The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble to holenderski projekt łączący dark jazz, elektronikę i muzykę eksperymentalną, rozwijający mroczne, filmowe brzmienie inspirowane klasyką niemego kina i estetyką noir.
Label: Planet Mu
Album: The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble
Wykonawca: The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble
Utwór: The Nothing Changes
Kraj wydania (label): UK
Kraj pochodzenia: Holandia
Wydany: 01.05.2006
Gatunek: Electronic, Jazz
Styl: Dark Jazz, Downtempo, IDM, Dark Ambient
Mount Fuji Doomjazz Corporation to improwizacyjny projekt członków The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble, skupiony na live recordingach i swobodnych formach dark jazzu, drone i muzyki eksperymentalnej.
Label: Ad Noiseam
Album: Succubus
Wykonawca: The Mount Fuji Doomjazz Corporation
Utwór: The Admirals Game
Kraj wydania (label): Niemcy
Kraj pochodzenia: Holandia
Wydany: 22.07.2010
Gatunek: Electronic, Jazz, Rock
Styl: Drone, Doom Metal, Future Jazz, Experimental
Choć nazwa grupy nawiązuje do agenta FBI z serialu "Miasteczko Twin Peaks”, trzon projektu Dale Cooper Quartet & The Dictaphones stanowi francuski skład z Brestu, poruszający się w obszarach dark jazzu i muzyki eksperymentalnej.
Ich twórczość łączy jazzową instrumentację z ambientem, dronem i elektronicznymi przetworzeniami, budując mroczne, filmowe narracje dźwiękowe inspirowane estetyką noir i Davida Lyncha.
Label: Denovali Records
Album: Astrild Astrild
Wykonawca: Dale Cooper Quartet & The Dictaphones
Utwór: Pemp Ajour Imposte
Kraj wydania (label): Niemcy
Kraj pochodzenia: Francja
Wydany: 01.06.2017
Gatunek: Electronic, Jazz
Styl: Cool Jazz, Modern Classical, Ambient, Drone, Experimental
Być może wprowadzę trochę zamieszkania używając #blackmetal i #jazz w jednym wpisie, ale cóż poradzę na to, że oba pasują? Dodam jeszcze #darkjazz i #blackgaze i mamy istny kociołek panoramixa.
@saradonin_redux Niesamowicie smutna muza. Siedzę w pracy, dłubię w kodzie i zastanawiam się co mnie taka deprecha łapie. A to Futility Report robi już drugie kółko na słuchawkach.
Jestem w lekkim szoku; tyle razy wysłuchałam już płytki "Adagio for the Blue", a dopiero dziś przyszło mi do głowy przeszperać last.fm (oho, kiedyś to było...) w poszukiwaniu tytułu pewnego utworu; znalazłam, ale znalazłam również tag "polish". No proszę!
Poniższy utwór akurat nie z "błękitnej płyty", a z "Legact of the Witty" która zawsze urzekała mnie okładką - choć skrajnie inną, niż abstrakcyjno-akwarelowe i przypominające trochę górskie pasma plamy na jasnym tle "Adagio..." - zachęcającą do odwiedzenia szarego i mglistego miejsca na niej przedstawionego, przetarcia tamtejszego chodnika podeszwami swoich butów z "Last Known Spy" w tle, najlepiej wieczorkiem.
Które to "Last Known Spy" właśnie linkuję, jako że potrafi bardzo przyjemnie - jak to nieprofesjonalnie powiem - trip hopowo wręcz momentami plumknąć w ramach rozwijania motywu przewodniego utworu. "Ciepło" tego bassu kojarzy mi się odrobinę z soundtrackiem do... VTM: Bloodlines, szczególnie utworów takich, jak "Vesuvius theme".
Ilość płyt do wysłuchania deszczową jesienią - zwiększa się. "Here be dragons" od TKDE z ukochaną "Perdition city" Ulvera będą miały może spore towarzystwo.
@deafone Bardzo proszę! Pewnie częściej niż rzadziej ; ) zdarzy mi się tutaj wrzucić coś wpadającego w te klimaty, bo jestem na nie nieuleczalnie chora. Czekam właśnie aż się ściemni by sobie kulturalnie wyjść na balkon, siąść na krzesełku z drineczkiem z jelonka (o leżaku nie marzę, przestrzeń życiowo-balkonowa jest ograniczona) i "klimatycznie" przesłuchać właśnie między innymi choć kawałek tej płytki.
Z reguły najciekawsze utwory podsuwa mi algorytm YT w okolicach 3 w nocy, gdy człowiek sam w zasadzie nie wie jak od, powiedzmy, Perturbatora albo polskiego black metalu przeszedł do wyżej zalinkowanego. I czasem jakieś cudo na autoplayu się trafi. : )
Może i dziś nie ma ani deszczu, ani facetów w długich płaszczach, ani nawet mgły - natura pożałowała - ale za to przychodzą na pomoc takie mixy z algorytmu, jak niżej.
"These songs sound like there’s a guy who knows a guy."
Ostatnio w ramach odświeżania klasyków #gry na #pc odświeżyłam sobie Jacka Orlando, ale OST - poza Night'O'Granis - mocno mnie rozczarował, jakoś lepiej to brzmiało w pamięci. Zdecydowanie bliższa mojemu wyobrażeniu jest zalinkowana dobroć.