Na lewe ucho słyszę dużo gorzej i dzięki nim jest zauważalna poprawa. Z prawym nie jest aż tak źle ale też swoje pomaga.
Mam ustawionych kilka różnych programów, w tym jeden na szumy uszne. Tutaj pod tym względem rewelacji nie ma, więcej czasu na to trzeba. Na noc i do kąpieli trzeba ściągać. Zakładanie nie jest jakieś trudne.
Największym minusem jest jednak to, że troszkę irytują ucho, jak się je nosi. Prawie od dekady nie używam dousznych słuchawek i się odzwyczaiłem, że cos mogę mieć w uchu + do testu dali najtańsze nakładki, bo wiadomo, sprzęt na razie wypożyczam i nie ma pewności, że jeszcze kupię.
Pewnie będę też próbował w innych salonach, inne modele itd.
Taki sprzęt dodatkowo swoje kosztuje. 4000zł za każdą słuchawkę. Żeby dostać dofinansowanie, to trzeba mieć stopień niepełnosprawności, gdzie tutaj nie wiem, czy uda mi się go uzyskać.
Jakby ktoś pytał o wiek, to jestem tutaj z młodzieży na hejto :v
Nikt nie ustalił, skąd moje problemy ze słuchem i szumami :|
@Garf Dofinansowanie z NFZ przysługuje każdemu, bez względu na grupę inwalidzką.
Jeśliś młody wiekiem, to może warto byłoby też przetestować AirPodsy Pro które mają funkcjonalność podstawowego aparatu słuchowego - przynajmniej wyglądają bardziej młodzieżowo i nie są dokanałowe w takim stopniu jak aparat.
@mles Tak mi w salonie powiedzieli, choć może być też tak, że źle to ujeli. Czytałem o tym przed wizytą i akurat o grupie nic nie znalazłem.
Połażę po salonach i różne modele popróbuję.
Choć wygląd nie ma dla mnie dużego znaczenia, to tutaj airpodsy akurat na minus bo je widać dobrze, w porównaniu np. do tych słuchawek co mam teraz, które widać dopiero, jak się w ucho zajrzy.
@Garf z AirPodsami chodziło mi o to, że są bardziej neutralne - nikt nie zwraca na nie uwagi, nikt ich tym bardziej nie traktuje jak aparatów słuchowych, więc paradoksalnie mogą być bardziej niewidoczne dla otoczenia niż tradycyjne aparaty. No i zdecydowanie tańsze…
TLDR: Żalę się na szumy i rzeczy z tym związane + nie łudzę, że ktokolwiek i cokolwiek mi z tym pomoże. Z racji, że i tak nie ma nic do stracenia, nabazgrałem ten wpis.
Drugą najgorszą rzeczą zaraz po samych w sobie szumach jest to, że jest coraz mniej osób, które ci wieżą, że je masz.
Dodatkowo boli to, że są to osoby bliskie, od których wydawałoby się, że można by liczyć na odrobinę wsparcia czy chociażby zrozumienia. Pomijam fakt, jaką na mnie presję wywierają, bo nie idzie mi tak dobrze jak młodszemu i starszemu rodzeństwu.
Męczę się z tym już ponad 2 lata. Trochę mi to w życiu namieszało, nie jestem w stanie poprawnie funkcjonować jak kiedyś. Nie pamiętam kiedy ostatnio dobrze wypocząłem. Dużo szybciej się męczę, jak coś robię, zwłaszcza jeśli wymaga to skupienia. Łatwiej się też denerwuję.
Za każdym razem jak wydawało mi się, że znalazłem jakąś poszlakę, co może być powodem, kończyłem w martwym punkcie.
Miałem tyle rzeczy sprawdzonych, że już nie pamiętam co i jak było badane. Ogółem to jestem zdrów jak ryba.'
Na rezonansie nic. Trzustka, wątroba, nerki itd. nic. Cukrzycy i innych chorób też brak. Otolaryngolog zbadał mi uszy pod każdym możliwym kątem i nic nie wykrył.
Poprawiłem w swoim życiu wiele nawyków, odżywiam się dużo zdrowiej, więcej ruchu. Kończą mi się pomysły. Przed szumami i teraz mam troszkę nadwagi, ale z miesiąca na miesiąc zawsze coś udaje mi się zrzucić (na ulanego nie wyglądam i nie jest to waga, z którą się źle czuje).
