#lagunacontent

98
85

**Zamach stanu w Sudanie. Bitwa o Chartum.**


Dzisiaj nad ranem, sudańskie milicje pod dowództwem gen. Dagalo, zaatakowały kilkanaście strategicznych obiektów w stolicy kraju. Ludziom Dagalo udało się zająć trzy kluczowe lotniska w kraju. To pucz wymierzony w szefa sudańskiej armii – gen. Burhana.


Aby lepiej zrozumieć dzisiejsze wydarzenia musimy cofnąć się o kilka lat.


Tekst tradycyjnie dostępny na Blogu i na substacku/newsletter


Pod koniec 2018 r. w Sudanie wybuchły duże anty-rządowe protesty. Demonstranci żądali ustąpienia dyktatora Omara al Baszira, który od 1989 r. rządził krajem. W kwietniu 2019 r. armia – która w czasach Baszira zdobyła ogromne wpływy – postanowiła utrzymać swoją uprzywilejowaną pozycję i sama przeprowadziła zamach stanu, obalając Baszira.


Wojskowy zamach stanu nie uspokoił jednak sytuacji w kraju. Protesty nadal trwały. W czerwcu 2019 r. armia zmasakrowała protestujących w Chartum, zabijając prawdopodobnie ponad 100 osób, co wywołało jeszcze większe protesty i rosnącą presję społeczności międzynarodowej.


W efekcie w lipcu 2019 r. wojskowi zawarli porozumienie z demonstrantami. Na podstawie tej umowy powstała tzw. Rada Suwerenności, w której skład weszli zarówno wojskowi, jak i przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego. Rada Suwerenności miała być tymczasowym organem, który miał przeprowadzić Sudan przez okres transformacji, pomóc w organizacji wolnych wyborów i ostatecznie ulec rozwiązaniu.


Od początku pojawiło się multum sporów między wojskowymi a przedstawiclemia społeczeństwa obywatelskiego. Co gorsza sam „obóz wojskowy” także był podzielony na dwa wrogie stronnictwa.


Jedno skupione było wokół gen. Burhana, a drugie wokół gen. Dagalo.


Gen. Burhan to zawodowy wojskowy, który w 2018 r. został mianowany głównodowodzącym sudańską armią. Dagalo także jest generałem, ale jego ścieżka do tego stopnia prowadziła przez milicje i wojnę w Darfurze a nie wojskową akademię.


Dagalo przez lata walczył po stronie pro-rządowych bojówek w Darfurze. Gdy w 2013 r. Omar Baszir reorganizował bojówki walczące w Darfurze i utworzył tzw. Siły Szybkiego Wsparcia (ang. RSF), wyznaczył Dagalo (już wówczas w stopniu generała) na szefa RSF, co utorowało mu drogę do ogromnych wpływów w kraju.


Rywalizacja między Burhanem a Dagalo ma także swój szerszy, regionalny wymiar. Burhan i sudańska armia są wspierani przez Egipt. Dagalo i jego RSF popierani są natomiast przez Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) i Arabię Saudyjską.


Burhan i Dagalo, mimo zaciętej rywalizacji, w 2021 r. przeprowadzili wspólnie (kolejny już) zamach stanu i odsunęli od władzy premiera Hamdoka. W ten sposób porozumienie, jakie zawarto w 2019 r. z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego zostało złamane, a władzę w kraju przejęła wojskowa junta.


Jednak rok później, w grudniu 2022 r., w związku z ciężką sytuacją gospodarczą Sudanu i presją międzynarodową, wojskowi zgodzili się (ponownie) oddać władzę w ręce cywilów. Termin przekazania władzy wyznaczono na kwiecień 2023 r.


W ciągu kilku ostatnich dni, obserwowaliśmy rosnące napięcie między zwolennikami gen. Burhana i gen. Dagalo. RSF (Dagalo) zaczęło koncentrować swoje siły niedaleko stolicy i kluczowych baz wojskowych w kraju. W tej sytuacji także gen. Burhan zaczął mobilizować swoich zwolenników.


Dzisiaj nad ranem bojownicy RSF (Dagalo) ruszyli do ataku. Udało im się zająć kilka kluczowych punktów na terenie Chartum (stolica). W ich ręce wpadło m.in. lotnisko oraz stacja telewizyjna. Ludzie Dagalo próbowali przejąć także Pałac Prezydencki, w którym rezyduje gen. Burhan, jednak ich pierwszy szturm został odparty.


Bojownicy RSF (Dagalo) odnotowali także kilka sukcesów poza samą stolicą. Oprócz lotniska w Chartum, udało im się przejąć także 2 inne. Podczas szturmu na lotnisko w Marawi wzięli nawet do niewoli egipskich żołnierzy (Egipt wspiera gen. Burhana), którzy od 2021 r. regularnie przebywają na terenie lotniska w Marawi.


Na ten moment ciężko określić czy zamach stanu zakończy się zwycięstwem Dagalo czy Burhana. Mimo tego, że w ostatnich dniach pojawiało się wiele informacji o koncentracji sił Dagalo, to i tak wojskowi (z Burhanem na czele) dali się zaskoczyć próbą puczu. Wraz z kolejnymi godzinami, armia zdaje się otrząsać z pierwszych porażek, a jej opór tężeje.


Obie strony podają sprzeczne informacje co do przebiegu walk i tego kto co kontroluje. Jedno jest jednak pewne. Nikt nie zrobi kroku w tył, to będzie walka do końca. Dagalo w wywiadzie dla Al Jazeery ujął sprawę jasno: „Burhan zostanie złapany albo umrze jak pies”.


Ten artykuł ma być wprowadzeniem do tematu Sudanu i – z grubsza wyjaśniać – o co chodzi w dzisiejszej próbie zamachu stanu. Sprawę będę relacjonował na bieżąco, więc zachęcam do zapisania się do mojego newslettera.


---------------


Założyłem newsletter na substacku. Jeśli chcecie być na bieżąco i dostawać powiadomienie o moich nowych tekstach, to zachęcam do zasubskrybowania. NEWSLETTER


Jeśli doceniacie moją pracę to możecie postawić mi wirtualną kawę lub zostać patronem Bloga.


- Patronite


- wirtualna kawa


#bliskiwschod #sudan #afryka #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #lagunacontent

680f2160-7795-44bd-b5dd-4b447df739b9

Zaloguj się aby komentować

**Hamas ostrzeliwuje Izrael z południowego Libanu. Trop prowadzi do Teheranu.**


Tekst tradycyjnie dostępny na Blogu i na substacku (newsletter)


Wczoraj, Hamas – operując z południowego Libanu – wystrzelił 34 rakiety w kierunku Izraela. Wkrótce później komórki Hamasu ze Strefy Gazy włączyły się do akcji i także zaczęły atakować Izrael przy użyciu rakiet. Tego samego wieczoru, premier Netanjahu zwołał obrady Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego, podczas których zarekomendowano przeprowadzenie działań odwetowych przeciwko Hamasowi. W rezultacie, izraelskie lotnictwo przeprowadziło serię precyzyjnych nalotów wymierzonych w komórki Hamasu w południowym Libanie i Strefie Gazy. Była to największa eskalacja na granicy izraelsko-libańskiej od 2006 r. (a zatem od II wojna libańskiej, gdy Izrael starł się z Hezbollahem).


Wymiana ognia między Hamasem a Izraelem nie jest niczym nowym. Do takich sytuacji dochodzi regularnie. To co jednak wyróżnia wczorajszą eskalację to fakt, że Hamas prowadził ostrzał z terenu południowego Libanu. Jest to o tyle ciekawe, że południowy Liban to teren znajdujący się de facto w strefie wpływów Hezbollahu, a od czasu wybuchu wojny domowej w Syrii w 2011 r., relacje Hamasu z tzw. Osią Oporu (Iran, Syria, Hezbollah itd.) były dość skomplikowane. Dlaczego?


Przed wybuchem wojny domowej, Syria była jednym z najważniejszych sojuszników Hamasu. To właśnie w Damaszku znajdowała się siedziba biura politycznego Hamasu, a także to właśnie tutaj rezydował Chalid Maszal, ówczesny szef Hamasu. Jednak gdy wybuchła wojna a władza Assada zaczęła się trząść w posadach, Hamas poparł syryjską rebelię, licząc na jej szybkie zwycięstwo.


Władze w Damaszku były wściekłe. W jednym z przemówień, Assad oskarżył Hamas o zdradę. Siły rządowe zaczęły rozbijać komórki Hamasu, aresztując – a nierzadko też zabijając – członków Hamasu, którzy nie zdążyli opuścić Syrii. Wrzało także w Iranie, który od powstania Hamasu w latach 80. był jednym z kluczowych sponsorów organizacji. Po „syryjskiej zdradzie”, Iran co prawda nie zrezygnował całkowicie ze wsparcia finansowego dla Hamasu, ale znacznie je ograniczył – kierując przy tym większość pieniędzy nie do biura politycznego, lecz bezpośrednio do zbrojnego skrzydła Hamasu, Brygad im. al Kassama.


Naprawa relacji między Hamasem a tzw. Osią Oporu nastąpiła dopiero po wybuchy kryzysu katarskiego (w 2017 r. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie rozpoczęły blokadę Kataru, oskarżając Katarczyków o wspieranie terrorystów).


Podczas kryzysu Saudowie mieli przedstawić Katarowi 13-punktowe ultimatum. Jednym z warunków zakończenia blokady miało podobno być zawieszenie wsparcia Kataru dla Hamasu (po 2012 r. biuro polityczne Hamasu zostało przeniesione z Damaszku do Dohy, stolicy Kataru).


Nie wiadomo czy ten punkt ultimatum był prawdziwy, ale faktycznie po wybuchu kryzysu, Katar zdystansował się do Hamasu, a sami Palestyńczycy zaczęli szukać możliwości naprawy stosunków z Iranem, Syrią i Hezbollahem. Rekoncyliację z Osią Oporu ułatwiła także zmiana lidera Hamasu – w 2017 r. Maszala zastąpił Ismail Hanijja.


Ostatecznie w 2019 r. relacje na linii Hamas-Iran poprawiły się na tyle, że ajatollah Ali Chamenei przyjął w Teheranie delegację Hamasu – po raz pierwszy od 2012 r. Wkrótce później Irańczycy zaczęli zabiegać także o pojednanie między Hamasem a Damaszkiem.


Rozmowy Hamasu z Syryjczykami były jednak bardzo, bardzo długie. Dopiero we wrześniu 2022 r. Hamas poinformował że udało im się osiągnąć porozumienie z Damaszkiem, a pod koniec października 2022 r. delegacja Hamasu odwiedziła pałac prezydencki Assada, przypieczętowując umowę.


To właśnie rekoncyliacja Hamasu z Syrią, Iranem i Hezbollahem, umożliwiła Palestyńczykom intensyfikację działań w południowym Libanie, a tym samym także przeprowadzenie wczorajszego ostrzału Izraela z terenu Libanu.


Warto w tym miejscu wspomnieć, że już w 2021 r. widzieliśmy dużą koordynację działań między Hamasem a Hezbollahem. Gdy w maju 2021 r. Izrael rozpoczął, wymierzoną w Hamas, operację o kryptonimie „Strażnicy Murów”, to Hamas odpowiedział własną operację „Miecz Al Quds (arab. Jerozolima)”. Po czasie okazało się, że bojownicy Hezbollahu pomagali Hamasowi, służąc radą i przekazując dane wywiadowcze, a samo centrum dowodzenia Hamasu najprawdopodobniej znajdowało się gdzieś w południowym Libanie.


Warto odnotować, że wczoraj gdy rakiety Hamasu leciały z Libanu w kierunku Izraela, to szef Hamasu Ismail Hanijja przebywał właśnie w Libanie, gdzie spotykał się z przedstawicielami Hezbollahu.


W najbliższej przyszłości należy spodziewać się dalszego zacieśniania relacji między Hamasem a – skupioną wokół Iranu – Osią Oporu. Wraz z cofnięciem wsparcia dla Hamasu ze strony Turcji (która ostatnio dokonała normalizacji relacji z Izraelem) oraz ograniczeniu wsparcia dla Hamasu ze strony Kataru (po blokadzie z 2017 r.), Iran stał się najważniejszym partnerem dla Hamasu.


Działalność Hamasu w południowym Libanie, ułatwia także sytuacja polityczno-gospodarcza samego Libanu, który jest państwem upadłbym – bankrutem gospodarczym i politycznym, który od 2019 r. znajduje się w stanie permanentnego kryzysu.


---------------


Założyłem newsletter na substacku. Jeśli chcecie być na bieżąco i dostawać powiadomienie o moich nowych tekśtach, to zachęcam do zasubskrybowania. NEWSLETTER


Jeśli doceniacie moją pracę to możecie postawić mi wirtualną kawę lub zostać patronem Bloga.


- Patronite


- wirtualna kawa


#bliskiwschod #izrael #palestyna #iran #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #lagunacontent

a6afa261-c890-4dea-a70b-60f2de563e89

Zaloguj się aby komentować

Dokładnie 20 lat temu, 19 marca 2003 r. amerykańskie samoloty zaczęły bombardować cele w Iraku. W kilka godzin później siły lądowe koalicji przekroczyły granice Iraku. Tak zaczynała się II wojna w Zatoce, która miała zmienić losy całego regionu.


Kilka moich przemyśleń na ten temat


1. Od czasu utworzenia Królestwa Iraku w 1921 r., kraj ten odgrywał ważną rolę w bliskowschodniej polityce. Potencjał Iraku załamała jednak najpierw wojna z Iranem (1980-1988) a później inwazja na Kuwejt w 1990 r., która doprowadziła do interwencji zbrojnej USA i I wojny w Zatoce.


