@tomwolf yulko 76 skrobli? u mnie ponad 4 tysiące, album w top 5 moich czartsów. byłby top 4 gdyby nie to że na music bank jest dużo więcej piosenek i losowe odtwarzanie mi strasznie wybiło ten album w górę.
świeta płyta. sea of sorrow i w ogóle . strasznie żałuję, że nie udało mi się pojechać na ich koncert, a od dawna koncertują głównie po usa. o ile w ogóle, bo koncertują bardzo mało.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta te scroble u mnie to też jest duży nawias, "Facelift" słuchałem jeszcze na CD na wieży Hi-Fi xD + jeszcze wszystkie wysłuchania na YT... także no, spory nawias
@FriendGatherArena na mnie nadal robi, szczególnie to surowe, garażowe brzmienie. Kompozycyjnie też się broni! Z resztą kurde, oni pierwsze 3 albumy mieli bezbłędne! Rok temu na Wembley Arena byłem na ich koncercie i czułem się jakbym miał znowu 14 lat xD
Przy okazji śmierci Hindsa (trochę słabo to brzmi...), robię sobie rekonesans płyt Mastodona.
Kurde, straszna szkoda, że ta historia tak się skończyła, bo Brenta z jego charakterystycznym stylem gry na gitarze nikt nie zastąpi, a zespół już na pewno nie nagra tak ciekawych płyt.
Będę kontrowersyjny w opinii na temat ich albumów, ale ja sam stawiam na pierwszym miejscu "The Hunter", na drugim "Hushed And Grim" (kawałek poniżej), a ostatnie miejsce podium dla debiutu, gdzie dzikość i finezja wymieszały się w idealnych proporcjach.
Zanim Mastodon (R.I.P. Brent Hinds! ) wydali swój debiut "Remission" w 2002, Brann Dailor (dr.) i Bill Kelliher (gt.) wydali dwie płyty z projektem Steve'a Austin'a Today Is The Day, a płyta "'In The Eyes Of God", to jest jakiś j⁎⁎⁎ny majstersztyk.
A kto dobrze zna muzykę wczesnego Mastodona, bez zająknięcia usłyszy mnóstwo podobieństw!.