Medycyna alternatywna odpada, więc proszę mi nie sugerować żadnych biorezonansów ani niczego innego magicznego.
Narkotyki i inne tego typu też, mogą pogorszyć tylko sytuację.
Gadają, że można się do tego przyzwyczaić. Mnie się nie udało.
Najgorsze w tym jest to, że powodem może być cokolwiek. Nie ma na to leku.
Mogę spróbować u innych lekarzy jeszcze raz od nowa, jednak są małe szanse, że coś znajdą. Prywatnie odpada, nie mam pieniędzy na to i szkoda mi wywalać pieniędzy w błoto, żeby tylko się dowiedzieć, że nic nie znaleźli.
Leczyłem się na ciężką depresję, może mieć to jakieś powiązanie, ale nie musi. Z leków, które brałem, raczej żadne nie powodowały szumów, nawet w skrajnych przypadkach.
Mogę mieć jakąś chorobę psychiczną, choć chodziłem dużo po różnych psychologach itp. i żaden niczego mi nie zdiagnozował poza depresją. Było podejrzenie, że mam aspergera i na tym się skończyło, choć jestem bardziej autystyczny niż jak przeciętna osoba, ale nie na tyle, żeby załapać się w jakieś spektrum.
Schizofrenia? Nikt w rodzinie nie miał, brak typowych objawów.
Nerwica? Pewnie za jakiś czas dołączy do zespołu.
No, chyba że mam po prostu pecha i jest to genetyczne. Tzn. czy tego chce, czy nie, tracę słuch sam z siebie i szumy to tylko objaw tego. Mam na każdym uchu niedosłuch. Będę tutaj próbował z aparatami słuchowymi, ale ciężko tutaj u mnie o optymizm.
Może będzie ktoś miał tutaj pomysł na to, co mógłbym jeszcze sprawdzić.
Szumy mam podobne do tych z tego filmiku , tylko pisk jest deko wyższy i 24/7.
@Garf może to być jakieś powikłanie po zapaleniu ucha czy czymkolwiek w sumie, nikt nie ma na to jednej rady dla wszystkich. Poza jedną - wykorzystać swój mózg.
Można się przyzwyczaić. Nie w takim sensie, że one znikną - jest szansa, że nie znikną nigdy, ale nauczysz swój mózg je ignorować i znimi żyć. To, że dotychczas samoistnie to nie nastąpiło nic nie zmienia - często trzeba pomóc.
Poczytaj sobie o technikach relaksacyjnych, poszukaj jakiejś apki dot. tinnitusu która np. będzie emitowała dźwięki zagłuszające.
Generalnie jest to bardzo powszechny problem, Ty jak podejrzewam masz tego po prostu ostrą wersję - nie zmienia to faktu, że sporo można o tym poczytać i znaleźć przeróżne sposoby na radzenie sobie z tym.
I na pewno przyniesie to lepszy skutek niż poszukiwanie przyczyny, ktorą nawet jak znajdziesz - to jest spora szansa, że nic z tym nie zrobisz
To mówicie, że są ludzie, którym nie szumi i można tego po prostu nie mieć? Przyzwyczaiłem się do swoich szumów. Nie są jakoś uciążliwe, ale ciągle są. Czasami się nasilają. Sadziłem, że tak po prostu ma być.
@the_good_the_bad_the_ugly szum szumowi nierówny. Jeden czasem poczuje dyskomfort a drugi realnie myśli o zakończeniu swojego życia z powodu nieustannego pisku.
@emdet absolutnie nie umniejszam problemu opa. Miewałem nasilenia i były nieznośne, więc domyślam się, że w pewnym stopniu może to powodować cierpienie.
@Garf miałam wszystkie objawy co Ty + bezsenność, trwało to kilka lat i doprowadzało do szaleństwa, w końcu zrobiłam kompleksowe badania krwi i okazało się, że mam anemię i po kilku tygodniach leczenia jak ręką odjął, do tej pory jestem w szoku, że przyczyna była tak prosta, bo również szukałam różnych rozwiązań wcześniej i nic nie pomagało
trzymam kciuki, że u Ciebie też uda się problem rozwiązać