Po ponad 10 latach wojen z sąsiadami, a także stale trwającym konflikcie z Kurdami i szyitami, Bagdad z 2003 r. był już cieniem własnej potęgi z 1979 r., gdy Saddam Husajn obejmował stanowisko prezydenta kraju. Gwoździem do trumny dla Iraku okazała się jednak inwazja z 2003 r.


Po 2003 r. Irak przestał być bowiem podmiotem stosunków międzynarodowych i stał się tylko pionkiem, rozgrywanym przez innych. Władza centralna w Iraku jest obecnie tylko nominalna. Szyickie milicje stanowią państwo w państwie, a spór z Kurdami nadal się tli.


Brak Iraku - jako silnego gracza na arenie międzynarodowej - doprowadził do sytuacji, w której irańskie wpływy rozlały się po całym regionie.


Co gorsza, Irańczycy zadomowili się w samym Bagdadzie, a dzięki sojuszom z milicjami uzyskali ogromny wpływ na iracką politykę.


2. Amerykanom nigdy nie udało się ustabilizować Iraku.


Już w 2003 r. rozpoczęły się ataki irackich milicji na siły koalicji. Wkrótce później rozpoczął się natomiast wewnętrzny konflikt między samymi Irakijczykami, którego najkrwawszy okres przypadł na lata 2006-2008.


Ten wewnętrzny konflikt, a zwłaszcza lata 2006-2008 jest czasami określany wojną domową, toczącą się wg podziałów sekciarskich (szyici-sunnici). To nie do końca oddaje prawdziwą genezę konfliktu, bo w tych latach dochodziło także do walk w obrębie poszczególnych grup religijnych.


W każdym jednak razie, rozlew krwi według podziałów sekciarskich był ogromny. Dobrze obrazuje to mapa Bagdadu, na której różnymi kolorami zaznaczono dzielnice zamieszkałe przez sunnitów (czerwony) i szyitów (zielony) i to jak sytuacja zmienił się na przełomie 2006 i 2007 r. Mapa poniżej.


Geneza sukcesów ISIS także jest bezpośrednio związana z tym co działo się w Iraku po 2003 r., a zwłaszcza z konfliktem między sunnitami a szyitami.


Nawet mimo pokonania Kalifatu, a także uspokojeniu niepokojów na linii szyici-sunnici, sytuacja jest obecnie daleka od stabilnej.


Irakijczycy, zwłaszcza ci młodsi, są coraz bardziej zmęczeni statusem quo, działaniem państwa na zasadzie podziałów etniczno-religijnych (system muhasasa), wpływami milicji i upadkiem autorytetu państwa.


Pokazały to protest z 2018, a potem 2019 r.


Nie tylko "zwykli" Irakijczycy są niezadowoleni z sytuacji w kraju. Rywalizacja między irackimi elitami także się zaognia. W 2022 r. zwolennicy Muktady Sadra zajęli budynek parlamentu. Na ulicach stolicy doszło natomiast do potyczek między Sadrystami a członkami innych milicji.


3. Inwazja na Irak w 2003 r. była błędem. Jednak pozostawienie Saddam Husajna "w spokoju" także nie byłoby najlepszym wyjściem.


W przededniu inwazji, Irak był wewnętrznie bardzo mocno rozbity. Szyici, Kurdowie, rosnące wpływy islamistów, zachodnie sankcje.


Gdyby Saddam przetrwał 2003 r. to nie wiadomo czy na fali arabskiej wiosny - podobnie jak w sąsiedniej Syrii - w Iraku także nie wybuchłaby krwawa wojna domowa.


Saddam gwarantem stabilności Iraku i regionu nie był. Zaatakował Iran, potem Kuwejt, a w międzyczasie walczył jeszcze ze swoimi rodakami: szyitami i Kurdami.


Poza tym warto pamiętać że w latach 90. Saddam zaczął prowadzić tzw. Operację Wiary, która polegała na reislamizacji kraju. Mimo, że wcześniej Saddam i partia Baas zwalczali wpływy islamistów, to w latach 90. zmienili kurs i zaczęli zwiększać rolę religii w życiu publicznym. Zamiast zwiększyć kontrolę państwa nad społeczeństwem, doprowadziło to do radykalizacji i zwiększenia wpływów salafitów.


Zatem nawet brak inwazji na Irak, mógłby doprowadzi do wojny domowej czy zamachu stanu. Przy czym nie wiemy czy niosłoby to za sobą tak opłakane skutki dla Iraku i regionu jak inwazja z 2003 r.


---------------


Założyłem newsletter na substacku. Jeśli chcecie być na bieżąco i dostawać powiadomienie o moich nowych tekśtach, to zachęcam do zasubskrybowania. NEWSLETTER


Jeśli doceniacie moją pracę to możecie postawić mi wirtualną kawę lub zostać patronem Bloga.


- Patronite


- wirtualna kawa


#bliskiwschod #irak #iran #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #lagunacontent

aac97e14-d327-4def-a71d-cc295b0b28a9

Zaloguj się aby komentować

Dobry materiał od GTBT i Konrada Muzyki. Padają ciekawe wnioski.


1. Bitwa o Bachmut w znacznym stopniu przetrzebia jednostki ukraińskie, natomiast wpływ na jednostki rosyjskie jest znikomy. Stosunek strat w ostatnim miesiącu to 1:1/1:2


2. W ostatnim tygodniu stosunek w ostrzale artyleryjskim w Bachmucie to 1:5 na korzyść Rosjan. Na innych odcinkach frontu stosunek ten jest jednak bardziej wyrównany.


3. Rosjanie i Ukraińcy coraz bardziej skupiają się na prowadzeniu operacji w stylu sowieckim. Zdają się nie doceniać elastyczności i decentralizacji dowodzenia.


4. Prawdopodobnie mamy za sobą szczyt zachodnich dostaw wojskowych dla Ukrainy.


5. Ukraińcy przygotowują się do kontrofensywy. W tym celu formują trzy korpusy armijne.


Tych wniosków jest więcej, generalnie polecam cały materiał.


https://www.youtube.com/watch?v=x0GonX2I_KU


#ukraina #rosja #gtbt #lagunacontent

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj rano było sporo zamieszania związanego z sytuacją w Bachmucie. Uporządkujmy to nieco.


1. Ukraińcy wysadzili most kolejowy na rzece Bachmutówce (przecinającej Bachmut na część zachodnią i wschodnią). W komentarzu lokalizacja.


2. Zniszczony został most na drodze O-0506 (na zachód od Bachmutu). Nie wiadomo kto go zniszczył. Niektórzy mówią, że to Ukraińcy go wysadzili, ale część źródeł (w tym pro-ukr) twierdzi, że mógł zostać zniszczony w wyniku rosyjskiego ostrzału. W komentarzu lokalizacja.


3. Część jednostek ukraińskich została wycofana z Bachmutu. Jednocześnie na ich miejsce podobno wchodzą świeże oddziały. Rotacja czy może stopniowy odwrót? Ciężko powiedzieć. Ukraińcy zapowiadają jednak dalszą obronę Bachmutu.


Sytuacja jest krytyczna


Rosjanie konsekwentnie domykają kocioł wokół Bachmutu, a zaopatrywanie ukraińskiego garnizonu broniącego miasta jest coraz trudniejsze. Ukraińskie kontrataki na rosyjskie skrzydła nie wystarczyły do odblokowania głównych dróg zaopatrzeniowych prowadzących do Bachmutu.


O ile do ok. połowy lutego można było twierdzić, że Bachmut to maszynka do mielenia Rosjan. To teraz jest to maszynka do mielenia ZSU.


Niestety ukraińscy generałowie wierni są strategii z czasów ZSRR i próbują łatać dziury w obronie Bachmutu rzucaniem do walki kolejnych oddziałów.


Kilka dni temu prezydent Zełenski odwołał ze stanowiska gen. Moskalowa, który dowodził ukraińskim zgrupowaniem w Donbasie. Tego samego dnia obrońców Bachmutu odwiedził gen. Syrski (foto)- dowódca wojsk lądowych Ukrainy. Zobaczymy czy odwołanie Moskalowa polepszy sytuację (wątpię).


Bez odrzucenia Rosjan ze skrzydeł i odblokowania głównych dróg zaopatrzeniowych do Bachmutu, Ukraińcy będą skazani na walkę w pół-okrążeniu. Rosjanie nie muszą się spieszyć z domykaniem okrążenia, bo taka sytuacja (wąski korytarz zaopatrzeniowy UKR) jest dla nich korzystna.


Obecną sytuację pod Bachmutem najlepiej podsumowuje ta stopklatka z jednej z piwniczanych debat Striełkowa. Przy czym ta ocena odnosi się zarówno do rosyjskich generałów, jak i tych ukraińskich.


_______________


Info wrzucam na:


- stronę Facebook [Puls Lewantu]( https://www.facebook.com/PulsZagranicy)) )


- [Twittera]( https://twitter.com/PulsLewantu)) )


- [stronę internetową]( https://pulslewantu.pl/)) )


- #lagunacontent


Założyłem newsletter na substacku. Jeśli chcecie być na bieżąco i dostawać powiadomienie o moich nowych tekstach, to zachęcam do zasubskrybowania KLIK.


Jeśli podobają Ci się moje teksty i chcesz wesprzeć moją działalność to możesz zostać patronem bloga w serwisie [Patronite - KLIK]( https://patronite.pl/PulsLewantu)) ) albo postawić mi wirtualną kawę w serwisie [BuyCoffee.to - KLIK]( https://buycoffee.to/pulslewantu)) )


#rosja #ukraina #wojna #ukrainanafroncie #lagunacontent - autorski tag

b09b2d7d-5ef0-4f81-b284-feadbab7d399

Zaloguj się aby komentować

Prezydent Iranu z wizytą w Chinach


Prezydent Iranu, Ebrahim Raisi, jest właśnie w Chinach. Tematów do rozmów jest wiele: od handlu, przez JCPOA, po chinśko-irańską umowę o strategicznej współpracy. Niektórzy próbują przedstawić wizytę jako dowód na siłę chińsko-irańskiego “sojuszu”, jednak faktyczne stosunki na linii Teheran-Pekin są bardziej „skomplikowane".


Tekst powstał jako krótki komentarz dla magazynu “Układ Sił“.


Wizyta prezydenta Raisiego następuje w trudnym momencie dla Iranu. Próby porozumienia się z Zachodem w sprawie reaktywacji porozumienia nuklearnego (JCPOA) załamały się. Jednocześnie fiasko rozmów z Zachodem doprowadziło do zbliżenia Iranu z Rosją.


Irańskie drony wspierają rosyjską agresję na Ukrainę. Rozwija się współpraca gospodarcza Rosji i Iranu, a w styczniu połączono systemy bankowe obu krajów. Intensyfikacji uległy także prace przy tzw. Korytarzu Perskim, który dałby Rosji dostęp do Oceanu Indyjskiego.


Ogólna sytuacja Iranu jest jednak zła. Kraj zmaga się nie tylko z sankcjami, ale także niepokojami społecznymi. Dopiero teraz powoli dogasają protesty, które wybuchły we wrześniu 2022 r. Problemem jest także sytuacja na Kaukazie, nad którym wisi widmo wznowienia wojny między Armenią i Azerbejdżanem.


Iran przechodzi obecnie przez jeden z większych kryzysów od czasu rewolucji z 1979 r. Islamska Republika może jednak liczyć na wsparcie dwóch partnerów – Rosji i Chin. Chociaż w Teheranie pojawia się coraz więcej wątpliwości co do prawdziwych intencji „chińskiego sojusznika”.


Chiny są największym partnerem handlowym Iranu. Mimo amerykańskich sankcji, Chińczycy nadal importują irańską ropę i to na bardzo dużą skalę, bo szacuje się że chiński import wynosi ponad 1 mln baryłek irańskiej ropy dziennie. To jednak tylko jedna strona medalu.


W Teheranie wyczuwalne jest rozczarowanie postawą Chin. Po tym jak Trump wypowiedział JCPOA w 2018 r., Teheran oczekiwał że Chińczycy zastąpią zachodnie firmy, które pod amerykańską presją wycofały się z Iranu. Chińczycy faktycznie przejęli część zachodnich kontraktów, jednak najczęściej nie podjęli żadnych działań w celu ich realizacji. Tak było np. z kontraktem na rozbudowę South Pars. W 2018 r. francuski Total wycofał się z umowy. Francuzów zastąpiło chińskie CNPC, które nie podjęło żadnych prac i w rok później też wycofało się z umowy.


Mimo całej retoryki o "sojuszu" chińsko-irańskim, Pekin podchodzi do Iranu w sposób bardzo instrumentalny. Bardzo chętnie importuje z Iranu surowce energetyczne na potrzeby chińskiej gospodarki, ale z dystansem podchodzi do inwestowania w duże irańskie projekty.


Dobrze obrazują to dane statystyczne. Od czasu objęcia władzy w kraju przez prezydenta Raisiego (sierpień 2021 r.), Chiny zainwestowały w Iranie zaledwie 162 milionów dolarów. Dla porównania, Rosja – w tym samym czasie – zainwestowała w Iranie blisko 2,7 miliardów dolarów.


Iran jest także rozczarowany postawą Chin, gdy idzie o rywalizację saudyjsko-irańską. Przez lata Pekin starał się być neutralnym w tym konflikcie. Jednak w ostatnich miesiącach, Pekin zdaje się coraz bardziej zbliżać ku Saudom i innych bogatym monarchiom Zatoki Perskiej. Odbywa się to kosztem Iranu – a przynajmniej tak odbierają to sami Irańczycy.


