Powiedzcie mi gdzie idzie dorwać taką kurtke jeansową (a może to nie jeans? ) jak miał Lemmy, bo szukam na necie ale wszędzie są takie gdzie widoczne jest szycie na barkach i wszystkie mają też widoczne "dwa paski" szycia idące w dół od kieszeni, a ja szukam takiej lub bardzo podobnej bez mocno widocznych szyć jak na fotografii
Jak coś to mały update - dzisiaj kupiłem granatową dżinówe z BIG STARA za 4 stówy, to bedzie może lekki battle jacket niedługo także a main battle jacket to bedzie jasno niebieska kamza + czarna koszula pod nią brak , szkła vintage są , dżiny levisy 527 czarne są , brakuje jeszcze tylko odpowiedniego zarostu
O, 9 sierpnia to mocna data w kalendarzu, więc na jednym wpisie się nie skończy. Zaczynamy zatem od ósmego albumu brytyjskiej grupy Motörhead zatytułowanego Orgasmatron, który został wydany 37 lat temu, w 1986 roku. Był to nowy rozdział w karierze ekipy nieodżałowanego Lemmy'ego, bowiem doszło tu do sporych rotacji personalnych. Phila Taylora za perkusją zastąpił Pete Gill, natomiast stanowisko gitarzysty zostało rozszerzone do dwóch osób: Michaela "Würzel" Burstona i Phila Campbella.
Kolejnym aspektem omawianego wydawnictwa jest specyficzne, suche brzmienie. Odpowiada za nie Bill Laswell, który był kojarzony ze sceną jazz i fusion. Jednak muzycznie to dalej ten sam Motörhead, który ujął tak wielu słuchaczy na świecie. Dostajemy rozpędzone kawałki kipiące energią i testosteronem takie jak Ridin' With The Driver, Ain't My Crime czy świetne Mean Machine z kapitalnym refrenem. Ponadto mamy tu otwierający Deaf Forever z fajnym rytmicznym skandowaniem czy wreszcie posępny utwór tytułowy, gdzie Lemmy cedzi kolejne wersy swoim niskim głosem. Ten ostatni utwór spodobał się nawet chłopakom z Sepultury, którzy nagrali swoją wersję na płycie Arise.
Dziś po pracy leci niesamowicie energetyczny i żywiołowy album Inferno od nieodżałowanego Lemmyego i spółki. Pewnie skończy się na walkowaniu całej dyskografii.
26 lutego 1991 roku ukazał się album 1916 nagrany przez brytyjski zespół rockowy, Motörhead. Dziś to jedna z najlepszych płyt w dorobku ekipy Lemm'yego Kilmistera, co jest zasługą dopracowanych i zróżnicowanych kompozycji. Przykładem takiej może być utwór tytułowy, nagrany wyłącznie przy użyciu perkusji i wiolonczeli, w poruszający sposób opisujący bitwę pod Sommą z perspektywy jednej z jej ofiar.