduje się inskrypcja: IMPERATOR·CAESAR·DIVI·FILIVS·AVGVSTVS, czyli „imperator Cezar August, syn ubóstwionego [Juliusza Cezara]”.
Obiekt został znaleziony w wiejskiej willi Marka Waleriusza Messalli Korwinusa (64 p.n.e. – 13 n.e.), rzymskiego wodza, polityka, patrona sztuki, towarzysza Augusta.
Skąd nazwa rzeźby? W roku około 1650 na rozkaz kardynała Girolamo Colonna, z niewiadomych przyczyn włoski rzeźbiarz – Orfeo Boselli – dodał popiersie cesarza Klaudiusza na skrzydłach orła. Miało to symbolizować ubóstwienie Klaudiusza, którego unosić ku bogom miał zwycięski orzeł. Co ciekawe, popiersie zaginęło, a nazwa się utrzymała.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Tego dnia, 70 n.e. – przystąpiono uroczyście do odbudowy Kapitolu, którego część zabudowań (w tym świątynia Jowisza Kapitolińskiego) spłonęła w 69 roku n.e., w czasie wojny domowej Wespazjana i Witeliusza.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Hiena na rzymskiej mozaice. Obiekt datowany na II wiek n.e.; odkryty w Tunezji.
Hieny zdaniem starożytnych Rzymian były niesamowitymi zwierzętami. Pliniusz Starszy twierdzi w swojej „Historii naturalnej”, że hiena posiada dwie płcie: w czasie jednego roku jest samcem, w następnym samicą; w związku z tym do zapłodnienia nie jest potrzebny drugi osobnik. Co więcej, hiena umie naśladować głos ludzki i wykorzystać to do zwabienia ofiary.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Pliniusz Młodszy był rzymskim politykiem i urzędnikiem w czasach cesarstwa rzymskiego. Najważniejszym stanowiskiem jaki objął był urząd namiestnika (legatus Augusti) prowincji Bithynia et Pontus (tereny obecnej Turcji), w roku 110 n.e., za panowania cesarza Trajana.
Do naszych czasów zachowała się niezwykle interesująca korespondencja Pliniusza Młodszego oraz cesarza Trajana, która podkreśla jak dużym szacunkiem darzył namiestnik swojego władcę. W jednym z listów z roku 112 n.e. Pliniusz prosi cesarza o radę w kwestii chrześcijan zamieszkujących prowincję.
Postrzeganie chrześcijaństwa w Cesarstwie
Warto nadmienić, że do czasów cesarza Decjusza, kiedy w roku 250 n.e. wprowadzono edykt nakazujący obywatelom złożenie ofiar błagalnych bóstwom rzymskim (nieakceptowanym przez Żydów oraz wyznawców Chrystusa), nie można było mówić o żadnych masowych prześladowaniach chrześcijan ze strony państwa. Jakiekolwiek działania przeciwko tej wspólnocie wynikały z lokalnych decyzji władz. Sam Tertulian stwierdził, że nie rozlano chrześcijańskiej krwi w Afryce do roku 180 n.e.
Wszelkie złe opinie lub niechęć do wczesnych chrześcijan wynikała z ich skrytości oraz plotek o kanibalistycznych ucztach czy uprawianiu kazirodztwa (wspomina o tym m.in. Atenagoras z Aten w II wieku n.e.). Co więcej, z racji na fakt, że chrześcijanie nie uznawali tradycyjnych bóstw rzymskich uważano ich za ateistów (ze względu na monoteizm), zabobon lub sektę. Chrześcijanie odmawiali udziału w oficjalnych religijnych praktykach mających na celu czczenie cesarzy, co powodowało niezrozumienie i niechęć społeczności oraz władzy rzymskiej. Sam Pliniusz oceniał upór (contumacia) chrześcijan, jako zagrożenie dla rzymskiej władzy, naruszanie porządku wewnątrz państwa oraz pogardzanie zwyczajami oraz wyznaniami państwowymi. Stąd z kolei niedaleko jest już do buntu.
Treść listu
Pliniusz w liście do Trajana zadaje władcy de facto trzy pytania w kwestii podejmowania wyroków odnośnie chrześcijan:
Czy należy inaczej traktować młodych od dorosłych chrześcijan?
Czy zaprzeczanie bycia chrześcijaninem oznacza ułaskawienie oskarżonego?
Czy chrześcijaństwo samo w sobie jest dowodem na wydanie wyroku skazującego?