W grudniu 2022 r. w Rijdzie odbył się pierwszy szczyt arabsko-chiński, podczas którego wydano m. in. wspólne oświadczenie w sprawie irańsko-emirackiego sporu dotyczącego trzech wysp w Zatoce Perskiej, które Iran zajął zbrojnie w latach 70 (Abu Musa, Większy i Mniejszy Tunb). Chińska delegacja poparła dążenia ZEA do "pokojowego rozwiązania sporu", co wywołało ostrą reakcję Teheranu i wezwanie chińskiego ambasadora do irańskiego MSZ-u.


W czasie gdy chińska współpraca z arabskimi monarchiami Zatoki kwitnie, Teheran ma ogromny problem z zachęceniem Pekinu do większych inwestycji w Iranie W 2021 r. Iran i Chiny podpisały 25-letniego umowę o strategicznej współpracy. Jednak nie poszły za nią żadne konkrety.


Irańskie media twierdzą, że umowa przewiduje bardzo bliską współpracę gospodarczą obu krajów i zainwestowanie w irańską gospodarkę przez Chiny nawet do 400 mld dolarów. Chińscy dyplomaci dystansują się jednak od takiej narracji i twierdzą, że umowa nie zawiera żadnych konkretnych zobowiązań i jest tylko „mapą drogową”, która ma określić kierunku rozwoju stosunków chińsko-irańskich w ciągu najbliższych 25 lat.


Chińsko-irańskie relacje są – ogólnie rzecz biorąc – skomplikowane. Chińska pomocy dla Teheranu jest mniejsza niż chcieliby tego Irańczycy. Mówił nawet o tym także prezydent Raisi, gdy dzień przed wylotem do Chin stwierdził, że Chiny i Iran nie wykorzystują pełnego potencjału współpracy.


Sankcje i polityczna izolacja powodują jednak, że Iran potrzebuje Chin. Nawet jeśli bowiem Chiny nie będą inwestowały grubych miliardów dolarów w irańską gospodarkę to Iran i tak potrzebuje Chińczyków, aby kupowali irańską ropę i pomagali Iranowi w obchodzeniu sankcji.


Jakkolwiek oceniać współpracę Chin i Iranu, to należy podkreślić że wizyta Raisiego w Pekinie jest dużym sukcesem PR-owym Teheranu, mającym pokazywać że izolacja polityczna Islamskiej Republiki nie działa. Nic też dziwnego, że irańskie media mocno „grzeją” temat wizyty Raisiego w Chinach, posuwając się nawet do „małych kłamstw”. Dla podniesienia znaczenia wizyty Raisiego, irańskie media zaczęły bowiem pisać że jest to pierwsza wizyta irańskiego prezydenta w Chinach od 20 lat – co nie jest prawdą, bo poprzedni prezydenci (Ahmadineżad i Rouhani) też odwiedzali Chiny.


Widać jednak, że PR-owe zabiegi Iranu działają. Wiele osób faktycznie wierzy bowiem w "potężny sojusz" Chiny-Iran, który (czy to we współpracy z Rosją czy szerzej, w ramach BRICS) zaraz rzuci wyzwanie Zachodowi. Faktyczne stosunki obu krajów są jednak dużo bardziej skomplikowane.


______________


Info wrzucam na:


- stronę Facebook Puls Lewantu


- Twittera


- stronę internetową


- #lagunacontent


_____________


W związku z tym, że wołanie nie działa to postanowiłem uruchomić newsletter na substacku - zasady są proste, zapisujecie się mailem i dostajecie powiadomienie jak dodam nowy tekst. ( ͡º ͜ʖ͡º) Żeby się zapisać kliknij tutaj


______________


Jeśli ktoś docenia moją pracę i chciałby postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić pod tym linkiem. Przypominam też, że mam też Patronite - dla Patronów przygotowuję cotygodniowe przeglądy prasy, sesje Q&A, wczesny dostęp do artykułów i inne fajne rzeczy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#bliskiwschod #iran #geopolityka #chiny #lagunacontent

ed1c9cf5-5113-4d55-9c90-5cb1e37b71c9
3630b011-2536-4d39-912b-be9973fd8be1

Zaloguj się aby komentować

Rosyjska ofensywa już w lutym?


Zachodnia prasa, powołując się na źródła w ukraińskim wojsku, twierdzi że w ciągu najbliższych 10 dni Rosjanie mogą rozpocząć zapowiadaną wielką ofensywę. O ile od miesięcy obserwujemy rosyjskie przygotowania do kolejnej wielkiej ofensywy na Ukrainie, to jednak raporty mówiące o tym, że ofensywa rozpocznie się już w lutym, są – moim zdaniem – mylące.


Tekst dostępny także na Blogu (zachęcam do czytania tam ze względu na większą przejrzystość)


**Doniesienia zza oceanu**


5 lutego, Financial Times, opublikowało artykuł, w którym twierdziło że strona ukraińska dysponuje mocnymi danymi, sugerującymi że rosyjska ofensywa może rozpocząć się w ciągu najbliższych 10 dni. Podobny wydźwięk miał artykuł Foreign Policy z 8 lutego. Tutaj też pojawiła się informacja o nadchodzącej ofensywie w ciągu najbliższych 10 dni.


Rosjanie faktycznie przygotowują się do ofensywy. Nie ulega to wątpliwości. Robią to od września, gdy ogłoszono mobilizację 300 tysięcy żołnierzy. Z danych jakimi dysponujemy nie wynika jednak, aby Rosjanie planowali rozpocząć tę ofensywę w ciągu najbliższych kilku dni. Mało tego, biorąc pod uwagę czynniki pogodowe i logistykę, wydaje się że rosyjska ofensywa może ruszyć dopiero wiosną, w okolicach kwietnia.


**Porażka koncepcji „Specjalnej Operacji Wojskowej”**


Pierwsza faza rosyjskiej agresji na Ukrainę zakończyła się spektakularną porażką. Wszystko co mogło zawieść, zawiodło. Tzw. „Specjalną Operację Wojskową” charakteryzował przede wszystkim ogromny chaos – rosyjscy żołnierze nie rozumieli celów operacji, działania poszczególnych oddziałów były słabo skoordynowane i całkowicie zbagatelizowali wolę walki przeciwnika.


Rosjanie błędnie uznali, że Ukraińcy nie będą stawiać zorganizowanego oporu, ludność cywilna przywita ich jako „oswobodzicieli”, a wojna zakończy się w momencie wjazdu rosyjskich wojsk do Kijowa.


Mimo, że klęska pod Kijowem jest najbardziej charakterystycznym obrazkiem związanym ze „Specjalną Operacją Wojskową”, to chaos tych pierwszych tygodni rosyjskiej inwazji oddaje najlepiej to co działo się na wschodnich podejściach do Kijowa.


Rosyjskie kolumny wojskowe wjeżdżające na wschodnią Ukrainę. Starały się przede wszystkim wedrzeć się jak najgłębiej w terytorium przeciwnika. Gdy napotkały opór ze strony Ukraińców, najczęściej unikały walki, omijały dany punkt oporu i parły dalej na zachód, w kierunku Kijowa. Dlaczego Rosjanie tak robili? Czyżby liczyli, że za nimi będą podążały wojska „drugiego rzutu”, które odizolują, a następnie zniszczą ukraińskie punktu oporu? A może liczyli na to, że gdy tylko rosyjskie czołgi pojawią się w Kijowie Zełeński podpisze akt kapitulacji? Motywacja Rosjan to zagadka (pewnie także dla nich), ale faktem jest że rozciągnięcie rosyjskich sił na lewobrzeżnej Ukrainie doprowadziło do „zatkania” rosyjskiej logistyki, która nie była w stanie zaopatrywać tak daleko wysuniętych kolumn pancernych.


I tutaj pojawia się magiczne słowo „logistyka”.


**Logistyka – królowa wojny**


Logistyka odgrywa kluczową rolę w tej wojnie. Widzieliśmy to nie tylko na wschód od Kijowa, ale także na zachód od ukraińskiej stolicy (Irpień, Bucza, Iwanków itd.). Tutaj problemem okazało się nie tyle rozciągnięcie rosyjskich wojsk (bo operowały one „zaledwie” ok. 100 km od Białorusi), ale mało rozbudowana sieć dróg na Ukrainie i trudne warunki pogodowe. Nadejście roztopów doprowadziło do sytuacji, w której drogi gruntowe stały się nieprzejezdne, a konwoje z zaopatrzeniem mogły poruszać się tylko po kilku utwardzonych drogach, gdzie szybko stały się celami ukraińskich dronów, czy specjalnych grup dywersyjnych działających na rosyjskich tyłach.


W rosyjskiej porażce pod Chersoniem, logistyka także okazała się mieć kluczowe znaczenie. Rosyjski przyczółek na Chersończyźnie posiadał bardzo słabe połączenie z resztą terenów okupowanych przez Rosjan: dwa mosty w Chersoniu i jeden w Nowej Kachówce. To, w połączeniu z precyzyjnymi atakami HIMARSów na rosyjskie przeprawy doprowadziło do rozłożenia rosyjskiej logistyki „na łopatki”. W efekcie Rosjanie musieli ewakuować przyczółek i wycofać się na drugi brzeg Dniepru.


Generał Pershing miał kiedyś powiedzieć: „Żołnierze wygrywają bitwy, ale logistyka wygrywa wojny”. Ten cytat dawno nie był tak aktualny jak w przypadku rosyjskiej agresji na Ukrainę.


**Nachodząca ofensywa a logistyka**


Rosjanie przygotowują dużą ofensywę. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Jeśli jednak chcemy przewidzieć termin nadchodzącej rosyjskiej ofensywy, nie możemy abstrahować od kwestii wojennej logistyki, która – moim zdaniem – będzie determinowała datę rozpoczęcia kolejnej rosyjskiej operacji na Ukrainie.


Osoby, które przewidują rosyjską ofensywę jeszcze w lutym, opierają się na założeniu że Rosjanom wystarczy 10 lub 14-dniowe korzystne „okienko” pogodowe (tj. ziemia będzie tak zamarznięta, że ciężki sprzęt nie będzie miał problemu z poruszaniem się). Jest to jednak błędne założenie. Biorąc pod uwagę cele rosyjskiej ofensywy (wyjście na tyły wojsk ukraińskich operujących w Donbasie), 14-dniowe „okienko” dobrej pogody to zbyt krótki czas, żeby osiągnąć pełne zwycięstwo.


Jeśli Rosjanie ruszą już w lutym, a pogoda się załamie, to ich logistyka znowu będzie ograniczona do wąskiej sieci drogowej i tylko kwestią czasu będzie zahamowanie rosyjskiej ofensywy, którą pokonają nie Ukraińcy, lecz warunki pogodowe.


Nawet jeśli założymy, że przez 14 dni będzie panowała korzystna pogoda dla ofensywy to i tak – moim zdaniem – jest to zbyt krótko na osiągnięcie korzystnych rezultatów dla Rosjan.


**Ofensywa a zachodnie dostawy**


Zwolennicy „lutowej ofensywy” lubią podnosić argument, że Rosjanie muszą ruszyć do ataku już teraz, bo z każdym kolejnym miesiącem na Ukrainę będą docierały kolejne czołgi, wozy opancerzone itp. od krajów zachodnich. Takie argumenty całkowicie pomijają clou problemu, czyli logistykę.


Oczywiście, dla Rosjan byłoby lepiej ruszyć do ataku już teraz, zanim Ukraińcy zdążą wystawić całe brygady uzbrojone w zachodnie czołgi. Jednak co da zaatakowanie w lutym, gdy i tak ofensywa załamię się przez pogodę i logistykę?


Trzeba pamiętać, że Rosjanie muszą bardzo starannie wybrać moment rozpoczęcia swojej ofensywy. Należy bowiem zakładać, że w tym roku będą w stanie przeprowadzić tylko jedną (ewentualnie dwie) duże operacje wojskowe. Ich zasoby są bowiem mocno ograniczone. Spodziewana rosyjska ofensywa będzie bazowała głównie na ok. 150 000 rosyjskich żołnierzy, którzy zostali zmobilizowani pod koniec zeszłego roku. Kolejne większe operacje będą wymagały nowych fal mobilizacyjnych i odpowiednio dużo czasu na ich przeszkolenie.


Jedyną opcją na przeprowadzenie w tym roku dwóch większych rosyjskich operacji jest zatem ogłoszenie drugiej fali mobilizacji i to jeszcze przed końcem lutego – tak żeby ci żołnierze „drugiej fali” mogliby zostać wyszkoleni i jesienią wziąć udział w działaniach na Ukrainie.


**Zachodnie dane wywiadowcze**


Warto zwrócić także uwagę na źródło skąd pochodzą informacje o tym, że rosyjska ofensywa rozpocznie się w lutym. Otóż o ofensywie pisze zachodnia prasa, powołując się na źródła w ukraińskiej armii a nie na zachodnie agencje wywiadowcze.


Jest to o tyle warte odnotowania, że to zachód dostarcza dane wywiadowcze Ukraińcom a nie na odwrót. Jeśli Rosjanie zaczęliby rozstawiać swoje wojska na pozycjach wyjściowych to z pewnością nie umknęłoby to uwadze zachodnich wywiadów. I to one – tak jak w lutym 2022 r. – puściłyby informację do mediów, że Rosjanie lada dzień przeprowadzą ofensywę.


Moim zdaniem strona ukraińska celowo zapewnia zachodnią prasę, że atak nastąpi już za kilka dni. Ma to wzmocnić presję na zachodnie rządy, aby zwiększyły tempo dostaw sprzętu na Ukrainę.


Lokalne ofensywy a wielka ofensywa


Osobiście uważam, że czynniki pogodowe, logistyka i poziom wyszkolenia zmobilizowanych, zmuszą Rosjan do przeprowadzenia walnej ofensywy dopiero wiosną – i to być może dopiero nawet w kwietniu. Potencjalnym kierunkom rosyjskiego ataku poświęcę inny wpis, ale nie będzie żadnym odkryciem jeśli powiem, że celem Rosjan jest przede wszystkim wyjście na tyły wojsk ukraińskich walczących w Donbasie.


