Rzeka od początku swojego istnienia dawała jedzenie i pracę Tajom, pozwlaapjać także na rozwinięcie handlu między Ajutają (starą stolicą Tajlandii-zburzoną przez Birmę ponad 200 lat temu) a (głównie) Chinami.
Co ciekawe transport rzeką do morza to ok 250km (mogłem trochę Chao Phrayę kijem popchnąć w tym miejscu, jeśli tak jest, proszę o wybaczenie.
Zarówno Ajutaja jak i Bangkok zawdzięczają swój rozwój i pozycję położeniu nad szeroką i przewidywalną rzeką.
Dzisiaj po rzecze głównie poruszają się mniejsze statki, barki oraz niezliczona ilość łodzi pasażerskich i o tych ostatnich chciałbym trochę opowiedzieć.
Łódki te przypominają coś pomiędzy przerośniętą gondolą a autobusem Ikarus, są duże, czerwone, smrodzą, hałasują ale kursują regularnie, są tanie i są naprawdę dobrą alternatywą dla autobusów.
Bilet w zależności od trasy kosztuje od 15-30B czyli ok 1-2.5PLN, ilość miejsc siedzących to w zależności od łodzi od 100 do ok 200 ale ilość pasażerów jaka wchodzi na pokład zależy tylko od tego ilu ludzi akurat musi się przedostać w inne miejsce- a tych potrafi być dwa razy więcej niż miejsc siedzących.
Z przodu buja, z tyłu gdzie jest silnik, można ogłuchnąć od hałasu silnika. Widoki brzegu rzeki i tego jak ludzie tam mieszkają-kompletny misz masz luksusu i biedoty-gratis!
Czy warto wskoczyć do rzeki z łódki? zdecydowanie nie, bardzo wartkie podwodne prądy praktycznie natychmiast Was porwą w ostatnią podróż. Czy warto więc się taką łodzią przepłynąć? zdecydowania, choćby dla bryzy i widoków.
Są oczywiście zamknięte łodzie z klimatyzacją ale to właśnie te proste i toporne łodzie najlepiej oddają klimat Bangkoku, są dla mnie wręcz jego symbolem.
Gdzie je znajdziemy? na promach rozmieszczonych po obu stronach rzeki, bilet zazwyczaj kupuje się po wejściu na pokład albo w kasie na promie. Jedyny problem jest taki, że z jednego promu odpływają łodzie w obu kierunkach.
Poniżej wrzucam parę fotek i jak zawsze, macie pytania? pytajcie:)
kiedyś bardzo popularna forma transportu w mieście, teraz zapomniana i zepchnięta na margines. nie wiem jaka jest dokładnie przyczyna ale sadze, że brak infrastruktury (przystani, uregulowanych kanałów) uniwersalność samochodów i ich dostępność , prestiż (samochód to coś czym można się pokazać)
Co można powiedzieć o drogach w Bangkoku? Że są pokręcone i kiepskiej jakości a krawężniki mają zapewne za zadanie pełnić role wałów przeciw powodziowych.
Więcej napiszę o ruchu drogowym podczas podróży na południe, tymczasem trzymajcie zdjęcie trzech poziomów lokalnej drogi (to może być część obwodnicy)
Byc w Tajlandii i nie spróbować Duriana to jak być w UK i nie pracować na wzywały albo wyruchac rodaka na £5 (to jest sarkazm jakby co)
Durian jest dumą narodową Tajów ale też najbardziej znienawidzonym owocem.
Nie można go wnosić do hoteli, taksówek, transportu publicznego i większości publicznych miejsc, powód? Aromat!
zapach mnie kojarzy się z czymś bardzo słodkim co zdechło i stęchłymi na słońcu.
Smak to słodko jakiś (mdławy ale w taki przyjemny sposób)
jest to jeden z tym owoców które trzeba spróbować i albo się je polubi albo znienawidzi.
Gdybym miał go porównać do czegoś z naszego podwórka to były by świeżo zrobione skwarki i proces ich smażenia.
jedni kochają a mnie cofa.
Sam durian wygląda jak arbuz w wersji „Azjata idzie na wojnę” jest żółty i pełen kolców.
Można go jeść na surowo albo kupić ususzone kawałki (wtedy nie ma tego specyficznego zapachu ale traci tez trochę smak-dla mnie dużo bardziej zjadliwy)
Nie ma tutaj brania taksówki ot tak, wpierw należy wziąć numerek i wtedy jesteśmy kierowani do jednej z wyznaczonych taksówek czekających na postoju.
Postaram się jeszcze w przyszłości opowiedzieć o taksówkach i transporcie w Bangkoku bo jest to ciekawe zjawisko, któremu jest bliżej do rozwiązań znanych z USA niż z Polski.
jako, że Bangkok ma problem z ilością miejsc parkingowych to jest opcja zaparkowania przed innym samochodem (prostopadle) i odstawienie samochodu na luzie.
jak ktoś będzie potrzebował to przesunie nasz samochód.