Zapytania namiestnika wynikają w dużej mierze z niejasności prawa rzymskiego, braku cesarskich regulacji oraz różnych podejść wobec chrześcijan. Pliniusz przekazuje nam jak wygląda sąd nad wyznawcą Chrystusa. Chrześcijanin jest trzykrotnie pytany o to, czy ten przynaje się do swojej wiary, grożąc mu śmiercią. Jeżeli oskarżony nie wyrzeknie się wiary, zostaje skazany na egzekucję lub – w przypadku obywatela rzymskiego – odesłany do Rzymu. Pliniusz jasno stwierdza, że radykalne środki wynikają z uporu oskarżonego i są prawnie uzasadnione. Chrześcijanin, który uparcie pozostaje przy wierze i nie postępuje w zgodzie z zapytaniami przedstawiciela władz, jednocześnie poniża go. Co interesujące, duża część aktów oskarżenia wynikała z anonimowego dokumentu – co można zinterpretować jako list mieszkańców prowincji, którzy donoszą na chrześcijan.
Pliniusz opisuje także, jak upewniał się, że w istocie oskarżony o wiarę w Chrustusa wyrzekł się wyznania. Osoba, która zaprzeczyła że jest chrześcijaninem musiała wpierw ofiarować kadziło i wino przed wizerunkiem Trajana i bóstw rzymskich, by następnie przekląć Chrystusa; zwłaszcza to drugie zadanie było niemożliwe do wykonania przez prawdziwych najbardziej zagorzałych wyznawców Chrystusa.
W dalszej części listu Pliniusz przedstawia praktyki chrześcijan, którzy gromadzili się w danym miejscu, przed świtem i wiązali się przysięgą, zobowiązując się nie popełniać żadnych przestępstw, takich jak oszustwo, kradzież lub cudzołóstwo oraz śpiewając hymn na cześć swojego boga. Spotkanie wyznawców było uczczone wspólną ucztą. Pliniusz za sprawą Trajana zakazał tego typu zgromadzeń, co wynikało z obawy władzy cesarskiej o stabilność państwową (podobnie zdelegalizowano stowarzyszenie strażaków). Co ważne, chrześcijanie w prowincji zastosowali się do nakazu.
Dla potrzeby upewnienia się co do istoty chrześcijaństwa, Pliniusz kazał – zgodnie z prawem – poddać dwie niewolnice torturom, które tylko potwierdziły jego przekonanie, że chrześcijaństwo to przesąd (superstitio) a nie religio. W ten sposób namiestnik celowo zdeprecjenował wyznanie.
Na koniec Pliniusz stwierdza, że chrześcijaństwo rozprzestrzenia się nie tylko w miastach, ale i na wsiach i jest to niepokojące. Przy okazji jednak podkreśla, że świątynie rzymskie się zapełniają oraz jest coraz większe zapotrzebowania na zwierzeta ofiarne – co dowodzić ma skutecznej polityki w prowincji.
Odpowiedź Trajana
Trajan odpowiedział swojemu podwładnemu krótko i rzeczowo, zgadzając się z jego działaniami. Jak stwierdził, nie można ustalić ogólnej zasady, co do postępowania wobec chrześcijan. Cesarz zaznaczył, że nie należy „szukać” wyznawców chrystusa, jednak w przypadku oskarżenia i uznania ich winnymi, muszą zostać ukarani. Jeśli oskarżony zaprzeczy wyznaniu i potwierdzi to, powinien zostać ułaskawiony. Wszelkie anonimowe oskarżenia nie powinny być brane pod uwagę, gdyż jest to niezbezpieczny precedens.
Znaczenie listu
Korespondencja Pliniusza i Trajana dowodzi ścisłej współpracy namiestników z kancelarią cesarską. W przypadku niepewności, Pliniusz zdecydował się skonsultować z władcą, aby mieć pewność co do swoich działań. Co jest warte odnotowania, Trajan nie przedstawił Pliniuszowi jasnych ogólnych zasad, jak należy postępować wobec chrześcijan. Namiestnik ma działać według własnego uznania, przy uwzględnieniu konkretnych wytycznych.
Listy są jednymi z najwcześniejszych źródeł, w których władza rzymska zdaje sobie sprawę z chrześcijaństwa. Dowiadujemy się także, jak Rzymianie postrzegali wczesne wspólnoty chrześcijańskie oraz, że w tym czasie można już było mówić o ukształtowaniu się wczesnych struktur kościelnych.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Tego dnia, 451 n.e. – w bitwie na Polach Katalaunijskich Rzymianie i Wizygoci odnieśli zwycięstwo nad Hunami i zatrzymali ich najazd na Europę Zachodnią. Mimo zwycięstwa Rzymianie pozwolili Hunom się wycofać i ich ostatecznie nie zniszczyli. De facto jednak udało się nie dopuścić do marszu Attyli na Rzym.