Pomijając kwestię „walnej ofensywy” należy jednak spodziewać się w kolejnych tygodniach wielu mniejszych, „lokalnych rosyjskich ofensyw”. Takie lokalne ofensywy widzimy obecnie np. pod Wuhłedarem czy Kreminną. Rezultaty tych rosyjskich lokalnych ofensyw będą z pewnością różne. Pod Wuhłedarem zaliczyli totalny blamaż, ale pod Kreminną idzie już im dużo lepiej.


Celem tych lokalnych ofensyw – podobnie jak bitwy o Bachmut – jest wiązanie walką jak największej liczby jednostek ukraińskich i prowadzenie wojny na wyniszczenie tak długo, aż rozpocznie się „walna rosyjska ofensywa”.


______________


Info wrzucam na:


- Twittera )


- stronę internetową )


- #lagunacontent


____________


W związku z tym, że wołanie nie działa to postanowiłem uruchomić newsletter na substacku - zasady są proste, zapisujecie się mailem i dostajecie powiadomienie jak dodam nowy tekst. ( ͡º ͜ʖ͡º) Żeby się zapisać kliknij tutaj.


______________


Jeśli ktoś docenia moją pracę i chciałby postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić pod tym linkiem KLIK . Przypominam też, że mam też Patronite KLIK - dla Patronów przygotowuję cotygodniowe przeglądy prasy, sesje Q&A, wczesny dostęp do artykułów i inne fajne rzeczy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#rosja #ukraina #lagunacontent - autorski tag #wojna #ukrainanafroncie

3d0bcbfa-d090-4706-8079-1310da592c77

Zaloguj się aby komentować

#Kartka_z_kalendarza


105 lat temu, 9 lutego 1918r. w Brześciu Litewskim podpisano traktat pokojowy między Państwami Centralnymi a Ukraińską Republiką Ludową


Traktat podpisano w specyficznych okolicznościach. Zaledwie dzień wcześniej władze URL ewakuowały się z Kijowa, do którego wkroczyli bolszewicy.


Traktat wyznaczał z grubsza granice przyszłej Ukrainy, w której skład miały wejść także ziemie etnicznie polskie m.in. część Lubelszczyzny z Chełmem czy część Podlasia.


Z tego względu podpisanie traktatu spotkało się z ostrą reakcją środowisk polskich. W wielu miastach Polacy organizowali demonstracje przeciwko traktatowi z URL, a II Brygada Legionów (podległa Austro-Węgrom, a dowodzona przez Józefa Hallera) zbuntowała się i pod Rarańczą przekroczyła front, próbując połączyć się z polskimi jednostkami w Rosji.


Po podpisaniu traktatu w Brześciu, wojska niemieckie wkroczyły na teren Ukrainy i wyparły bolszewików z Kijowa. Pod koniec kwietnia 1918 r. władzę w URL - z niemiecką pomocą - przejął Pawło Skoropadski, który ogłosił się hetmanem Państwa Ukraińskiego.


Władza Skoropadskiego zakończyła się wraz z rozejmem w Compiègne (11 listopada 1918 r.). Pozbawiony wsparcia Niemiec, Skoropadski, został odsunięty od władzy w grudniu 1918 r.


Traktatu brzeskiego z 9 lutego 1918 r. nie należy mylić z traktatem brzeskim z 3 marca 1918 r., podpisanym między Państwami Centralnymi a Rosją sowiecką.


_______________


Jeśli doceniasz moją pracę i chcesz postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić pod tym linkiem https://buycoffee.to/pulslewantu


#ukraina #historia #lagunacontent #ciekawostki

a75169a1-7c5b-438a-aa87-16649bced541
c75adbcb-9a69-4a75-a489-b35535dcc913
97fe7622-d3d2-4859-810b-548aa7cdc63f

Zaloguj się aby komentować

Rosjanie bliscy odcięcia zaopatrzenia do Bachmutu


W ostatnich dniach Rosjanie czynią kolejne postępy na północ i południe od Bachmutu, powoli zaciskając pętlę wokół miasta. Z czterech dróg zaopatrzeniowych prowadzących do miasta, przejezdna (na całej swojej długości) jest tylko jedna, trasa obwodowa O-0506, prowadzącą przez Czasiw Jar.


Tekst dostępny także na Blogu (zachęcam do czytania tam ze względu na większą przejrzystość


Na północ od Bachmutu


Po upadku Sołedaru, 16 stycznia, Rosjanie przekroczyli rzekę Bachmutówkę i przecięli drogę T-0513 (Bachmut-Siewiersk). Rosjanie zabezpieczyli swoje pozycje, nacierając wzdłuż wspomnianej drogi, zarówno na północ jak i południe.


Na północy od Sołedaru zajęli wioskę Sakko i Wancetti (to jedna wioska, jej specyficzna nazwa została utworzona od nazwisk dwóch włoskich anarchistów).


Na południu od Sołedaru, po ciężkich walach udało im się zająć Krasną Horę – silną ukraińską pozycję, którą Rosjanie szturmowali już kilkukrotnie w ostatnich miesiącach. Teraz celem Rosjan jest sąsiednia Paraskowijiwka, za którą znajduje się droga M-03 (Charków-Słowiańsk-Bachmut). Jednak już teraz odcinek tej drogi, który położony jest najbliżej Bachmutu, znajduje się pod stałym ostrzałem rosyjskiej artylerii.


Na plus można odnotować fakt, że Rosjanie nie byli w stanie zająć wzgórz położonych na zachód od wioski Błahodatne. Zanim jeszcze upadł Sołedar, Ukraińcy przygotowali tam okopy, idące wzdłuż grzbietu wzniesień.


Na południe od Bachmutu


Rosjanie zaliczyli także postępy na południe od Bachmutu, zajmując wioskę Kliszczijiwkę. Rosjanie posuwają się tutaj wzdłuż kanału Doniec-Donbas i wychodzą na lewe skrzydło obrońców Krasnego (Iwańskiego).


Źródła pro-rosyjskie twierdzą, że Rosjanom udało się tutaj zająć już kawałek drogi T-0504 (Konstantynówka-Bachmut). Nawet jeśli to nieprawda, to – ze względu na bliskość walk – droga nie nadaje się, aby przerzucać nią zaopatrzenie do Bachmutu.


Sytuacja strategiczna w Bachmucie


Sytuacja ukraińskiego garnizonu, broniącego Bachmutu staje się krytyczna. Do zaopatrywania miasta nadaje się w pełni (tj. może być używana na całej swojej długości) tylko trasa O-0506 (Czasiw Jar-Bachmut). Jest to jednak droga obwodowa, o wątpliwej jakości. Ciężko, aby samodzielnie odpowiadała ona za całą logistykę obrony Bachmutu.


Rosjanie działają bardzo metodycznie i -tak jak już wielokrotnie pisałem – powtarzają pod Bachmutem scenariusz z Lisiczańska, tj. próbują wyjść na tyły przeciwnika, odciąć jego logistykę i zmusić go do odwrotu.


Pod Bachmutem już bardzo mało dzieli Rosjan od doprowadzenia do sytuacji, w której logistyka ukraińska załamie się i Ukraińcy nie będą w stanie zaopatrywać dłużej Bachmutu.


Obronę Bachmutu utrudnia fakt, że Rosjanie jednocześnie nacierają na trzech kierunkach. Oprócz ataków na północ i południe od miasta, Rosjanie stopniowo wchodzą do wschodnich dzielnic Bachmutu. Przy czym mówiąc o kierunku wschodnim, trzeba od razu zaznaczyć że Ukraińcy mogą skutecznie spowalniać tutaj rosyjskie natarcie, opierając się o rzekę Bachmutówkę, która dzieli miasto na część zachodnią i wschodnią.


Ukraińcy wyprowadzają lokalne kontrataki, które utrudniają Rosjanom otoczenia Bachmutu, jednak nie są w stanie odrzucić Rosjan od miasta. Ukraińcom zdaje się brakować dostatecznych odwodów do przeprowadzenia „szerszego kontrataku”, który mógłby odblokować kluczowe szlaki zaopatrzeniowe idące do miasta. Obwodów brakuje najprawdopodobniej ze względu na ukraińskie przygotowania do odparcia spodziewanej rosyjskiej wiosennej ofensywy.


Jeśli nie będzie „szerszego ukraińskiego kontrataku” i odblokowania dróg zaopatrzeniowych (a moim zdaniem nie będzie), to należy się liczyć z upadkiem Bachmutu w kolejnych tygodniach. Przy czym Rosjanie nie będą raczej się spieszyć z okrążeniem miasta.


Sytuacja, w której do Bachmutu prowadzi już tylko jedna droga zaopatrzeniowa premiuje bowiem stronę rosyjską. Rosjanie zamiast rzucać się na Bachmut, będą pewnie próbowali zyskać kontrolę ogniową nad trasą O-0506, aby zadać stronie ukraińskiej jak najwyższe straty. Rosyjska taktyka jest przewidywalna i mało finezyjna, ale skuteczna – przewaga w ciężkim sprzęcie oraz sile żywej robi swoje.


Upadek Bachmutu nie zmieni sytuacji strategicznej – na zachód od miasta znajduje się pas ufortyfikowanych wzniesień, które posłużą jako kolejna linia ukraińskiej obrony i będą wykorzystywane do spowalniania rosyjskiego marszu na Słowiańsk i Kramatorsk.


Ponadto trzeba pamiętać, że bitwa o Bachmut ma charakter walki na wyczerpanie. Każda ze stron próbuje zadać przeciwnikowi jak najwyższe straty i załamać potencjał przeciwnika przed wiosenną ofensywą. To kto kontroluje Bachmut ma znaczenie drugorzędne. O tym kto wygrał tę walkę na wyczerpanie przekonamy się wiosną.


______________


Info wrzucam na:


- Twittera


- stronę internetową


- #lagunacontent


____________


W związku z tym, że wołanie na wykopie nadal nie działa to postanowiłem uruchomić newsletter na substacku - zasady są proste, zapisujecie się mailem i dostajecie powiadomienie jak dodam nowy tekst. ( ͡º ͜ʖ͡º) Żeby się zapisać kliknij tutaj


______________


Jeśli ktoś docenia moją pracę i chciałby postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić pod tym linkiem. Przypominam też, że mam też Patronite - dla Patronów przygotowuję cotygodniowe przeglądy prasy, sesje Q&A, wczesny dostęp do artykułów i inne fajne rzeczy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#rosja #ukraina #lagunacontent- autorski tag #wojna #ukrainanafroncie afroncie

081a5103-5b87-4723-a951-c146f71cab2f
be3b31af-6e5d-4ed6-b458-74cab5f6b8f9
75f8b8de-c85e-4fe1-b17b-ab6ac1fb03cc

@EgeSzegeDre Na ten moment próba analizowania i wyciągania wniosków nie ma sensu. Pamiętam jak w poprzednim roku, była sytuacja, że obrona ukraińska się gdzieś załamała, a okazało się, że wzięli ruskich w pułapkę. Trzeba czekać na rozwiązanie. Max za miesiąc się temat rozwiąże i będzie można poczytać analizy.

Zaloguj się aby komentować

**Turecko-syryjska tragedia a kwestia dołączenia Szwecji w NATO**


Dzisiaj pojawiło się kilka komentarzy, że zachodnia pomoc dla Turcji, która zmaga się ze skutkami trzęsienia ziemi, doprowadzi do zmian w polityce zagranicznej Turcji, w szczególności że Turcy wyrażą zgodę na Szwecję w NATO. To bardzo naiwne.


Przede wszystkim trzeba pamiętać, że to nie jest pierwsze trzęsienie ziemi w historii Turcji. Kraj jest bowiem położony na styku czterech płyt tektonicznych. Podczas trzęsienia ziemi z 1999 r. zginęło ponad 17 tysięcy osób.


Szwecja - podobnie jak wiele innych krajów - zadeklarowała gotowość przyjścia Turkom z pomocą. Szwedzka oferta najpewniej zostanie przyjęta, tak samo jak... oferta pomocy ze strony Rosji - tak, Władimir Putin, już rozmawiał z Erdoganem i też oferował pomoc.


Turcja nie zmieni swojej polityki wobec kwestii dołączenia Szwecji do NATO tylko ze względu na szwedzką pomoc. Erdogan chce dużych ustępstw od Szwedów a nie "pomocy humanitarnej". Ponadto na blokowaniu Szwecji w NATO, Turcy chcą wymusić także kilka ustępstw wobec USA


Jeśli idzie o rozgrywanie kwestią rozszerzenia NATO, Turcy czują się panami sytuacji i uważają że są w stanie bardzo wiele ugrać. I być może mają rację, bo widać już np. że Kongres USA wyraziłby zgodę na sprzedaż Turkom F-16 jeśli Turcja dałaby zielone światło dla Szwecji w NATO.


Turcy nie zrezygnują z tej "rozgrywki" w sprawie rozszerzenia NATO "tylko" ze względu na trzęsienie ziemi i szwedzką pomoc humanitarną, szwedzkich swoich strażaków, medyków itd.


Na koniec apel. Niezależnie od tego jak ocenia się samego Erdogana, tysiące osób straciły dzisiaj dach nad głową. Wielu strąciło także swoich bliskich. Dlatego zachęcam do wspierania zbiórek na rzecz Turcji, np. tej organizowanej przez PAH lub PCPM.


PAH: [https://www.siepomaga.pl/pah-turcjasyria](https://www.siepomaga.pl/pah-turcjasyria)


PCPM: [https://pcpm.org.pl/pomoc](https://pcpm.org.pl/pomoc)


_______________________________


Puls Lewantu możecie śledzić także na:


- Twitterze


- IG


Jeśli chcecie dostawać powiadomienie gdy opublikuję nowy tekst to możecie zapisać się do newlettera na substacku. [KLIK]


#syria #turcja #lagunacontent #bliskiwschod #geopolityka

29641e2c-b471-4489-a998-4e0bc7c15b3f

@rzuf oni nie grają naszym bezpieczeństwem; wpuszczenie kogoś do sojuszu to obligacja wobec niego, turcy mają pełne prawo chcieć coś w zamian.

A blokowanie pomocy humanitarnej po trzęsieniu ziemi, to trzeba k⁎⁎wą być.

Zaloguj się aby komentować

**Rosyjskie bankructwo? Nie tak szybko**


Dużo mówi się o problemach gospodarczych Rosji. Faktycznie są one spore, ale bankructwo Rosji to bardzo odległa perspektywa.


W 2022 r. rosyjskie wydobycie ropy naftowej nie tylko nie zmniejszyło się, ale nawet wzrosło – o ok. 2%, do 10,7 mln baryłek ropy dziennie. Jednocześnie eksport rosyjskiej ropy wzrósł o ok. 7,5%. Po wykluczeniu z zachodnich rynków, Rosjanie zaczęli sprzedawać ropę do Azji. Najlepszym „klientem” okazały się Indie. Na początku 2022 r. Indie nie importowały nawet 100 tysięcy baryłek ropy dziennie (bpd). Jednak w kolejnych miesiącach import rosyjskiej ropy konsekwentnie rósł – do 1,6 mln bpd na początku grudniu. Poniżej grafika przedstawiająca Rosyjski eksport morski ropy do krajów Azji (źródło: Bloomberg).


Coraz trudniej ustalić finalną destynację rosyjskiej ropy. Rosjanie ukrywają te dane – co zresztą zrozumiałe. W efekcie np. w styczniu nie można doliczyć się gdzie trafiało ok. 30 mln baryłek rosyjskiej ropy – z pewnością do Azji, ale gdzie konkretnie? Nie wiadomo.


To, że Rosjanom udało się utrzymać przedwojenny poziom eksportu, to jednak tylko jedna strona medalu. Sankcje zmusiły Rosjan do sprzedawania ropy znacznie poniżej cen rynkowych. W lutym 2023 r. różnica cenowa między Uralem a Brentem to ok. 30$ na baryłce. Poniżej grafika od Financial Times, przedstawiająca tę różnicę cenową.


Na rynku gazu jest gorzej. W 2022 r. produkcja rosyjskiego gazu zmniejszyła się o ok. 13,4% w porównaniu z 2021 r. Jednocześnie eksport rosyjskiego gazu zmniejszył się aż o 45%. Jutro wchodzą natomiast kolejne zachodnie sankcje. Tym razem ban na produkty ropopochodne. To będzie mocne uderzenie w rosyjską gospodarkę, ale nokautu nie należy się spodziewać.


Jeszcze latem szacowano, że PKB Rosji skurczy się o 8-10% w 2022 r. Jednak teraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że w 2022 r. PKB skurczyło się tylko o 2,2%. Według szacunków MFW, teraz Rosjanie wyjdą na prostą, w 2023 r. ich PKB urośnie o 0,3%, a w 2024 r. o 2,1%


Oczywiście te projekcje mogą się zmieć, bo w średnim i długim terminie, sankcje mogą mocniej „przydusić” rosyjską gospodarkę. Jednak jeśli Putin będzie chciał „długiej wojny” (a na to wygląda), to pieniędzy szybko mu nie zabraknie.


Wojna na Ukrainie, wydatki na armię i zachodnie sankcje drenują rosyjską gospodarkę, wykluczają Rosję z zachodnich rynków, utrudniają Rosjanom dostęp do zachodnich technologii. Czy jednak doprowadzą do bankructwa Rosji? To bardzo wątpliwe.


Wykluczona z zachodnich rynków Rosja, próbuje coraz mocniej wiązać się z Azją, łącząc systemy bankowe z Iranem, priorytetyzując rozbudowę korytarza Północ-Południe do Indii, Oczywiście nie jest to idealny scenariusz dla Rosji, ale zacieśnienie współpracy z krajami Azji to nie najgorsza perspektywa. Nie da to Rosji takich korzyści jak handel z Zachodem, ale przynajmniej utrzyma rosyjską gospodarkę na powierzchni. Pytanie do kiedy?


Poza tym to też jest kwestia szerszego dylematu. Napoleon miał kiedyś powiedzieć: "aby prowadzić wojnę potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i pieniędzy". Czy w dzisiejszych czasach to jest nadal aktualne? W sytuacji izolacji politycznej, pieniądze to może być za mało.


_______________


W związku z tym, że wołanie na wykopie i na hejto nie działa to postanowiłem uruchomić newsletter na substacku - zasady są proste, zapisujecie się mailem i dostajecie powiadomienie jak dodam nowy tekst. ( ͡º ͜ʖ͡º) Żeby się zapisać kliknij tutaj


_______________


Info wrzucam na:


- stronę Facebook [Puls Lewantu](https://www.facebook.com/PulsLewantu))


- [Twittera](https://twitter.com/PulsLewantu))


- [stronę internetową](https://pulslewantu.pl/))


- #lagunacontent


_______________


Jeśli ktoś docenia moją pracę i chciałby postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić [pod tym linkiem](https://buycoffee.to/pulslewantu)..) Przypominam też, że mam też [Patronite](https://patronite.pl/PulsLewantu)) - dla Patronów przygotowuję cotygodniowe przeglądy prasy, sesje Q&A, wczesny dostęp do artykułów i inne fajne rzeczy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#ukraina #rosja #lagunacontent

32f9ff1c-52bf-4437-b627-e17baad0f192
070f726b-bd8b-4102-9d5e-47a039e66611
ddf4156e-91b0-4ce7-ab31-2a7808769946

@Wyrocznia nie, gdybys dal i wybor aby pomoc polskiej kobiecie albo ukrainskiej, obu kazal bym isc do roboty, jednak jsk pytasz czy w aktualnej sytuacji politycznej wolę aby polskie karabiny o czolgi się kurzyły zamiast zabijać ruskow(a po to je kupujemu) to wole aby zabijaly ruskow

Zaloguj się aby komentować

Brygada Fatymidzka, czyli Afgańczycy w służbie Assada


Gdy w Syrii wybuchła wojna domowa, do Damaszku zaczęły ściągać tysiące szyickich bojowników. Jedni z nich zdecydowali się na walkę po stronie Assada ze względu na oferowane przez Syryjczyków i Irańczyków gratyfikacje finansowe. W przypadku innych zadecydowały motywy religijne i ideologiczne. O ile pobyt w Syrii bojowników Hezbollahu czy irackich milicji jest dość dobrze znany, o tyle mało mówi się o afgańskich oddziałach, które walczyły po stronie Assada.


Tekst tradycyjnie dostępny także na mojej stronie


Jak domek z kart


Na początku 2012 r. w Syrii wybuchła wojna domowa. Władza Assada trzęsła się w posadach. Rządową armię trapiły masowe dezercje, a z Turcji cały czas napływało uzbrojenie dla rebeliantów. Jeszcze latem 2012 r. rozpoczęła się bitwa o Aleppo, a rebelianci byli bardzo blisko przejęcia pełnej kontroli nad miastem. Teheran pilnie przyglądał się temu co dzieje się w Syrii. Irańczycy szybko doszli do wniosku, że Assad nie utrzyma się u władzy bez zewnętrznego wsparcia. W efekcie Teheran rozpoczął interwencję wojskową w Syrii.


Zamiast jednak wysyłać do Syrii swoich własnych żołnierzy, Irańczycy postanowili wesprzeć Assada nieregularnymi siłami Hezbollahu i szyickich milicji z Iraku. Irańscy wojskowi także pojawili się w Syrii, jednak byli oni porozrzucani po poszczególnych po poszczególnych milicjach, działając jako instruktorzy, doradcy, łącznicy itd. Jedynymi oddziałami frontowymi, które możemy nazwać stricte irańskimi były małe wydzielone jednostki Basidżu (nieregularna formacja wchodząca w skład Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej).


Libańczycy i Irakijczycy nie były jedynymi nacjami, wśród których Irańczycy zaczęli szukać rekrutów na wojnę Assada. Ich uwagę przykuli także Afgańczycy.


Chazarowie – szyici z Afganistanu


Szacuje się, że w Iranie żyje ok. 3 mln uchodźców z Afganistanu. Pierwsza fala uchodźców pojawiła się w Iranie w 1979 r., zaraz po rozpoczęciu radzieckiej inwazji. Ok. 40% afgańskich uchodźców, przebywających w Iranie, to Chazarowie – szyici, którzy posługują się językiem Dari (uważanym za dialekt perskiego).


W latach 80. afgańscy uchodźcy mogli liczyć na stosunkowo szerokie wsparcie ze strony irańskich władz. Jednak po wycofaniu się ZSRR z Afganistanu (1989 r.), a następnie upadku komunistycznego rządu Nadżibullaha (1992 r.), w Iranie zaczęły przybierać na sile nastroje anty-uchodźcze.


Afgańscy uchodźcy są od lat dyskryminowani w Iranie. Utrudnia im się podjęcie pracy zarobkowej, nie mogą się swobodnie poruszać po większości prowincji kraju, a dodatkowo mają ogromne problemy z nabyciem irańskiego obywatelstwa – fakt, że mieszkają w Iranie od lat, albo że już się tutaj urodzili, nic nie zmienia. Nawet dzieci, które urodziły się z mieszanych małżeństw afgańsko-irańskich (jeśli ich ojciec był Afgańczykiem) nie nabywały obywatelstwa „z automatu”, lecz musiały wnioskować o jego nadanie po ukończeniu 18. roku życia (przepisy w tym zakresie zmieniono dopiero w 2019 r.).


Dyskryminacja dotyka także Chazarów, a zatem grupę etniczną, która – ze względu na religię i język – jest bardzo bliska kulturowo Irańczykom.


Afgańska armia szyicka


Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej uznał Chazarów za idealną „bazę rekrutacyjną”. Oprócz wysokich gratyfikacji pieniężnych za wyjazd do Syrii, Korpus oferował im irańskie obywatelstwa. To zachęciło wielu Afgańczyków do zaciągnięcia się na służbę u Assada jeszcze w 2012 r.


Afgańskich ochotników było tak dużo, że już w 2013 r. powołano odrębną jednostkę, złożoną prawie wyłącznie z Afgańczyków – Brygady Fatymidzkie. Oprócz Chazarów w skład Brygady weszli Irańczycy w roli oficerów i instruktorów.


Sama nazwa – Brygady Fatymidzkie – stanowiła nawiązanie do szyickiego kalifatu fatymidzkiego, który istniał w X-XI w.


W służbie Assada


Brygady Fatymidzkie wzięły udział w wielu bitwach, walcząc niemal na wszystkich frontach syryjskiej wojny domowej. Afgańczycy bili się o Damaszek, Palmyrę, czy Darę. Wzięli także udział w zażartych walkach miejskich o Aleppo, gdzie ponieśli bardzo wysokie straty.


Podczas bitwy o Aleppo, Brygadzie Fatymidzkiej powierzono m.in. zajęcie dzielnicy Sheikh Saeed. Aby zdobyć dzielnicę najpierw należało przekroczyć autostradę M5, a dopiero później wedrzeć się do zabudowy mieszkalnej. Atakując przez otwarty teren i nacierając na silne umocnione pozycje rebeliantów, Afgańczycy ponosili horrendalne straty. Jednak po kilku dniach nieustannego szturmowania pozycji rebeliantów, udało im się wedrzeć do dzielnicy Sheikh Saeed.


Irańskie media utrzymują, że większość bojowników Brygady Fatymidzkiej stanowią Afgańczycy weterani dżihadu przeciwko ZSRR i wojny iracko-irańskiej. Tacy weterani zdarzali się co prawda w szeregach Brygady, jednak stanowili mały ułamek w „morzu słabo przeszkolonych rekrutów”, którzy przed przyjazdem do Syrii nie dysponowali żadnym doświadczeniem bojowym.


Afgańczycy walczyli w Syrii przede wszystkim jako lekka piechota. Jednak na ich wyposażeniu znalazło się także nieco sprzętu ciężkiego, w tym – co ciekawe – czołgi T-90. Nie wiadomo jak dokładnie Brygada weszła w posiadanie T-90, ale najprawdopodobniej kilka sztuk czołgu zostało przekazanych Afgańczykom bezpośrednio przez Rosję, a sam zakup opłacił natomiast Iran.


W 2015 r. Brygada Fatymidzka została przekształcona w Dywizję, jednak nadal afgańska jednostka jest potocznie zwana „liwą” (ar. brygadą). Dokładna liczebność Brygady nie jest znana. Irańskie media podają najczęściej liczbę 20 tysięcy bojowników. Szacuje się jednak, że faktyczny rozmiar jednostki był mniejszy. W momencie przekształcenia w dywizję w 2015 r. liczebność jednostki szacować można było na od 5-10 tys. bojowników.


Rozczarowanie i żal


Mimo, że oficjalna irańska narracja próbuje przedstawić obecność Libańczyków, Irakijczyków czy Afgańczyków w Syrii jako „świętą wojnę” w obronie szyizmu, to z wywiadów z Chazarami, którzy postanowili walczyć po stronie Assada wynika, że za ich wyjazdem do Syrii wcale nie stały motywy religijne, lecz obietnica otrzymania irańskiego obywatelstwa. Pozwoliłoby im to zalegalizować swój pobyt w Iranie oraz podjąć lepszą pracę – zdarza się, że nawet dobrze wykształceni Afgańczycy muszą pracować w Iranie znacznie poniżej swoich kwalifikacji.