@imperiumromanum Ciekawa bitwa, dużą rolę odegral fakt, że armia huńska powoli zatracała już swój mobilny charakter, w Europie Zachodniej nie było takiego dostępu do pastwisk.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
W 1880 roku podczas budowy nabrzeży Tybru w okolicach Villa Farnesina na Zatybrzu dokonano bardzo ciekawego odkrycia: odkopano duże fragmenty luksusowej rezydencji z czasów panowania cesarza Augusta. To fascynująca budowla: zrywająca z typowym układem architektonicznym rzymskiej „domus” (i z jej kanoniczną sekwencją pomieszczeń: westybul-atrium-tablinum-perystyl), przypominająca bardziej wytworne podmiejskie wille rzymskich patrycjuszy. Jej usytuowanie nad samym brzegiem Tybru musiało być urzekające.
Czy willa należała do Agryppy i do Julii, córki Augusta?
Dominuje hipoteza, że willa należała do prominentnej postaci wczesnego cesarstwa: Marka Wipsaniusza Agryppy. Była to swego czasu prawa ręka cesarza Augusta, człowiek „nr 2”. Towarzyszył Oktawianowi (przyszłemu Augustowi) od wczesnej młodości – Agryppa przebywał z nim w Apolonii, gdy Oktawian dowiedział się o śmierci Cezara. Właśnie w wąskim gronie najbliższych przyjaciół Oktawiana z tamtego okresu zapadły decyzje, które nadały kierunek historii. Nikomu August później nie ufał tak jak właśnie swym towarzyszom z czasów studiów w Apolonii. Agryppa nigdy Augusta nie zawiódł.
August oddał Agryppie własną córkę za żonę (Julię). Jego dynastyczny plan był prosty: nie doczekawszy się syna, musiał szukać innego sposobu na przekazanie władzy i sprawienie, by nie wymknęła się ona jego rodzinie z rąk. Liczył, że męskiego potomka zapewni mu córka Julia. Agryppa, jako zięć Augusta, miał gwarantować cesarzowi najwyższą lojalność. Gdyby August zmarł przed Agryppą, ten przejąłby władzę w państwie jako swoisty regent wnuka pierwszego cesarza. Ostatecznie jednak panowanie przeszłoby na syna, którego Julia miała urodzić Agryppie, czyli na potomka Augusta. Władza musiała zostać w rodzinie…
Jeżeli willa nad Tybrem należała do Agryppy, jest bardzo prawdopodobne, że mieszkała w niej również Julia – bohaterka pisanej przeze mnie obecnie książki. Uczciwość wobec Was nakazuje mi zastrzec, że wg niektórych starszych hipotez właścicielką willi była niejaka Klodia – prominentna arystokratka z ostatnich lat republiki, a wg najnowszych: Lucjusz Arruncjusz – bogaty arystokrata z czasów Augusta. Za Agryppą jako właścicielem przemawia fakt, że tuż obok domu Agryppa wybudował most zwany jego imieniem (obok istniejącego do dzisiaj Ponte Sisto), a nieopodal znajdowały się później ogromne ogrody jego córki, Agrypiny Starszej – te same, które później weszły do domeny cesarskiej i gdzie później stanął Cyrk Kaliguli i Nerona, a gdzie wieki później powstała bazylika św. Piotra…. Z kolei za hipotezą z Arruncjuszem – argument w postaci pobliskich magazynów z winem, które kiedyś należały właśnie do rodziny Arruncjuszów.
Na marginesie zastanawia mnie, czy ktokolwiek zbadał możliwość, że wszystkie trzy hipotezy są prawdziwe? Klodia żyła przed Julią i wywodziła się z gens Claudia, do którego innej odnogi należał pierwszy mąż Julii – Klaudiusz Marcellus (siostrzeniec Augusta). Można zatem sobie wyobrazić, że posiadłość przeszła w jakiś sposób z Klodii na Julię poprzez Marcellusa? Z drugiej strony, gdy po śmierci Agryppy Julia popadła w niełaskę u ojca, nieruchomość mogła przejść na jednego z Arrucjuszów, bowiem ród ten przewija się na kartach historii jeszcze długie dziesięciolecia po śmierci Julii…
Dlaczego akurat nad Tybrem?
Co ciekawe, ten rejon Rzymu w czasach starożytnych nie był szczególnie prestiżowy. Co więcej, bliskość Tybru narażała willę na regularne zalania. Ktoś, to w takim miejscu budował tak kosztowny dom, pokazywał swemu otoczeniu: „Nie dbam o to, że budowa tu to ryzyko. Stać mnie. Taki mam kaprys!”. Innymi słowy właściciel tej nieruchomości musiał być obrzydliwie bogaty. To między innymi jeden z powodów, dla których jestem zwolennikiem przypisywania willi Agryppie, który jako „człowiek nr 2” cesarstwa rzymskiego dorobił się niewyobrażalnej fortuny.