Obietnice, którymi Afgańczycy byli mamieni w irańskich centrach rekrutacyjnych, okazały się jednak tylko mrzonkami. Po zakończeniu służby w Syrii, bardzo mało Afgańczyków faktycznie otrzymało irańskie obywatelstwa. Większość z nich mogła liczyć np. na kilku miesięczne karty pobytu, ale nie na obywatelstwo. Cześć z nich była tak rozgoryczona, że – zaraz po powrocie do Iranu – decydowali się na wyjazd do ojczystego Afganistanu lub nielegalną emigrację do Europy.


Rodziny poległych Afgańczyków też nie mogły liczyć na wiele ze strony irańskich władz. Dochodziło nawet do tak absurdalnych sytuacji, że rodziny bojowników poległych w Syrii otrzymywały…komplet pościeli, książkę, czy pamiątkowy dyplom.


Epilog


Gdy Państwo Islamskie zostało rozbite, a walki między wojskami rządowymi a rebeliantami ustały, Brygada Fatymidzka zaczęła wycofywać się z Syrii. Nie był to jednak odwrót całkowity. Szacuje się, że w Syrii nadal przebywa ok. 500-1000 Afgańczyków. Ich obecność w Syrii ma zapewnić Irańczykom możliwość szybkiego odtworzenia afgańskich oddziałów w sytuacji ponownego przejścia syryjskiej wojny domowej w „gorącą fazę”.


O Brygadzie Fatymidzkiej zrobiło się ponownie głośno w na przełomie 2020 i 2021 r. W lutym 2020 r. Amerykanie podpisali porozumienie pokojowe z talibami i zaczęli wycofywać swoje siły z Afganistanu. Właśnie w takiej atmosferze, w grudniu 2020 r. Dżawad Zarif (ówczesny szef MSZ-u) udzielił wywiadu afgańskiej telewizji TOLO News, w którym stwierdził że na prośbę rządu w Kabulu, Iran mógłby wysłać do Afganistanu tysiące bojowników Brygady Fatymidzkiej.


Ten pomysł poparła część irańskich konserwatystów. Jednak ostatecznie skończyło się tylko na deklaracjach. Władze Iranu, z ajatollahem Chameneim na czele, uznały bowiem że lepiej podejść to talibów pragmatycznie i wypracować z nimi jakąś formułę współpracy niż być kolejnym państwem – po Wielkiej Brytanii, ZSRR i USA – które zdecyduje się na interwencję zbrojną w Afganistanie.


_______________


Info wrzucam na:


- stronę Facebook [Puls Lewantu]( https://www.facebook.com/PulsLewantu)) )


- [Twittera]( https://twitter.com/PulsLewantu)) )


- [stronę internetową]( https://pulslewantu.pl/)) )


- #lagunacontent


_______________


Jeśli ktoś docenia moją pracę i chciałby postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić [pod tym linkiem]( https://buycoffee.to/pulslewantu)..) .) Przypominam też, że mam też [Patronite]( https://patronite.pl/PulsLewantu)) ) - dla Patronów przygotowuję cotygodniowe przeglądy prasy, sesje Q&A, wczesny dostęp do artykułów i inne fajne rzeczy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#bliskiwschod #iran #syria #lagunacontent

4e3f7177-9b22-46ad-9f38-be48dcecb48d
748092f6-fb07-4255-a42e-73539addea87
ec4d0c84-14cf-49b2-8deb-1435b7944256
90f67990-2e1b-49db-90a2-b918bafff8ca
d9ad6e2c-e3cf-4b03-a697-fd748813aae8

Zaloguj się aby komentować

Eksplozje w Iranie. Drony nad Isfahanem


Wczoraj media społecznościowe obiegły zdjęcia i filmy z Iranu. Te same materiały były podawane dalej, z coraz to „mocniejszym” podpisem. Jedni twierdzili, że to pożar fabryki amunicji, inni że zbłąkane drony, a inni że naloty Izraela na podziemne irańskie ośrodki badawcze. Dzisiaj kurz już opadł i możemy na spokojnie przeanalizować całe zdarzenie.


Tekst tradycyjnie dostępy także na Blogu.


Zacznijmy od tego co wiemy na pewno. W mieście Azarszahr (niedaleko Tebrizu, północny Iran) doszło do pożaru w strefie przemysłowej. Niektórzy twierdzili, że to pożar fabryki amunicji, ale nagrania z miejsca zdarzenia tego nie potwierdzają. Bardziej skłaniam się ku wersji, którą podała Agencja Tasnim że to był pożar na terenie zakładów produkujących olej silnikowy – na nagraniu z pożaru widać kilka silosów, tłumaczyłoby to tez charakterystyczny słup ognia nad zakładem.


Wczoraj wieczorem doszło także do wybuchów w Isfahanie (centralny Iran). Lokalne źródła twierdzą, że nad miastem zaobserwowano trzy mini-drony. Na nagraniu widać jak jeden z nich wybucha nad centrum handlowym w północnej części miasta.


Irańskie ministerstwo obrony narodowej potwierdziło informację o trzech dronach nad Isfahanem. Jednocześnie wojsko poinformowało, że jeden dron został zestrzelony, a dwa pozostałe rozbiły się na dachu budynku podległego Ministerstwu Obrony – część źródeł donosi że te dwa drony dostały się w „pułapki” – prawdopodobnie chodzi o metalowe siatki „anty-dronowe”, które są ostatnio rozwieszane nad irańskimi budynkami (takie siatki wykorzystywane są obecne także na Ukrainie, w ten sposób Ukraińcy ostatnio „złapali” rosyjskiego Lanceta, który chciał uderzyć w armatohaubicę Kraba).


Analizując zdjęcia satelitarne z okolic centrum handlowego w Isfahanie, wydaje mi się że celem dronów nie było samo centrum handlowe, lecz raczej obiekt położony po drugiej stronie ulicy – Instytut Materiałoznawstwa i Energii, który powiązany jest z Irańskim Centrum Badań Kosmicznych.


Teoretycznie jest to obiekt stricte naukowy, podległy Ministerstwu Technologii. Jednak z racji tego, że w Isfahanie znajdują się także zakłady produkujące drony, niewykluczone że naukowcy z Instytutu Materiałoznawstwa i Energii są w jakiś sposób zaangażowani w prace nad irańskimi dronami.


Tę teorię zdaje się także potwierdzać irańskie ministerstwo obrony, które odnosząc się do „incydentu” z Isfahanu, poinformowało że celem ataku był „warsztat/pracownia” podległa Ministerstwu Obrony.


Jeśli nad Isfahanem były trzy drony, to z pewnością jeden z nich nie dotarł do celu – tak jak wspomniałem, jeden wybuchnął obok centrum handlowego, po drugiej stronie ulicy. Co stało się z dwoma pozostałymi? Nie do końca wiadomo. Ministerstwo Obrony twierdzi, że spadły one na dach „warsztatu” (czyli najpewniej na dach Instytutu Materiałoznawstwa i Energii), nie wyrządzając przy tym większych szkód.


Na ten moment ciężko powiedzieć cokolwiek więcej na temat ataku w Isfahanie. Moim zdaniem będzie trzeba poczekać na zdjęcia satelitarne, aby ocenić skalę zniszczeń na terenie Instytutu Materiałoznawstwa i Energii. Strzelam jednak, że nie są zbyt duże, bo zarówno świadkowie zdarzenia, jak i Ministerstwo Obrony twierdzą, że były to bardzo małe drony – także nie mogły nieść jakiejś znaczącej ilości materiałów wybuchowych.


Wczoraj pojawiło się sporo fejków na temat wydarzeń z Iranu. Przykładowo twierdzono, że w mieście Khoy (Choj) doszło także do ataku – na czego dowód wstawiano zdjęcia ze skutków trzęsienia ziemi, które miało miejsce tam wczoraj, w godzinach wieczornych – na kilka godzin przed atakiem na Isfahan.


Pojawiła się także masa teorii spiskowych na temat tego kto stoi za wczorajszymi atakami. Według niektórych z nich za atakiem na Isfahan miał stać Azerbejdżan lub Izrael. W piątek w Teheranie doszło do ataku na azerską ambasadę, w którym zginął szef ochrony ambasady. Azerski MSZ zarzucił Iranowi, że atak jest skutkiem nagonki anty-azerskiej prowadzonej przez irańskie władze. Jednocześnie Azerowie podjęli decyzję o ewakuacji swojej ambasady z Teheranu.


Druga teoria spiskowa, to ta ze atakiem stoi Izrael. Animozje między Izraelem a Iranem są powszechnie znane. Tę teorię dodatkowo ma uwiarygadniać wizyta szefa CIA w Izraelu, a także fakt że w tym tygodniu w Izraelu odbyły się ćwiczenia Juniper Oak 23.2, w ramach których amerykański i izraelskie lotnictwo ćwiczyło m.in. ataki na obiekty położone w głębi terytorium przeciwnika.


Osobiście uważam obie te teorie za naciągane, zwłaszcza tę wersję o azerskim odwecie za atak na ambasadę. Sprawcy wczorajszego zamieszania niekoniecznie trzeba szukać poza granicami Iranu. W samym Iranie jest sporo grup, które mogłyby odpowiadać za to wczoraj stało się w Isfahanie. Zwłaszcza, że wczorajszy nie był jakąś operacją na dużą skalę – pożar w Azarszahr to mógł być przypadek, natomiast drony nad Isfahanem to były bardzo małe maszyny, co może sugerować że korzystano z cywilnych konstrukcji.


_______________


Info wrzucam na:


- stronę Facebook [Puls Lewantu](https://www.facebook.com/PulsLewantu))


- [Twittera](https://twitter.com/PulsLewantu))


- [stronę internetową](https://pulslewantu.pl/))


- #lagunacontent


_______________


UWAGA, WAŻNE:Jeśli ktoś chce być wołany do przyszłych wpisów to musisz zaplusować [wpis pod tym linkiem](https://www.wykop.pl/wpis/64378045/chcesz-byc-wolany-a-do-wpisow-z-tagu-lagunacontent/)..) Wypisać się z wołania można cofając plusa pod zalinkowanym wpisem.


_______________


Jeśli ktoś docenia moją pracę i chciałby postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić [pod tym linkiem](https://buycoffee.to/pulslewantu)..) Przypominam też, że mam też [Patronite](https://patronite.pl/PulsLewantu)) - dla Patronów przygotowuję cotygodniowe przeglądy prasy, sesje Q&A, wczesny dostęp do artykułów i inne fajne rzeczy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#bliskiwschod #iran #lagunacontent

d2c63ffa-b834-4597-aeb1-58cb3bad5002
dfd4b5c1-6807-41db-ab80-1f5f309b664f
832e6baa-a6ee-4741-be16-bed039d11ca0

Zaloguj się aby komentować

**Wybuchy w Iranie**


Bardzo dużo dezinformacji, fejkowych zdjęć i przerobionych wideo. Co wiemy na pewno? *Polecam czytać bezpośrednio na Twitterze, tam znajdziecie nagrania*


Doszło do wybuchu w strefie przemysłowej Azarszahr (pod Tebrizem) oraz niedaleko centrum handlowego w Isfahanie (centralny Iran).


W Azarszahr doszło do pożaru. Część osób twierdzi, że to fabryka amunicji, ale jak mówi @Przybyszewski_L to nagranie nie przedstawia ani wybuchu ani pożaru w składzie amunicji.


W Isfahanie natomiast trzy małe drony pojawiły się nad miastem. Jeden z nich został strącony niedaleko centrum handlowego (wideo poniżej). Irański MON wydał komunikat o ataku na Isfahan, w którym potwierdził atak i poinformował, że zniszczenia są minimalne.


Po Twitterze (i nie tylko) lata dużo fejków. Radzę na nie uważać. Przykładowo: drony miały także zaatakować cele na terenie miasta Khoy (Choj) w Iranie. Tyle, że to nieprawda. Kilka godzin wcześniej doszło tam zwyczajnie do trzęsienia ziemi.


Razem z @Przybyszewski_L proponujemy zwyczajnie iść spać.


I nie, wojny z Izraelem nie będzie.


https://twitter.com/PulsLewantu/status/1619498534486827009


#iran #lagunacontent

Juniper Oak 23.2. USA i Izrael ćwiczą atak na Iran


Przedwczoraj zakończyły się ćwiczenia wojskowe Juniper Oak 23.2. Były to największe wspólne manewry USA i Izraela w historii. Ćwiczyły zarówno siły powietrzne, lądowe, jak i morskie. Łącznie ok. 7500 żołnierzy z obu krajów. Oficjalnie ćwiczenia nie były wymierzone w żadne państwo, jednak izraelskie media donoszą że wojskowi ćwiczyli m.in. niszczenie obiektów badawczych w głębi terytorium przeciwnika, co od razu budzi skojarzenia związane z irańskim programem nuklearnym.


Tekst tradycyjnie dostępy także na Blogu.


Ostrzeżenie dla Iranu


Ćwiczenia Juniper Oak 23.2.trwały 4 dni. Wzięły w nich udział zarówno wojska lądowe, powietrzne, jak i morskie. Jednak dominującą rolę odegrały Siły Powietrzne. Na niebie znalazło się ok. 140 samolotów, a wśród nich m.in. bombowce B-52, a także myśliwce F-35, F-15, F-16, czy FA-18. Kluczowymi uczestnikami ćwiczeń były tankowce powietrzne Boeing KC-46. Amerykanie i Izraelczycy ćwiczyli bowiem ataki z powietrza na cele znajdujące się daleko w głąb terytorium przeciwnika, co wymaga tankowania podczas lotu. Na marginesie warto wspomnieć, że Izraelczycy podpisali w zeszłym roku umowę na dostawy czterech takich powietrznych tankowców.