Co przetrwało?
Willa była ogromna i wyjątkowo piękna. Niestety do XIX wieku przetrwała tylko jej dolna, południowo-wschodnia część, rodzaj sutereny. Z odkrytych w 1880 roku murów można wnioskować, że wyżej znajdowała się bardziej reprezentacyjna część rezydencji. O ile dolne piętro było dosyć niskie i ciemne, górne pozwalało zapewne korzystać z szeregu portyków, gdzie można było się delektować widokiem przepływającej rzeki i reprezentacyjnej zabudowy Pola Marsowego znajdującego się na jej drugim brzegu. Zwłaszcza centralny, półokrągły portyk musiał robić szczególne wrażenie na odwiedzających to miejsce.
Co z willi zostało do dzisiaj? Najpierw zła wiadomość: willa uległa całkowitemu zniszczeniu zaraz po jej odkryciu w związku z regulacją koryta Tybru i budową nabrzeży.
Dobra wiadomość jest taka, że nie wszystko przepadło: dużą część odnalezionych wówczas fresków zdjęto z murów, dzięki czemu dzisiaj można je oglądać w Palazzo Massimo Alle Terme w Rzymie. To nie jest zwykła ekspozycja. Na potrzeby fresków odtworzono układ niektórych pomieszczeń. Możemy więc oglądać freski na ścianach tak jak w czasach, kiedy Agryppa i Julia mieszkali w swej wspaniałej rezydencji na Zatybrzu. Na sklepieniach umieszczono oryginalne zachowane fragmenty sztukaterii, a na posadzkach – fragmenty mozaik.
Freski
Przeglądając zdjęcia, z pewnością zachwycicie się żywą kolorystyką i finezją detali fresków malowanych w tzw. II i III stylu pompejańskim. Kolorowe wnętrza robią wielkie wrażenie. Ale ja chciałem zwrócić Waszą uwagę na coś zupełnie innego, co często jest zupełnie pomijane. Obok przykuwających wzrok pomieszczeń, w nadtybrzańskiej willi znajdował się także ciąg korytarzy o dekoracji znacznie spokojniejszej – na kremowych (kiedyś białych?) ścianach malowano delikatne postaci kobiece trzymające w dłoniach zielone, przetykane kwiatami girlandy. Najciekawsze jest jednak to, co znajduje się wyżej. Górną część fresku wieńczył fryz, którego urok można zrozumieć dopiero po zbliżeniu się do ściany: na wąskim pasie namalowano urocze sceny ilustrujące życie w starożytnym świecie: widzimy pasące się zwierzęta, psy szczekające na krowy, rybaków wyciągających sieci, kupca podążającego z niewolnikiem na targ, człowieka witającego nadpływający statek. Te freski malowane są zupełnie inaczej niż wspaniałe obrazy dekorujące pozostałe pomieszczenia willi i pokazywane w Palazzo Massimo. Postacie są nakreślone tylko kilkoma ruchami pędzla, przy użyciu jednej farby. Choć są pozbawione jakichkolwiek detali, nie sposób od nich oderwać oczu. Może to z powodu realizmu scen wyrażonych we fresku? Może dlatego, że nie pokazują dramatycznych scen mitologicznych, ale obrazek zwykłego dnia? Może zaś dlatego, że postawa i wyraźna gestykulacja sprawiają wrażenie życia, którego próżno szukać w starannie malowanych, ale wystudiowanych postaciach z pozostałych, bardziej finezyjnych fresków? W tych obrazach urzeka wyidealizowany spokój, rodzaj antycznej sielankowości.
Zachęcam Was do przyjrzenia się tym freskom: możemy na nie spoglądać jak na pocztówkę ze świata, który od dawna nie istnieje. Świata Marka Wipsaniusza Agryppy i Julii – niesfornej córki Augusta.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/
Nagrobek centuriona rzymskiego Tytusa Kominiusza Sewera z I wieku n.e. Obiekt został znaleziony w starożytnym Sirmium (obecna Sremska Mitrovica, w północnej Serbii).
Inskrypcja na kamieniu głosi, że zmarły Rzymian został odznaczony corona vallaris – wieńcem wykonanym ze złota, który ozdobiony był palisadami (valli) i wręczany pierwszemu który wdarł się na wały przeciwnika. Obiekt znajduje się w muzeum Sremskiej Mitrowicy.
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na portalu, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/