Oficjalnie ćwiczenia nie były wymierzone w żaden kraj, jednak sam fakt ćwiczenia ataków na cele położone daleko w głąb terytorium przeciwnika, od razu budzi skojarzenia związane z irańskim programem nuklearnym. Izraelczycy od lat ostrzegają, że jeśli dojdą do wniosku, że Iran jest bliski skonstruowania broni jądrowej to nie będą się temu biernie przyglądać i – mówiąc eufemistycznie – podejmą odpowiednie kroki w celu neutralizacji zagrożenia.


Wrażenie, że ćwiczenia wymierzone były w Iran wzmacniają także informacje izraelskich mediów. Otóż, według izraelskiego Kanału 12, podczas ćwiczeń wojskowi mieli bombardować cele na pustyni Negew, które miały imitować irańskie ośrodki badawcze.


Odstraszanie a realna konfrontacja


Amerykańsko-izraelskie ćwiczenia wojskowe z pewnością trzeba odbierać jako demonstrację siły, wpisującą się w izraelską doktrynę odstraszania. Izraelczycy są zwolennikami strategii wysuniętej obronny i dlatego opowiadają się za prewencyjnym atakowaniem celów poza granicami Izraela, w ten sposób uprzedzając ewentualny wrogi atak wymierzony w Izrael. Dlatego np. Izraelczycy regularnie atakują irańskie konwoje czy bazy wojskowe znajdujące się na terenie Syrii.


Izrael nie pierwszy raz mierzy się z zagrożeniem skonstruowania bomby atomowej przez jednego ze swoich bliskowschodnich rywali. W 1981 r., w ramach Operacji Opera, Izraelczycy zniszczyli ośrodek Tuwaitha pod Bagdadem, gdzie – jak uważali – Saddam Husajn miał prowadzić tajny wojskowy program nuklearny. Z perspektywy czasu wiemy, że zagrożenie ze strony Saddama było w dużej mierze wyimaginowane.


Realne było jednak zagrożenie ze strony Syryjczyków. Na początku lat dwutysięcznych Syryjczycy, we współpracy z Koreą Północną, w tajemnicy budowali reaktor jadowy na Pustyni Syryjskiej, niedaleko miasta Dajr-az-Zaur. Izrael jednak dowiedział się o tym i w 2007 r., w ramach Operacji Orchard, zniszczył reaktor.


Izrael, jeśli poczuje się zagrożony, nie obawia się przeprowadzić prewencyjnego ataku. Jednak w przypadku ewentualnego ataku na irańskie ośrodki badań nuklearnych, sprawa nie jest taka oczywista.


Część irańskich ośrodków badawczych znajduje się bowiem głęboko pod ziemią. Tak jest chociażby w przypadku zakładów wzbogacania uranu Fordow. Część ośrodka w Natanz także znajduje się pod powierzchnią.


Dokonując nalotów na podziemne irańskie ośrodki, Izraelczycy nie mogliby mieć pewności że wszystkie zostaną zniszczone. Poza tym pojawia się ryzyko, że Iran mógłby odpowiedzieć zbrojnie. Teheran posiada zaawansowany program rakiet balistycznych, a ponadto współpracuje z wieloma organizacjami zbrojnymi w regionie.


W efekcie, rozważając opcję ataku na Iran, Izraelczycy muszą brać pod uwagę także czarny scenariusz, w którym nie tylko nie uda im się zniszczyć wszystkich ośrodków badawczych, ale także nastąpi atak odwetowy: irańskie rakiety balistyczne zostaną wystrzelone w kierunku Izraela, dojdzie do kolejnej konfrontacji Hamasem na terenie Strefy Gazy i Hezbollahem na pograniczu libańsko-izraelskim.


Szpiedzy, wirusy i zabójcy


Opcja nalotów na Iran jest jednak ostatecznością, a Izrael skupia się przede wszystkim na działaniach pod progiem wojny, zabijając irańskich naukowców, czy sabotując irańskie ośrodki badawcze.


W latach 2010-2012, gdy prace przy irańskim programie nuklearnym wyraźnie przyspieszyły, 5 ważnych irańskich naukowców zginęło w zamachach. Wszystko wskazuje na to, że za ich śmiercią stał Izrael. W ten schemat, wpisuje się także późniejsze morderstwo, z 2020 r., Mohsena Fakhrizadeha którego media nazwały „ojcem irańskiego programu nuklearnego”.


Irańskie ośrodki badawcze mierzą się także z zagrożeniami cybernetycznymi. W 2010 r. ośrodek w Natanz został zaatakowany przez wirusa Stuxnet, który nie tylko zniszczył ok. 1/5 irańskich wirówek (służą do wzbogacania uranu), ale także dał hakerom dostęp do tajnych danych na temat irańskiego programu nuklearnego.


Nigdy nie ustalono kto dokładnie stał za Stuxnetem, ale najbardziej prawdopodobne wydaje się że wirusem był efektem wspólnej pracy amerykańskich i izraelskich hakerów.


Podsumowując, Izrael nie boi się przeprowadzać prewencyjnych ataków, jednak zawsze robi to „z głową”. Jeśli jest opcja działań niekonwencjonalnych (wirusy, zamachy), to jak najbardziej z nich korzysta. Ma to szczególne znaczenie zwłaszcza gdy rozpatrujemy sprawę irańskiego programu nuklearnego, bo tutaj izraelskie naloty mogą nie tylko być niewystarczające do zniszczenia wszystkich ośrodków badawczych, ale konfrontacja izraelsko-irańska szybko może przerodzić się w regionalną wojnę, w której Izrael będzie musiał walczyć na kilku frontach naraz.


_______________


Info wrzucam na:


- stronę Facebook [Puls Lewantu](https://www.facebook.com/PulsLewantu)))


- [Twittera](https://twitter.com/PulsLewantu)))


- [stronę internetową](https://pulslewantu.pl/)))


- #lagunacontent


______________


Jeśli ktoś docenia moją pracę to może wesprzeć mnie na:


- Patronite: https://patronite.pl/PulsLewantu


- stawiając mi wirtualną kawę: https://buycoffee.to/pulslewantu


#bliskiwschod #izrael #iran #lagunacontent

5fa6cc8e-6d5f-4dcf-bbc9-b212f87ae092
59edc101-384d-4985-875d-071b16a446a8
8ef9cf93-b341-479b-87b1-07dea1b38501
658d4cf0-ff21-43b0-a402-b86ea4e6075c
013c1962-a7dc-4243-91b9-07f2c944f791

@redve u mnie nad chałupą latały chyba 3 miesiące, jak normalnego pasażerskiego nie słyszysz, to jak leci demokracja to były takie dni że było słychać w domu. Tak, popieram, tak piszę o stratotankerach albo innych, bo rożne cysterny latały.

Wczoraj mi awacs latał nad głową cały dzień. Zauważyłem też, że tenże, startuje i ląduje w Polsce. Nigdzie nie widziałem informacji, żeby awacsy, stacjonowały na naszych lotniskach. W Rumunii od kilku dni chyba 3 sztuki mają bazę.

Zaloguj się aby komentować

Atak na ambasadę Azerbejdżanu w Iranie


Dzisiaj nad ranem napastnik, uzbrojony w karabin AK-47, wtargnął na teren ambasady Azerbejdżanu w Teheranie. Zanim został obezwładniony, zdążył śmiertelnie postrzelić szefa ochrony ambasady oraz ranić dwóch strażników. Azerski MSZ, zarzucając Irańczykom niezapewnienie placówce dostatecznej ochrony, podjął decyzję o ewakuacji całego personelu ambasady. Tymczasem od kilku miesięcy obserwujemy wzrost napięcia na Kaukazie. Azerbejdżan prze w kierunku ponownej konfrontacji z Armenią i przejęcia kontroli nad tzw. korytarzem Zangezur. Teheran nie tylko opowiada się w tej konfrontacji po stronie Armenii, ale sygnalizuje także – w sytuacji wznowienia walk – gotowość do interwencji zbrojnej na Kaukazie.


Tekst tradycyjnie dostępy także na Blogu.


Atak na ambasadę


Irańskie władze twierdzą, że napastnik który wtargnął dzisiaj na teren ambasady Azerbejdżanu działał sam, a jego motywy były stricte osobiste. Teherańska Prokuratura poinformowała, że żona napastnika jest obywatelką Azerbejdżanu i kilka miesięcy temu, po wizycie w ambasadzie, miała zaginąć. Napastnik twierdzi, że jest jego żona jest przetrzymywana na terenie ambasady Azerbejdżanu.


Szef policji w Teheranie, gen. Hosejn Rahimi, twierdzi że napastnik wtargnął na teren ambasady z dwójką swoich dzieci. Jednak na nagraniach spod ambasady nie widać, aby towarzyszyły one napastnikowi.


Azerbejdżan całkowicie odrzucił irańską wersję wydarzeń. Azerski MSZ stwierdził, że atak na ambasadę jest konsekwencją anty-azerskiej kampanii propagandowej, która trwa właśnie w Iranie. Jednocześnie Azerowie podjęli decyzję o ewakuacji całego personelu ze swojej ambasady w stolicy Iranu.


Na Kaukazie znów gorąco


Dzisiejsze wydarzenia musimy oceniać z szerszej perspektywy, tj. obecnej sytuacji politycznej na Kaukazie. Iran i Azerbejdżan to dwa bliskie sobie kulturowo kraje. W obu krajach dominują szyici. Ponadto Azerbejdżan przez wiele wieków stanowił tradycyjną strefę wpływów Iranu – aż do początku XIX w., gdy po dwóch wojnach z Rosją, Iran utracił kontrolę nad Azerbejdżanem i został wypchnięty za Kaukaz.


Mimo bliskości kulturowej, relacje między Teheran a Baku są dość niemrawe. Oba kraje co prawda współpracują przy ważnych projektach infrastrukturalnych np. przy Międzynarodowym Korytarzu Transportowym Północ-Południe (Rosja-Iran-Indie), jednak bliskie stosunki Azerbejdżanu z Izraelem i Turcją są źródłem stałych napięć na linii Teheran-Baku.


W ostatnim czasie Irańczykom nie podoba się zwłaszcza parcie Azerbejdżanu do dalszej konfrontacji z Armenią. Baku wygrało wojnę w 2020 r., jednak nie jest do w pełni zadowolone z układu pokojowego. Azerowie chcą przejąć jeszcze kontrolę nad tzw. korytarzem Zangezur, który przebiega wzdłuż granicy z Iranem i oddziela od siebie Nachiczewańską Republikę Autonomiczną od reszty Azerbejdżanu. Gdyby Azerowie przejęliby ten korytarz to uzyskaliby bezpośrednie połączenie lądowe Turcja-Baku.


Od czasu wybuchu wojny na Ukrainie, a co za tym idzie zmniejszonego zaangażowania Rosji na Kaukazie, Azerbejdżan wywiera coraz większą presję na Armenię w sprawie korytarza Zangezur. Nie podoba się to Iranowi, który jest przeciwny zmianie obecnego układu sił w regionie.


W ostatnich miesiącach irańscy dyplomaci ostrzegają Baku przed wznowieniem walk. Jednocześnie Teheran demonstruje swoją gotowość do interwencji zbrojnej. W październiku Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej przeprowadził manewry wojskowe przy granicy z Azerbejdżanem, ćwicząc forsowanie granicznej rzeki Araks.


Teheran jest zaniepokojony obecną sytuacją na Kaukazie. Z jednej strony jest przeciwny zmianie układu sił, jednocześnie jednak próbuje zbytnio nie antagonizować, sprzymierzonej z Azerami, Turcji, która pomaga Irańczykom obchodzić amerykańskie sankcje. Zmniejszona obecność Rosjan na Kaukazie wciąga jednak Irańczyków – nieco mimo woli – w kaukaski konflikt.


Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat obecnej sytuacji wewnętrznej w Iranie, gdzie od września zeszłego roku nieustannie trwają protesty, to zachęcam do obejrzenia materiału, który przygotowałem razem z kanałem Good Times Bad Times. https://www.youtube.com/watch?v=8x8xt7UbxiE


_______________


Info wrzucam na:


- stronę Facebook [Puls Lewantu](https://www.facebook.com/PulsLewantu))


- [Twittera](https://twitter.com/PulsLewantu))


- [stronę internetową](https://pulslewantu.pl/))


- #lagunacontent


______________


Jeśli ktoś docenia moją pracę to może wesprzeć mnie na:


- Patronite: https://patronite.pl/PulsLewantu


- stawiając mi wirtualną kawę: https://buycoffee.to/pulslewantu


#bliskiwschod #kaukaz #iran #azerbejdzan #lagunacontent

003cf193-f6f6-44c0-b3e1-ee062ca3ff4a
e470d08c-a415-4d86-ad3e-de13a330fe1c
5570384c-b467-41b0-bc0d-6113c18d1c04
c87dae8f-7da7-4e09-9265-ea9b3ac5b9cb

@GigaJanusz Tak, widziałem, tekst INE jest w dużej mierze oparty o raport The Foundation for Defense of Democracies (FDD). To jest neokonserwatywny think-tank, który powiązany jest z jastrzębiami z Partii Republikańskiej. Szef FDD, Mark Dubowitz, jak i zresztą całe FDD od lat grają na rozłam Iranu, piszą różne raporty podkreślające jak to Iran zaraz upadnie (to m.in. FDD pompowało balonik o nazwie "polityka maksymalnej presji") czy rozpadnie się od wewnątrz (bo podziały wewnętrzne). Generalnie FDD to organizacja polityczna a nie analityczna. W każdym razie, zmierzając do brzegu, Teheran oczywiście monitoruje nastroje w irańskim Azerbejdżanie, ale realnego zagrożenia separatyzmem nie ma.


Raport INE jest imho mało szczegółowy, bo pojawia się tam np. sugestia że azerski nie funkcjonuje w życiu publicznym, tylko że głównie jest to język, którym irańscy Azerowie posługują się w domach. No nie do końca. Faktem jest że część azerskich Irańczyków chce np. zajęć z azerskiego w szkołach, ale to nie jest tak że ten język w ogóle nie istnieje w życiu publicznym. W Iranie działają swobodnie azerskie gazety, radia, nikt ich nie zamyka. Mało tego, Azerbejdżan (Baku) narzeka że część irańskich stacji nadaje po azersku transmisje religijne i podburza ludność Azerbejdżanu. XD


Generalnie z obiektywnym przedstawieniem sytuacji Azerów w Iranie jest problem, bo za dużo ludzi ma ukryty cel w przekonaniu innych do swoich racji. I łatwiej jest grzać temat azerskiego separatyzmu w Iranie niż np. to że w latach 90., jak upadał ZSRR, to cześć irańskich Azerów czuła się na tyle u siebie, że chciała przyłączenia radzieckiej republiki Azerbejdżanu do Iranu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

W ciągu ostatnich 2 miesięcy iracki dinar stracił ok. 9% swojej wartości względem dolara. To efekt zwiększenia kontroli nad obrotem dolarem przez banki w USA. Amerykanie chcą w ten sposób ukrócić, uskuteczniany przez Irakijczyków, szmugiel dolarów do sąsiedniego Iranu.


Iracki Bank Centralny utrzymuje stały kurs wymiany dolara. 1 USD = 1470 IQD (dinar). Jednak od końca listopada, w lokalnych kantorach kurs wymiany szybko wzrasta. W tym tygodniu kurs wynosi już 1 USD = 1670 IQD. Kryzys walutowy w Iraku spowodowany jest zmianami prawnymi w USA.


W listopadzie '22 Amerykanie zaczęli bardziej szczegółowo przyglądać się obrotowi dolarem, w szczególności w zakresie prania pieniędzy i obchodzenia sankcji nałożonych na Iran.


Gdy zmiany weszły w życie, z dnia na dzień Bank Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku zablokował ok. 80% irackich transakcji z wykorzystaniem dolara. Powód? Niedostateczna ilość informacji o transakcji i podejrzenie prania pieniędzy lub szmuglu do Iranu.


W efekcie tych zmian iracki dinar stracił ok. 9% swojej wartości (względem dolara). Iracki Bank Centralny ma tutaj związane ręce, a premier Sudani zapowiedział, że wyśle do Waszyngtonu specjalną delegację, która poprosi Amerykanów o czasowe wyłączenie Iraku spod nowych przepisów.


Wątpliwe jednak, że Amerykanie zgodzą się iść Bagdadowi na rękę. Dolary są bowiem masowo szmuglowane poza Irak - szacuje się, że poza granicami Iraku ląduje nawet do 50% "irackich dolarów". Duża ich część trafia do objętego amerykańskimi sankcjami Iranu.


Tymczasem w Iraku wrze. Spadek wartości dinara doprowadził do kilku demonstracji przeciwko rządowi Sudaniego. Żeby uspokoić nastroje, Sudani zmienił szefa Banku Centralnego - (ruch typowo PR-owy, bez wpływu na realną sytuację, którą uzdrowić może tylko "dogadanie się" z USA).


Stronnictwo pro-irańskie w Iraku tradycyjnie uderza w anty-amerykańskie tony. Przykładowo Hadi Amiri (szef Fatahu) oskarżył Waszyngton o spisek i stwierdził: "Amerykanie używają dolara jako broni, żeby zagłodzić ludzi".


Jeśli kryzys walutowy będzie się pogłębiał, to wydaje się że będzie to dobry moment do powrotu na polityczną scenę Muktady Sadra, który po zamieszkach w Bagdadzie latem '22, taktycznie ogłosił, że wycofuje się z polityki.


_______________


Info wrzucam na:


- stronę Facebook [Puls Lewantu](https://www.facebook.com/PulsLewantu))


- [Twittera](https://twitter.com/PulsLewantu))


- [stronę internetową](https://pulslewantu.pl/))


- #lagunacontent


Jeśli ktoś docenia moją pracę i chciałby postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić [pod tym linkiem](https://buycoffee.to/pulslewantu)..) Przypominam też, że mam też [Patronite](https://patronite.pl/PulsLewantu)) - dla Patronów przygotowuję cotygodniowe przeglądy prasy, sesje Q&A, wczesny dostęp do artykułów i inne fajne rzeczy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#bliskiwschod #irak #lagunacontent

36766b2f-3868-429b-ba00-1e381bdfc832

@etutuit Przestać prac i szmuglować - w przypadku Iraku to jest nierealne, tam większość osób pracuje w sektorze publicznym i korupcja jest na potężną skalę, a ponadto w kraju działają legalnie milicje, które nie chcą podporządkować się premierowi, a nawet potrafią czasami przyjechać pod rezydencję premiera i mu wygrażać (tak było za poprzedniego premiera, Kadhimiego). Wyegzekwować cokolwiek w tym kraju jest niemożliwe. Zwłaszcza, że akurat jakby np. zwiększyć kontrolę na granicach to zaraz stronnictwo pro-irańskie by podniosło larum. Tak było też za wspomnianego Kadhimiego. Jak tylko wymienił dużą część pograniczników, zaczął zakładać im sprawy o korupcję i walczył ze szmuglem narkotyków z Iranu, to momentalnie zaczął narastać opór ze strony milicji. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Wall Street Journal: Przeznaczone dla Ukrainy Abramsy najprawdopodobniej zostaną dopiero zamówione u producenta a nie wydane Ukraińcom "od razu z magazynów".


Biden nie sprecyzował w jakim czasie mają trafić na Ukrainę, ale WSJ sugeruje, że mogą to być lata


https://www.washingtonpost.com/national-security/2023/01/24/abrams-leopard-tanks-ukraine/


#ukraina #lagunacontent

ade879b0-3097-423f-a85d-c4a52e3ccf75

@janlaguna Trochę to by było dziwne. Po co Biden miałby to ogłaszać teraz skoro czołgi trafią na ukraine za rok? Ukraińcy potrzebują ich na wczoraj. Mam nadzieję, że jednak sytuacja inaczej wygląda.

@janlaguna WSJ często nie trzyma się kupy. Czemu mieli by tak zrobić? Żeby pozbyć ich systemów natowskich? Przecież abramsy są relatywnie łatwe w serwisowaniu. Dalej - czemu mieli by im dać nowe a nie jakieś używki wyprodukowane parenaście lat temu?

Zaloguj się aby komentować

Bitwa o Bachmut, czyli powtórka z Lisiczańska


Bitwa o Bachmut pod wieloma względami przypomina bitwę o Lisiczańsk. Tak jak latem pod Lisiczańskiem, tak teraz pod Bachmutem rosyjska taktyka jest podporządkowana jednemu celowi – wyjściu na tyły przeciwnika i zdobyciu kontroli ogniowej nad drogami prowadzącymi do miasta.


Tekst tradycyjnie dostępy także na Blogu. Zachęcam do czytania na stronie ze względu na większą przejrzystość


Wzgórza, Doniec i odsłonięte tyły


Zacznijmy od krótkiego przypomnienia batalii o Siewierodonieck-Lisiczańsk (dwa bliźniacze miasta, oddzielone rzeką Siewierski Doniec). Pod koniec maja, Rosjanie weszli do Siewierodoniecka i wkrótce opanowali północną część miasta. Zdobycie całego miasta okazało się jednak sporym wyzwaniem, bo Ukraińcy cały czas kontrolowali kluczową pozycję – wzgórza położone w Lisiczańsku, po drugiej stronie Dońca.


Przeprawa przez Doniec i frontalny atak na lisiczańskie wzgórza nie wchodziły w grę, bo zakończyłby się to rzezią Dlatego też Rosjanie zmienili taktykę i postanowili zaatakować tyły Ukraińców broniących Lisiczańska.


Jeszcze w maju, Rosjanie opanowali Popasną położoną na południowy-wschód od Lisiczańska. Popasna stała się kluczem do okrążenia Lisiczańska. Operując z Popasnej Rosjanie kilkukrotnie podejmowali natarcie na tyły obrońców Lisiczańska.


Ostatecznie na przełomie czerwca i lipca, Rosjanie wyszli na tyły Ukraińców, przejęli kontrolę ogniową nad drogą T-1302 (Bachmut-Lisiczańsk) i opanowali wzgórza nieopodal wioski Loskutiwki, które górują nad Lisiczańskiem.


Ukraińcy mogli nadal próbować bronić się na terenie Lisiczańska, ale – z wojskowego punktu widzenia – nie miałoby to większego sensu. Każdy zmierzający do miasta konwój znalazł się bowiem w zasięgu rosyjskiej artylerii, a – co gorsza – istniało realne zagrożenie okrążenia ukraińskich oddziałów w Lisiczańsku. W tej sytuacji dowództwo ZSU podjęło decyzję o ewakuacji wojsk z miasta i oparciu obrony o linię Bachmut-Siewiersk.


Powtórka z rozrywki


Teraz, pod Bachmutem, widzimy że Rosjanie próbują powtórzyć dokładnie tę samą taktykę, która przyniosła im zwycięstwo pod Lisiczańskiem. Rosjanie nie atakują samego Bachmutu, lecz lewe i prawe skrzydło ukraińskich sił broniących miasta. W ten sposób Rosjanie chcą wyjść na ukraińskie tyły i uzyskać kontrolę ogniową nad drogami prowadzącymi do Bachmutu.


Kilka dni temu, Rosjanie zdobyli Sołedar, położony na północ od Bachmutu. W ten sposób, Rosjanie przecięli trasę T-0513 (Bachmut-Siewiersk). Dodatkowo w zasięgu ich artylerii znalazł się fragment trasy M-03 (Charków-Słowiańsk-Bachmut). Obecnie Rosjanie nacierają na wioski Krasną Horę i Paraskowijiwkę. Po ich zajęciu droga M03 zostanie całkowicie zablokowana.


Na południe od Bachmutu, Rosjanie stosują tę samą taktykę, powoli obchodząc ukraińską obronę. Przedwczoraj Rosjanie mieli wedrzeć się do wioski Kliszczijiwki (jednak ostatecznie ich atak został odparty). Celem Rosjan w tym sektorze jest najpewniej opanowanie Kliszczijiwki, a następnie wioski Krasne (Iwańskie), przez które przechodzi trasa T-0504 (Konstantynówka-Bachmut). Ponadto kontrolując Krasne, Rosjanie zyskaliby dogodne pozycje do ostrzału trasy O-0506 (Czasiw Jar-Bachmut), tj. ostatniej „oficjalnej drogi” prowadzącej do miasta. W tej sytuacji Ukraińcy musieliby zaopatrywać obronę Bachmutu przez pola i bezdroża. Oparcie logistyki o bezdroża w dłuższej perspektywie będzie niemożliwe, a zatem Ukraińcy staną przed tym samym dylematem przed jakim stanęli w Lisiczańsku: bronić się do końca (ryzykując okrążenie) czy cofnąć się na kolejną linię obrony.


Osobiście stawiam na to, że – jeśli Rosjanom uda się zrealizować plan, który wyżej nakreśliłem – to Ukraińcy wycofają się z Bachmutu, a nową linią obrony staną się wzgórza położone na zachód od miasta – te wzgórza ciągną się od Czasiwego Jaru na południu po rzekę Doniec na północy.


Utrata Bachmutu (jeśli w ogóle nastąpi) nie będzie tragedią. Sam Bachmut nie ma aż tak dużego znaczenia jak przypisuje mu to rosyjska propaganda. Nawet bez Bachmutu, rosyjski marsz na Słowiańsk i Kramatorsk będą blokowały umocnienia wzniesione na wzgórzach w linii Czasiw Jar-Doniec.


Ponadto, warto podkreślić co już pisałem w innym wątku – link, że bitwa o Bachmut to typowa walka na wyczerpanie przeciwnika (tak ze strony Rosjan, jak i Ukraińców). Kwestia zdobyczy terytorialnych ma tutaj zatem znaczenie drugorzędne.


To kto będzie górą w tej walce na wyczerpanie okaże się za kilka miesięcy, gdy przyjdzie czas na kampanię wiosenną.


______________


Info z Ukrainy wrzucam na:


- stronę Puls Zagranicy


- Twittera


- #lagunacontent


______________


Jeśli ktoś docenia moją pracę i chciałby postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić pod tym linkiem. Przypominam też, że mam też Patronite - dla Patronów przygotowuję cotygodniowe przeglądy prasy, sesje Q&A, wczesny dostęp do artykułów i inne fajne rzeczy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#rosja #ukraina #lagunacontent - autorski tag #wojna

233312ae-7196-44e7-a6e7-60b4c05abdfd
10295dfa-8a3e-4a8a-85a7-9d1331e5c1cb
0ec1277e-8e41-4ca0-96e0-4170e0acc36d
605dad72-2ad4-4c2b-a50b-190e972ba198
0eb2a278-15c8-43a2-a1ad-e2ca4f262568

@Rebel101 Najpierw nastąpi rosyjska ofensywa. Jeśli Ukraińcom uda się ją zatrzymać i zadać odpowiednio wysokie straty to imho dopiero ruszy ukraińska ofensywa. Rosjanie - po mobilizacji - obsadzili szczelniej wszystkie fronty, a ok. 150-200k osób zmobilizowanych szkoli się gdzieś na tyłach i czeka na rozkaz do ataku. Ukraińcy nie mają takiego potencjału, żeby w tej sytuacji być stroną, która pierwsza wyprowadzi uderzenie.

Zaloguj się aby komentować